Hity 2016 roku



Może jest już trochę późno jak na posty tego typu, ale co roku robię takie podsumowanie i w tym postanowiłam, że też nie odpuszczę. Tym bardziej, że coraz częściej pytacie, jakie zabawki się u nas sprawdzają. I muszę przyznać, że sama jestem zdziwiona, że jest dużo zabawek, które sprawdzały się u Artura, a teraz wiodą prym w zabawach Aarona.

Tak więc, jeśli chodzi o Artura to tradycyjnie, już od kilku lat hitem są klocki Lego. W tym roku do łask wróciły także klocki Lego Duplo, ponieważ często proponowałam je do zabawy Aaronowi, a Artur, jak na maniaka klockowego przystało, nie odpuszczał okazji i zawsze coś z nich budował.


Zaraz po klockach hitem są drewniane tory i ciuchcie. Trzy lata temu kupiłam Arturowi pierwszy zestaw drewnianych torów i jeżdżącą ciuchcię i to był zdecydowany strzał w dziesiątkę. Od tamtej pory Artur rok w rok prosi Mikołaja o ciuchcię i tory. W tym roku i Aaronowi spodobała się ta zabawa.


Wracając jeszcze do klocków, w tym roku dużą popularnością wśród moich chłopców cieszyły się poniższe klocki konstrukcyjne Brio. Wybaczcie, nie mam już opakowania, trzymam je w takiej pięknej liskowej torebce. Kupiłam je kiedyś w TKMaxx i poluję jeszcze na jakiś taki zestaw, coby klocków było więcej. 





Jak już kiedyś wspominałam, Artur to mały artysta. Uwielbia rysować i malować. Wszystko zaczęło się od książki, którą kiedyś tutaj opisywałam (KLIK), pokazującej jak krok po kroku narysować proste obrazki. No i się zaczęło. Artur często pytał się mnie jak namalować to czy tamto. I jak tylko spotykam książki lub inne gadżety o nauce rysowania to od razu w nie inwestuje. Poniżej nasza święta trójca, którą maglujemy dość często. Znaczy się, Djeco jest prezentem pod choinkę, więc nie mogę powiedzieć, żeby służyło nam cały rok, ale już wiem, że jest to bardzo dobra rzecz.


Zeszytów kreatywnych i innych tego typu uzupełnianek mamy dosyć sporo i każda na swój sposób jest fajna, ale Bloki rysunkowe od Naszej Księgarni są najlepsze. To właśnie nad nimi potrafimy spędzić najwięcej czasu i wykorzystujemy je w stu procentach, a nawet i w dwustu!


 Kulodromy to też bardzo fajna zabawka, do której Artur lubi często wracać.


Zdalnie sterowane auto to marzenie każdego małego chłopca, nawet półtoraroczniaka :) To poniższe to już trzecie takie auto i zapewne nie ostatnie.


Gry Orchard Toys. Mamy także kilka innych gier, ale nie wiem co takiego mają w sobie te z Orchard Toys, ale ilekroć Artur idzie do szafy wybrać jakąś grę, zawsze wraca z którąś z poniższych.


A to nasze wakacyjne łupy. Potwory do szafy wzbudzają tyle emocji, że nie możemy w nią grać kiedy śpi Aaron bo zawsze zostaje obudzony przez rozentuzjazmowanego pierworodnego.


Jeśli chodzi o Aarona to pokażę Wam najpierw zabawki, które kiedyś uwielbiał Artur, a teraz świetnie służą Aaronowi. Często nie mogę wyjść z podziwu jak niektóre zabawki nie dość, że potrafią wiele przetrwać, to przypadają do gustu tak różnym pod względem charakteru dzieciom. No no nie ukrywajmy, Aaron jest zupełnie innym dzieckiem niż Artur :)

Drewniana piramidka firmy Bajo, pisałam o niej TUTAJ. Wygrałam ją kiedy Artur miał 2 lata i bardzo długo mu służyła. Kiedy Aaron miał trochę ponad roczek po raz pierwszy wyjęłam z szafy tą starą zabawkę i bardzo się cieszę, że nie wydałam jej żadnemu dziecku, tylko grzecznie czekała na małego Aaronika.



Nie wiem jak nazywa się ten fioletowy paskuda, ale Artur dostał go na Gwiazdkę od naszych przyjaciół i no cóż, nie będę się powtarzać, po raz kolejny ponadczasowy hit.


