Mama alergika gotuje


Lubię książki kucharskie, ale nie mam ich w nadmiarze ponieważ nie lubię kiedy tylko stoją i prezentują swój grzbiet. Przed kupnem takiej książki zawsze tysiąc razy się zastanawiam czy na pewno mi się ona przyda, czytam recenzję, oglądam obrazki i albo ląduje w moim koszyku albo nie. Jak dotąd, wszystkie swoje książki kucharskie intensywnie eksploruję i właśnie to mogę również powiedzieć o książce Katarzyny Jankowskiej "Mama alergika gotuje". 

Ja mam wersję z tradycyjnymi przepisami, ale wiem, że w ofercie jest także książka "Mama alergika gotuje z przepisami na wyjątkowe okazje". 


Książka oprócz przepisów podzielonych na śniadania, zupy, dania z warzywami, z mięsem, z owocami, desery i dodatki, posiada również rozdział, który jest wręcz kompendium wiedzy o alergii. Autorka na pierwszych stronach opisuje, jak rozpoznać alergię pokarmową, jakie poczynić pierwsze kroki po rozpoznaniu już wroga, czym zastąpić poszczególne alergeny, a także jakie jest dzienne zapotrzebowanie na poszczególne witaminy i minerały w diecie dziecka.



Każdy rozdział rozpoczyna się wprowadzeniem, z którego także możemy się dużo dowiedzieć. Bardzo podoba mi się rozmieszczenie przepisów w książce. Zdjęcie z potrawami na jednej stronie, a na drugiej przepis. Poza tym, zawarte są w przepisach moim zdaniem przydatne informacje tj. czas przygotowania posiłku, ilość wyprodukowanego smakołyku, wskazówki od autora i od dietetyka, oraz w górnym rogu strony pokazane są symbole wskazujące, że na przykład dana potrawa jest bez glutenu i bez cukru.








Jeśli chodzi o same przepisy to jak już pisałam wcześniej, często z nich korzystam. Krupnik z kaszą jaglaną na stale zagościł w naszym domu i to nie tylko alergik się nim zajada, a właśnie najbardziej upodobał sobie tą zupę Artur. Każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Nie są one jakieś strasznie wymyślne i nie wymagają dużego nakładu pracy czy niedostępnych składników. Prosta, smaczna kuchnia eliminująca alergeny i wspomagająca układ odpornościowy. Często jest tak, że przy każdej potrawie coś tam dodam od siebie lub coś czymś zastąpię, ale ja często tak czaruję w kuchni. Poza tym, autorka na początku sama wspomniała, że nie trzeba sztywno trzymać się przepisów, niech będą one inspiracją i pomocą w tworzeniu własnych, pysznych dań.

Z tej ksiazki zrobiłam dużo potraw, ale tylko dwie z nich sfotografowałam. A jedno zdjęcie pochodzi jeszcze z czasów Halloween, omg!



Polecam tą książkę wszystkim, nie tylko mamom alergików. Ja sama skusiłam się na nią nie dlatego, że jestem mamą alergika, bo tak naprawdę pierwszą książkę, po którą sięgnęłam, żeby nauczyć się gotować bez nabiału była książka z wegańskimi przepisami pt. "Jadłonomia". Książkę "Mama alergika gotuje" kupiłam  bo wiedziałam, że warto. I Wam też mówię, warto!*
Możecie również odwiedzić blog Katarzyny Jankowskiej TUTAJ KLIK


* i żeby nie było, nikt mi za to nie zapłacił, sama sobie książkę kupiłam, za własne zaskórniaki :)  

1 komentarz: