Wakacje z dzieckiem w Karwi



Zazwyczaj wakacje spędzaliśmy we Władysławowie. Do czasu, kiedy pojechaliśmy tam pierwszy raz z Arturem i odechciało nam się  raz na zawsze urlopu z dzieckiem w tak zatłoczonym kurorcie. Dlatego postanowiliśmy, że w tym roku pojedziemy do miejscowości typowo rodzinnej, małej i kameralnej, gdzie będzie można naprawdę odpocząć na plaży, a nie tylko pilnować dzieci, czy nie wchodzą innym na głowę.

Poczytałam kilka opinii i wybrałam Karwię. Chcieliśmy jechać gdzieś w okolice Półwyspu Helskiego i Trójmiasta by w razie niepogody (lub jak w naszym przypadku, znudzenia ładną pogodą) pozwiedzać ciekawe miejsca. Poza tym, ponad dziesięć lat temu byłam w Karwi i z tego, co pamiętałam, była to naprawdę malutka, rodzinna miejscowość.

Niestety Karwia zadowoliła mnie tylko w połowie. No może na tyle, że jestem jeszcze kiedyś w stanie ją odwiedzić, ale nie jest to mój ideał. Jeśli chodzi o plażę, to grzechem byłoby narzekać. Szeroka, duża i czysta. O każdej porze dnia można spokojnie znaleźć jakieś miejsce... dużo miejsca na rozłożenie koca, namiotu czy innego plażowego ekwipunku. No, może nie zawsze w pierwszym rzędzie przy morzu, ale zawsze znajdzie się miejscówka, gdzie dzieci spokojnie będą mogły kopać doły czy budować zamki z piasku bez ofiar w ludziach. Minusem niestety są wejścia na plażę. Oczywiście narzekać będą tylko ci, którzy muszą używać dziecięcych wózków bo dróżki prowadzące do plaży to sam piach, po którym jak wiadomo ciężko pchać wózek. Jedno główne wejście posiada tylko do połowy drogę wyłożoną płytkami chodnikowymi.

Plusem jest także fakt, że jest to naprawdę mała miejscowość i gdziekolwiek byśmy nie wykupili noclegu, odległość do plaży będzie zawsze dosyć krótka, co jest ważne na wakacjach z małymi dziećmi. My mieszkaliśmy można powiedzieć prawie na końcu mieściny, a do plaży szliśmy 10 minut Arturowym tempem. No i niewątpliwie jest to rodzinna miejscowość bo po godzinie 22 wszystko zamiera i tak jak dzieci, szykuje się do snu. Nie ma żadnych dyskotek i wałęsającej się, wrzeszczącej młodzieży wracającej z nocnych libacji. Jest bezpiecznie i sympatycznie.

Ale niestety Karwia nie jest miasteczkiem kameralnym i spokojnym w dzień. Ludzi jest tak pełno, że o spokojnym spacerowaniu chodnikiem można zapomnieć. Wszędzie kolejki i tłumy. A co do chodników, to są wąskie i w ogóle nieprzystosowane do takiego zaludnienia. W ogóle mam wrażenie, że Karwia nie jest przygotowana na przyjmowanie tylu turystów. Zdecydowanie brakuje porządnego deptaka. Minusem jest też to, że przez miasteczko przechodzi dość ruchliwa ulica, która zabiera urok spacerowania i urlopowania.








A gdzie warto nocować? Z czystym sumieniem polecam Dworek Karwia. Schludny, przytulny pensjonat, z ogromnym placem zabaw, animacjami dla dzieci i porannymi kijkami dla zmęczonych mam i mnóstwem innych dogodności dla rodzin. Jest tam naprawdę przemiła obsługa, która  się nami bardzo dobrze zaopiekowała.

Plac zabaw w Dworku Karwia często wygrywał u Artura z plażą, tudzież innymi atrakcjami w ciągu dnia.



I jeszcze kilka słów, gdzie można moim zdaniem smacznie zjeść w Karwi. 
Przede wszystkim polecam Tawerna Złota przy ul. Wojska Polskiego, gdzie absolutnie każdy posiłek, wliczając nawet śniadania, zaskakuje smakiem i jakością.
Warto wybrać się też na obiad do jadłodajni Płomyk na ul. Kolorowej. Lokal nie zachęca do wejścia i zamówienia czegoś, ale my zaryzykowaliśmy i tak nam zasmakowało, że wróciliśmy tam jeszcze kilka razy. Owszem, być może dania nie smakowały jak u przysłowiowej babci, ale porcje były smaczne, solidne i nie czuć było starego oleju.
Godna uwagi jest też restauracja Złota Rybka przy ulicy Wojska Polskiego, gdzie szczególnie polecam przepyszne pierogi z kapustą i grzybami. Pizza tam nieszczególnie mi smakowała, ponieważ miała dziwny sos. A muszę Wam przyznać, że pizza bez sera (od roku jadam tylko takie) ma zupełnie inny smak, który nie jest zdominowany przez ten dodatek właśnie.

