Nie zgub dziecka na wakacjach!

Planując nasz wyczekany urlop nad morzem we czwórkę, bardzo obawiałam się jak to będzie na plaży z naszymi urwisami. Pamiętam kiedy byliśmy dwa lata temu z trzyletnim Arturem pierwszy raz nad morzem i pomimo, że bardzo go pilnowaliśmy o mały włos nam nie zaginął. To był dosłownie ułamek sekundy, wystarczyło, że się tylko odwróciłam, a on już zmieszał się gdzieś wśród ludzi i parawanów. Na szczęście, były to tylko sekundy i nie zdążył zbyt mocno się oddalić. Ta sytuacja uświadomiła mi, jak niewiele potrzeba, żeby zgubić dziecko. Dlatego w tym roku postanowiłam wyposażyć moje dzieci w bransoletki, na których można wypisać numer telefonu i inne, ważne informacje.


Bransoletki Sigel, Kids-ID-Band

Wstępnie zamówiłam na Ebay najtańsze bransoletki, które kosztowały 3,5 funta za sztukę. Nie chciałam zbyt dużo inwestować w ten gadżet, bo wiedziałam, że ma nam służyć tylko podczas pobytu w Polsce i ma mieć wypisany polski numer telefonu, którym będziemy się posługiwać także tylko podczas pobytu na urlopie. Później takie bransoletki nadają się tylko do wyrzucenia, bo numer telefonu jest nieaktualny.

Bransoletki mimo swojej niskiej ceny bardzo dobrze się sprawdziły. Co prawda były eksploatowane na plaży i w wodzie tylko przez pięć dni, ale jestem pewna, że wytrzymałyby dłuższe wojaże. Numer telefonu napisałam mazakiem wodoodpornym, więc nie wiem jak zachowałby się zwykły pisak czy długopis, ale numer telefonu, mimo wielokrotnego zamoczenia w wodzie nie zmył się. Na jednej bransoletce delikatnie się starł w jednym miejscu, ale numer nadal był łatwy do odczytania.

Bransoletka łatwo się zapina, jednak nie można tego powiedzieć o odpinaniu, ale doceniam to trudne zapięcie, ponieważ gdyby nie ono, Aaron pewnie już po pięciu minutach porzuciłby swoją ozdobę. Aaron na początku, po założeniu bransoletki chwilę ją szarpał i chciał zdjąć, ale szybko o niej zapomniał. Arturowi natomiast w ogóle nie przeszkadzała i jak na prawie pięciolatka przystało, doskonale wiedział czemu ona ma służyć i jak ma się zachować jeśli się zgubi.
Bransoletka bardzo łatwo się myje (z piachu na przykład) i szybko schnie. Jest ona regulowana, więc pasuje na malutkie rączki, jak i na te bardziej "dorosłe".
Wzorów tych bransoletek jest chyba z dziesięć, więc każdy znajdzie coś dla siebie.







Opaska informacyjna Little Life

Bransoletkę kupiłam zupełnie przy okazji jakichś zakupów w Boots, czyli tutejszej, dużej drogerii. Zapłaciłam za nią 5,90 funta. Niestety były tylko czerwone biedronki, ale Arturowi się spodobały i powiedział, że będzie taką nosił.

Tą opaskę kupiłam tylko Arturowi i nie z myślą o dwutygodniowych wakacjach w Polsce, ale o wyjazdach i wycieczkach w ogóle. Bransoletka zapinana jest na rzepy, co przy małym dziecku odpada. Jeśli Twój berbeć potrafi rozpiąć bucika na rzep to bądź pewna, że tą bransoletkę też rozpracuje. No chyba, że jest już bardziej kumate i wie, do czego owa ozdoba służy. Dlatego też z zakupem bransoletki dla Aarona muszę poczekać. Ale plusem tego łatwego zapięcia jest to, że Artur sam może ją sobie założyć i zdjąć.

Nie wiem, jak bransoletka sprawuje się na plaży, ale wyobrażam sobie, że te rzepy kumulują bardzo dużo piasku. Bransoletkę łatwo można umyć (mieliśmy już jeden wypadek z jedzeniem) i dość szybko schnie. Również, jak ta powyżej, jest regulowana, więc pasuje na każdą rączkę.

Bransoletka w środku ma kieszonkę, w której ukryta jest wodoodporna karteczka (w zestawie są dwie takie karteczki). Można tam umiescić nie tylko numer telefonu, ale również imię dziecka, datę urodzenia i ewentualne choroby czy alergie. Moim zdaniem ta ukryta karteczka to kolejny argument, że bransoletka nie nadaje się dla małych dzieci w wieku około 1-2 lat. Tak szczerze mówiąc, gdybym nie miała swoich dzieci i spotkałabym takie zagubione dziecko to nie wpadłabym na to, że tam w tej bransoletce ukryta jest informacja o dziecku. Zupełnie inaczej wygląda bransoletka, na której jak wół widnieje numer telefonu. Co innego, kiedy dziecko potrafi już mówić, ale nie potrafi zapamiętać jeszcze numeru telefonu do rodziców. Wtedy może wskazać karteczkę i poprosićo pomoc. I też dlatego nie kupiłam tej bransoletki Aaronowi.

Ale żeby nie było, że się czepiam, bransoletka jest bardzo trwała, na pewno nam długo posłuży. Jestem z niej naprawdę zadowolona i jak tylko Aaron osiągnie odpowiedni wiek, zakupię ten gadżet także dla niego. Bardzo fajnie, że w zestawie są dwie karteczki na wypadek zmiany telefonu. Zresztą, samemu też można zrobić taką kartkę, zalaminować i wsunąć ją do kieszonki bransoletki. Poza tym, bransoletki Little Life mają piękne wzory i są dostępne w większości polskich sklepów internetowych.






Na koniec jeszcze słówko ogólnie o opaskach informacyjnych. Nie jestem zwolenniczką wypisywania na takich bransoletkach imion bo może ktoś nieodpowiedni wykorzystać tą informacje w inny sposób, jeśli powie do dziecka po imieniu, zyska jego zaufanie i nie chcę nawet myśleć, jak to może się dalej potoczyć. Może jest to przesadne, ale ja dla własnego spokoju nie wypisałam na bransoletkach imion dzieci.
Nie wiem jak w innych nadmorskich kurortach, ale w Karwi takie bransoletki można było zakupić u ratowników w budce. Bardzo fajnie, że była taka możliwość.

Z mojej strony to wszystko. Tym, którzy dopiero wyjeżdżają życzę udanego urlopu :) 

2 komentarze:

  1. też takie kupiłam :) uważam, że to rewelacyjny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda nie ma nic bardziej pomysłowego, bardzo nam się przydało i nie tylko na wakacjach :)

    OdpowiedzUsuń