Aaron bardzo lubi bawić się autkami, jeździ nimi naśladując odpowiedni dźwięk. Ale tymi autkami lubi bawić się najczęściej. Wydają one prawdziwe dźwięki, takie jak na specjalistyczne auta przystało i świecą się im światełka. Wiem, że jest całkiem duża kolekcja tych aut z firmy Tonka. Są jeszcze "gdzieś" do nich ludziki, ale jak widać nie cieszą się takim zainteresowanie jak same auta. Artur też do dzisiaj lubi się nimi bawić i niejednokrotnie właśnie o te pojazdy są kłótnie miedzy braćmi.


Owoce do krojenia Artur dostał kiedyś tam na Dzień Dziecka i chyba muszę stwierdzić, że Aaron bawi się nimi zdecydowanie częściej niż miał to w zwyczaju Artur. Dlatego też na Gwiazdkę Aaron dostał jeszcze do kompletu pizzę.


No i nieśmiertelne instrumenty. Mim zdaniem jest to zawsze trafiony prezent dla dziecka. Aaron najbardziej lubi grać na okarynie, flecie i harmonijce, czyli takie dmuchane sprawy. Artur znów najbardziej lubił marakasy. Do dzisiaj obaj uwielbiają grać na instrumentach i nawet chciałam kupić im jakieś kolejne na Gwiazdkę, ale nic akurat ciekawego nie spotkałam.



A teraz zabawki typowo Aaronowe. To znaczy zostały kupione specjalnie dla Arona i nie odziedziczył ich po starszym bracie.

Jeździka nie muszę chyba nikomu przedstawiać?  Jeździk - pchacz to numer jeden jeśli chodzi o wyposażenie małego dziecka, a przynajmniej Aarona i  Artura (hehe, tak bo on też lubi się nim bawić, chociaż nie pozwalam mu już na nim jeździć bo boję się o kółeczka, ale czasem jeżdżą na nim we dwójkę).


 Układanka, na którą już nie mogę patrzeć. Aaron tak bardzo ją sobie upodobał, że mam już dosyć codziennej zabawy w nią, składania jej i chowania w pudełko. Wróć! Kilkadziesiąt razy dziennie! Mam dosyć. On nie ma.

Jaja które zakupiłam na Aliexpress zrobiły ku mojemu zdziwieniu wielką furorę. Obaj chłopcy chętnie się nimi bawią, dopasowują kształty, gotują je i wszędzie z nimi biegają. Jajek było 6... znalazłam tylko 4... znaczy się dobra zabawa z nimi była :)
O jajkach napisze jeszcze przy okazji wpisu, co kupiłam na Aliexpress i wtedy podam linka, gdzie je znaleźć.


Piesek do ciągnięcia jest też hitem tego roku. Mamy jeszcze drewniany dźwig z Ikei, który kiedyś kupiliśmy Arturowi i owszem też daje radę, ale piesek jest lepszy. Aaron biega z nim jak szalony a jak mu się zaplącze do drze się w wniebogłosy, żeby mu go poprawić.


To chyba wszystko. Owszem znalazłoby się coś jeszcze, gdybym tylko lepiej się zastanowiła i pochodziła trochę po domu, ale wydaje mi sie, że to co wpadło mi pierwsze w oko, to są te właśnie zabawki, którymi moje dzieci bawią sie najczęściej i nie ma sensu naciagać i pokazywać innych.

A czym lubią bawić się Wasze maluchy? 



Nasze hity z poprzednich lat
Hity 2014
Hity 2015

4 komentarze:

  1. Wiekszość mamy i tez są zadowoleni z tego :) jedynie blok rysunkowy i zagadki czuczu sie nie przyjeły u Deniska - ale Go w ogóle rysowanie nie interesuje....myslę, że sprawdzi się to u Lili bo Denisek szaleje za lego oraz mieczami i bronią....za to Lili kocha modelinę i wszystkie plastyczne rzeczy :) pieska tez mamy - ulubieniec Lili :) ...więc dzieci widzę podobnie się bawią..koniecznie musze jeszcze kupić takie do krojenia owoce, warzywa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moj nadal lego nr 1. Zarówno duplo jak i city. Junior stałe coś buduje ;) Oprócz tego dinozaury w każdej postaci i statek piracki- bardzo często się nim nadal bawi. I czasami gry planszowe. To chyba wszystko z takich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  3. a u nas ciągle koniki, choć księżniczki zaczynają się wkradać do zabaw

    OdpowiedzUsuń
  4. Zabawa klockami i rysowanie to są najbardziej ponadczasowe i najfajniejsze zabawy. Osobiście nie wyobrażam sobie bez nich dziecięcego świata i myślę, że dzieciaki też ;)

    OdpowiedzUsuń