A jaki lokal omijać szerokim łukiem? Oj przyznam szczerze, że jeden bardzo podpadł mojemu podniebieniu. Przy wejściu na plażę nr 44 mieści się bar U Kapitana, gdzie już po ilości ludzi można ocenić, jakie tam dają jedzenie. Zamówiłam pierogi, które cenowo nie należały do najtańszych na karwieńskim rynku restauracyjnym, ale niestety jak się okazało, dostałam 6 sztuk mrożonych pierogów, które były prawdopodobnie źle przechowywane albo źle odgrzane bo były ohydne. Nie byłam w stanie przełknąć nawet jednego kawałka i niczym Magda Gessler wyplułam go ostentacyjnie w chusteczkę. Mąż zamówił pierś kurczaka w panierce z frytkami i surówką i też stwierdził, że więcej już tutaj nie przyjdzie.

Ogólnie rzecz ujmując, jestem zadowolona z wakacji, bo przede wszystkim trafiliśmy na piękną pogodę. Myślę, że odpoczęłam na tyle, na ile w ogóle matka z dwójka dzieci może odpocząć. Kocham morze i ten słony zapach powietrza, a przygrzewające słoneczko jeszcze bardziej sprawiło, że moje baterie zostały naładowane.

A może Wy polecicie mi jakąś mieścinę nad polskim morzem, która jest spokojna i cicha także w sezonie?

7 komentarzy:

  1. My jesteśmy obok, w Jastrzębiej Górze. Niestety są tłumy, a wejścia na plażę są bardzo wysokie, ale mogę polecić pensjonat Kliwer. Piękne pokoje, wielkim atutem są sale zabaw dla dzieci. Czujemy się tu jak w domu.

    OdpowiedzUsuń
  2. My byliśmy w Ustce w tym roku i bardzo mi się podobało!

    OdpowiedzUsuń
  3. My byliśmy w Darłówku z Małą 3 lata temu i bardzo sobie chwaliliśmy i nadal chwalimy. Choć tu zaznaczę, że mówię o części wschodniej, gdzie była cisza i spokój, a gdy chcieliśmy "wejść w ludzi", wystarczyło przejść przez most i na części zachodniej był tłum :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My byliśmy w Rowach i wydaje mi się to dobra miejscowa na pobyt z dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam Dźwiżyno i "Oliwię". Do plaży blisko.Niestety od czerwca do połowy sierpnia ciężko z miejscami a to znak że tam jest tak dobrze że jest rozchwytywana;)Dookoła domki a pośrodku ogromny plac zabaw dla dzieci. Każdy szczegół dopracowany pod kątem dzieci- bramki na schodach, oznaczenia na domkach, zabawki na placu zabaw- rowerki, jeździki, wiadreka, łopatki itp., animacje cyrku. Jeśli chodzi o wyżywienie to obok jest restauracja ze zniżką dla wypoczywających z Oliwii. Podobno cenowo i jakościowo ok (raz jedliśmy rosół i nawet był smaczny) Ja w większości przywiozłam z domu gotowce w słoikach i gotowałam np makaron, ryż. Nie wierzę restauracjom i knajpom.Miejscowość spokojna ale byliśmy koniec sierpnia/początek września. Wtedy dużo przedszkolaków i dzieci fajnie się bawią.W pobliżu Kołobrzeg- zawsze zatłoczony;)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. wow, jaka super pogoda! fajne jest nasze morze, ale...i tu się zaczyna: brak pogody, tłumy, ceny z kosmosu, a szkoda, bo takiego klimatu - uroku jak nad naszym morzem nie ma nigdzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja będąc nad morzem mieszkałam rzut beretem bo w Karwieńskich Błotach do Karwi chodziliśmy plaża na spacer, mimo, że byliśmy 6 lat temu to widzę, że nic się nie zmieniło, byliśmy ze znajomymi co mieli małe dzieci i wózki nosili po dwóch panów jeden bo masakra była żeby się dostać na plażę.
    Fajnie, że pogoda wam sprzyjała:)

    OdpowiedzUsuń