Dlaczego nie odstawię mojego rocznego dziecka od piersi?

Wpis miał powstać, kiedy Aaron skończył roczek, ale wiecie jak to bywa z tym czasem przy małych dzieciach. Ale mimo tego, że minęły od tego czasu już dwa miesiace, chciałabym poruszyć tutaj temat karmienia małego dziecka, bo Aaron niemowlakiem już nie jest, a nadal jest karmiony piersią. Nie mogę narzekać na to, że ludzie jakoś negatywnie odbierają moje długie karmienie piersią. Może dlatego, że nie karmie już praktycznie w dzień? Bo może byłabym linczowana za każdym razem, gdybym tylko wyciągnęła pierś i podała go takiemu dużemu dziecku? Bo teraz są takie czasy, że dziecko, które pije z piersi mleko własnej matki wzbudza bardzo duże zainteresowanie, a dwulatek, który pije mleko z butli nie wzbudza go w ogóle. Moim zdaniem powinno być na odwrót. Ale nie będę się, tutaj rozwodzić nad tym tematem. Ja na szczęście nie spotkałam się z żadnym upokorzeniem czy krytyką na wieść o moim karmieniu piersią. Owszem, ludzie się pytają jak karmię lub czy nadal karmię, ale nie jest to źle komentowane. Przynajmniej na razie.

Wracając do tematu, dlaczego nie odstawię rocznego dziecka od piersi?

Szczerze mówiąc, nie wiem kiedy odstawię Aarona od piersi. Nie planuję go na razie odstawić, bo na razie ani ja ani on nie wykazujemy takiej potrzeby, żeby się, że tak powiem oddzielić. Aaron nie jest dzieckiem wiszącym na piersi. Nie zagląda mi też w dekolt czy nie wchodzi pod bluzkę. Pije mleko wieczorem, raz w nocy i wczesnym rankiem i jeśli jesteśmy w domu to karmię go także po rannej i popołudniowej pobudce. Ale jeśli jesteśmy "w terenie" to nie ma takiej potrzeby, żeby po przebudzeniu przytulić się do cyca. Czyli tak naprawę tych karmień jest od 3 do 5 na dobę. Nie jest to dla mnie w ogóle męczące bo sesje przy piersi trwają około 5-10 minut. Właściwie jest to dla mnie nawet wygodne, bo rano czy w nocy nie muszę wstawać i robić dziecku żadnego mleka czy kaszki, tylko przystawiam synka do piersi i dalej zasypiamy. Jedynym minusem, jaki mogę wymienić to fakt, że Aaron do usypiania potrzebuje tylko mnie. Właściwie po godzinie 20:00 nie mam mowy, żebym mogła gdzieś wyjść bez synka. Poza tym, jest bardzo do mnie przywiązany, często jest tak, że tylko w moich ramionach potrafi się wyciszyć. Niestety, muszę to zaliczyć jako minus karmienia piersią. Ale to przecież minie, już z doświadczenia wiem, że dzieci bardzo szybko rosną i ani się obejrzę, a Aaron będzie dużym chłopcem, a ja będę mogła wychodzić gdzie tylko dusza zapragnie. I jeszcze przyjdzie czas, że usiądę sama w fotelu, wezmę do pomarszczonej dłoni fotografię moich dzieci i zapragnę być znów "uwięziona".

Nie czuję też na razie się na siłach, żeby odstawiać syna od piersi. Nie chcę stresować ani Aarona, ani siebie, a wiem, że w tym momencie odstawienie piersi równałoby się z kilkoma wieczorami okrutnego płaczu. Kiedy przyjdzie taki moment, że będę musiała odstawić synka od piersi z powodu jakichś zewnętrznych, niezależnych ode mnie czynników, czy po prostu będę naprawdę już zmęczona tą sytuacją to oczywiście zbiorę w sobie siły i wypróbuję kilka sposobów. Na pewno nie będą to drastyczne sposoby powodujące spazmy u mojego dziecka.

Niektórzy twierdzą, że im starsze dziecko, tym trudniej je odstawić od piersi. Moim zdaniem jest na odwrót. Nie wyobrażam sobie odstawiać sześcio czy siedmiomiesięcznego dziecka, kiedy mleko matki jest podstawą jego diety i dziecko tak naprawdę wtedy jeszcze je bardzo często. Jestem pewna, że starsze dziecko jest łatwiej odzwyczaić. Po pierwsze, pije już ono zdecydowanie mniej (no przynajmniej w przypadku Aarona tak jest) i takiemu dziecku można już wytłumaczyć, że piersi na przykład są chore i zakleić je plasterkami czy coś w tym stylu. Niemowlę tego nie zrozumie, ale małe dziecko jak najbardziej.

Tak więc, na razie nie planuję odstawić mojego ssaka od piersi. Tym bardziej, że jest alergikiem, a moje mleko bardzo pomaga mu w zwalczaniu tego paskudztwa. I żeby nie było, że jestem fanatyczką karmienia piersią, bo nią nie jestem. Pierwszego syna wykarmiłam na butli, moje odciągnięte mleko pił tylko do 3 miesiaca, później w ruch poszło mleko modyfikowane. Dlatego cieszę się, że chociaż za drugim razem mi się udało. I będę karmić dopóki oboje z synkiem będziemy z tego powodu szczęśliwi.





3 komentarze:

  1. I tak trzymaj :) Miki zrezygnował z piersi sam gdy miał 13 miesięcy i praktycznie odbyło się to z dnia na dzień i bez płaczu :) może i u Was tak będzie? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram całym sercem, rób tak, żeby Wam obojgu było dobrze, a ludzie niech sobie mówią, co chcą, Wy oboje będziecie wiedzieć, kiedy przyjdzie czas rozłąki - przynajmniej u nas tak było. A tak w ogóle to karmienie piersią uważam za jeden z Cudów Bożych i ze wszech miar polecam każdej świeżo upieczonej mamie! Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki - Asia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie podobnie. Każde ze starszaków karmiłam ponad rok. Amelka ma już 19 miesięcy i nadal na cycusiu. Podobnie jak u Ciebie- do zaśnięcia (ale potrafi też sama), w nocy (ostatnio coraz częściej przesypoia całe nocki) i rano. Czasami chce też w ciągu dnia, ale to już staram się eliminować,dając jej do rączki coś innego do zjedzenia. I czasem mi źle, że jestem taka niezastąpiona i zmęczona tym karmieniem, ale to moje trzecie maleństwo i już wiem, że ten czas nigdy nie wróci,więc po co mamy się spieszyć z odstawianiem? Przyjdzie czas,to się sama odstawi :)

    OdpowiedzUsuń