Nowości książkowe, które podbiły nasze serca



Mała duża historia o jutrze - Réka Király
Wydawnictwo Dreams 


Książka przede wszystkim ma piękną oprawę. Ilustracje są takie iście jesienne, paleta kolorów zamyka się tylko na kilku barwach, wspaniale do siebie pasujących. Jak wiecie moim hobby są scrapki i patrząc na ta książkę, mam ochotę popełnić jakiś album albo notes w tych właśnie kolorach.

Poza tym, historia jest opowiedziana z rymem, takim bardzo rytmicznym, wpadającym w ucho. Znacie bajkę "Horton słyszy Ktosia?" ? Uwielbiam ją właśnie za ten lekki rym. I tutaj historia się powtarza. Fajnie się ją czyta.

I przejdźmy do sedna. Książka porusza bardzo ważny dla dziecka temat - abstrakcyjne pojęcia takie  jak jutro, wczoraj i dzisiaj. Bohaterami książki są zwierzątka mieszkające w lesie, które zastanawiają się, co też to JUTRO znaczy? A zwłaszcza sowa najintensywniej rozmyśla o istocie tego słowa. Dlatego leśni przyjaciele postanawiają nie spać w nocy i zobaczyć moment, kiedy DZISIAJ zamienia się w JUTRO. Czy się doczekali i czy w końcu zrozumieli sens tych jakże abstrakcyjnych pojęć, koniecznie sprawdźcie sami.







Mój Cień - Melanie Rutten
Wydawnictwo Wytwórnia


Tą książkę Artur dostał na urodziny. I nie jest to przypadek, tylko czynność zamierzona, bo książka jest o dorastaniu, o akceptacji, o strachu, miłości, przyjaźni, odwadze... i mogłabym tak wyliczać jeszcze długo. Bo każdy bohater niesie ze sobą inną historię i inne emocje. Kiedy pierwszy raz przeczytałam tą książkę, jeszcze w ukryciu przed Arturem, wiedziałam, że jest to dobra książka na jego piąte urodziny. Porusza temat niezależności, dorosłości i poszukiwania swojego miejsca na ziemi. I pomimo, że w książce dużo się dzieje i występuje mnogość dialogów, ukrytych znaczeń i symboli, każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie i zrozumie ją na swój własny sposób. Ja za każdym razem kiedy ją czytam, odkrywam ją na nowo.

Oprócz tego, że jest to piękna, liryczna opowieść, to towarzyszą jej ilustracje pachnące jeszcze akwarelami. I znów piękna oprawa, twarda okładka i ciepłe, przytulne kolory.








 Dzień Dobry, Poczta! - Marianne Dubuc
Wydawnictwo Entliczek 

 Przyznaję bez bicia, tą książkę kupiłam dla siebie. Fakt, że będę ją oglądać z moimi dziećmi to tylko skutek uboczny macierzyństwa. Uwielbiam takie książki z przekrojami domków. Jako dziecko przede wszystkim rysowałam przekroje domów, kuchni, łazienek i pokoi. Niestety nie było wtedy takich pięknych książek, dlatego musiałam sobie jakoś radzić.

Tak wiec, książkę głównie kupiłam dla ilustracji, bo tekstu jest niewiele, a i fabuła jest prościutka i krótka. Artur też mało interesował się treścią. Jak się pierwszy raz dopadliśmy do książki, to przekrzykiwaliśmy się nawzajem. Tyle chcieliśmy sobie poopowiadać i pokazać. A królik na kibelku i domek muchy wprost rozbawił nas do łez. Kiedy Aaron trochę podrośnie, to i tekst tej książki zapewne nie pójdzie na marne. Książka niestety nie jest cało kartonowa, co dyskwalifikuję ją, żeby znalazła się teraz w rączkach Aaronika.

Książkę można kupić tak ja jak, dla ilustracji. Ale przecież ona również ma wartość edukacyjną. Pokazuje dzieciom gdzie mieszkają zwierzęta, w jakim środowisku, jak się zachowują, co lubią jeść i wiele innych ciekawostek. Polecam z czystym sumieniem!








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz