Menu na urodziny


 
Nie będzie to tym razem menu typowe dla alergika, bo Aaron może już jeść jajka, ale mimo wszystko przepisy są bez mleka czy nabiału. Ogólnie nie szalałam w kuchni jakoś specjalnie, toteż przepisów nie będzie dużo. Tak naprawdę na urodzinach były tylko cztery osoby dorosłe i troje dzieci, więc sami rozumiecie, że nie miałam pola do popisu :)

Na sam początek podałam obiad i tutaj postawiłam totalnie na klasykę, schabowe kotlety, pieczone ziemniaczki, buraki, marchewka i gotowana fasolka szparagowa.

A z dań na zimno na stole można było znaleźć:

Tarta warzywna z tofu. Przepis TUTAJ
Przyznam szczerze, że to było moje pierwsze "spotkanie" z tofu i byłam miło zaskoczona. Dlatego wprowadzę ten produkt do mojej kuchni jeszcze nie raz.


Hummus, niestety kupny, ale znalazłam taki z dobrym składem i kupuję go bardzo często. Do hummusu były kukurydziane chipsy i dużo warzyw.


I ostatnia zimna przystawka, pasta słonecznikowa, przepis TUTAJ. Pasta wyszła naprawdę pyszna i polecam ją każdemu. Do pasty upiekłam chlebek. Taki zwykły na drożdżach i białej mące, ale pachniał cudownie i ta chrupiąca skórka, mniam :)


Na deser był oczywiście jego wysokość tort. Biszkopt tym razem zrobiłam z jajami, z przepisu, z którego korzystam od lat i zawsze wszystkim go polecam. Przepis TUTAJ
Biszkopt nasączyłam wodą z cukrem i sokiem z cytryny, pierwszą warstwę posmarowałam też wiśniową konfiturą. Zamiast bitej śmietany użyłam ubitego mleka kokosowego z puszki. Pisałam już nie raz lub podawałam linka, jak dobrze ubić taką śmietanę. Tort był pyszny, a najlepszym dowodem na to jest fakt, że mój kompletnie "beztortowy" mąż zjadł dwa kawałki.


Ze słodkich wypieków pokusiłam się jeszcze o zrobienie babeczek czekoladowych z coca-colą. Są mięciutkie i wilgotne i upiekłam je już nie po raz pierwszy. Nie ozdabiałam ich żadnym kremem bo Artur nie lubi takich udziwnień. Przepis TUTAJ


Zrobiłam też wegańskie szyszki, które robi się bardzo szybko, ale mam wrażenie, że też bardzo szybko znikają. Niestety moje szyszki nie chciały przybrać pięknego kulistego kształtu, dlatego włożyłam masę do papilotek na muffinki. Na drugi dzień, kiedy już zastygły miały stałą konsystencję. Być może zrobiłam za rzadką masę korówkową, powinnam trzymać ją trochę dłużej na ogniu. Przepis TUTAJ Ja dodałam jeszcze do masy trochę kakao.


Oczywiście tradycyjnie już na stole znalazły się także kubeczki z sezonowymi owocami. 


To już wszystko, jak sami widzicie, nie było tego dużo, ale mam nadzieję, że goście nie wyszli ode mnie głodni :)

Inne nasze urodzinowe przepisy:
TUTAJ
TUTAJ
TUTAJ

2 komentarze:

  1. Sto Lat!!!! ale pysznie :)) zjadłabym taką szyszkę :)

    OdpowiedzUsuń