Fill'n'squeeze czyli saszetki z jedzeniem dla dzieci


Moje dzieci bardzo lubią musy owocowe wyciskane z saszetek. Taki sposób podawania przekąsek jest dla mnie wygodny, ale niestety cena tych saszetek trochę poraża. Dlatego zaczęłam drążyć temat i szukać na rynku urządzeń, dzięki którym mogłabym sama przygotować w domu takie torebki z jedzeniem. Oczywiście ofert jest wiele, ale ja kupiłam Fill'n'squeeze.



Rozmiary urządzenia i co było w zestawie?

Szczerze przyznam, skusiły mnie gabaryty tego urządzenia. Nie zajmuje ono wiele miejsca. Wszystkie elementy przechowuję razem, wkładając je w pojemnik, który jest rozmiarowo bardzo zbliżony do pojemnika, który dodawany jest do ręcznych blenderów.


Zestaw który kupiłam zawiera urządzenie do robienia jedzonka i pięć saszetek. Na początku zastanawiałam się nad dokupieniem dodatkowych saszetek, bo jest taka opcja, ale już po kilku dniach użytkowania stwierdziłam, że ta ilość mi w zupełności wystarcza. Ja robię tylko musy owocowo-warzywne dla dzieci. Aaron jest już za duży na papkowate obiady z saszetki. Oczywiście, gdybym Fill'n'squeeze posiadała od początku rozszerzania diety zapewne kupiłabym dodatkowe saszetki. Saszetki nadają się też do mrożenia i oczywiście parę razy zamroziłam musy, ale zrobienie saszetek owocowych jest tak szybkie i proste, że raczej tego nie robię.



Mycie saszetek i urządzenia 

Saszetki są wielorazowe. Posiadają przezroczystą ściankę i dno, żeby można było skontrolować stan ich czystości. Niestety nie mogę powiedzieć, że bardzo łatwo się domywają. I bardzo ubolewam nad tym, że do zestawu nie ma dołączonej specjalnej małej szczoteczki, która mogłaby dokładnie umyć wnętrze saszetki. Ja znalazłam już patent na ich domywanie. Z patyków na szaszłyki i wacików robię takie mini gąbki, które bez problemów przechodzą przez mały otworek saszetki. Tak to mniej więcej wygląda - tadam!




Saszetki nadają się także do sterylizacji w gorącej wodzie. Ja sterylizuję je w specjalnym płynie do dezynfekcji produktów dla dzieci. Nie robię tego po każdym umyciu, ale raz na dwa-trzy tygodnie.
Samo urządzenie Fill'n'squeeze bardzo łatwo się myje. Nie ma upierdliwych zakamarków czy zagłębień do których trudno się dostać.


Jak to działa?

Korzystanie z Fill'n'squeeze jest bardzo proste. Do pojemnika wkładamy owoce (trzeba pamiętać, żeby żółta zatyczka była na swoim miejscu, coby jedzenia nam nie wyleciało) i albo blendujemy albo zgniatamy jedzenie za pomocą praski załączonej w zestawie. Muszę przyznać, że praska sprawdza się tylko w przypadku bardzo miękkich owoców lub ugotowanych warzyw. Ja najczęściej używam swojego ręcznego blendera. Jak już pisałam, rozmiary tego pojemnika rewelacyjnie pasują do blendera. Po zblendowaniu jedzenia do pojemnika wkładamy praskę ze specjalną silikonową nakładką i wyciskamy mus do saszetek.



Biorąc pod uwagę, że Artur lubi tylko banany, gruszki i jabłka, takie musy w saszetkach pozwalają mi przemycić w jego diecie dużo więcej innych owoców. No dobra, na mus ze szpinakiem nie dał się namówić... był zielony :) Ale nektarynki, arbuzy, borówki, maliny, jeżyny, truskawki, mango, suszone śliwki, ugotowana dynia i wiele innych dobroci Artur zjada i nawet nie ma o tym pojęcia.
Na szczęście Aaronowi jest wszystko jedno - byle było słodkie :)

Co włożyć do saszetki?

Pomysłów na musy w saszetkach jest nieskończona ilość. Zaczynając od pierwszej marchewki i ziemniaczka, poprzez obiadki z mięskiem, a na deserkach owocowych kończąc. Można też zrobić prawdziwe, zdrowe jogurty owocowe, na bazie naturalnego jogurtu i owoców. Ja bardzo lubię łączyć owoce z warzywami, takimi jak dynia, szpinak, marchewka, awokado (a może to owoc?). Do musów dodaję też czasem łyżeczkę mielonego siemienia lnianego lub jeśli chcę, żeby danie było bardziej syte namoczone płatki owsiane. Właściwie w takiej saszetce można ukryć wszystko :)

Ile owoców mieści się w jednej saszetce?
 

Poniżej w pojemniku mieści się pół mango, jedna malutka nektarynka, spora garść szpinaku, pół banana, pół gruszki i mała garść borówek. Z tej ilości wychodzą mi dwie saszetki.
Ogólnie zauważyłam, że jeśli owoce wypełniają cały pojemnik Fill'n'squeeze, to po zblendowaniu napełnię musem dwie bardzo pełne saszetki. Oczywiście saszetki można wypełnić tylko w połowie. Wszystko zależy od zdolności pochłaniania pokarmów przez nasze pociechy.




Podsumowując, jestem zadowolona z urządzenia Fill'n'squeeze i wiem, że będzie mi służył jeszcze bardzo długo, przecież takie saszetki można nawet spakować dziecku do szkoły. Jedyną wadą to niezbyt łatwo domywające się wnętrze saszetki, na które musiałam obmyślić sama patent, bo producent nie pomyślał nad fajnymi, malutkimi gąbeczkami, które bardzo ułatwiłyby tą niedogodność. Wszystko poza tym jednym mankamentem oceniam na bardzo duży plus.



3 komentarze:

  1. wow! jaka rewelacja, choć wydaje mi się że te saszetki powinny być jednorazowe /nigdy nie wiadomo czy wszystko dobrze się umyło/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne:) szkoda tylko że tak ciężko się myją, powinny się jakoś otwierać i już!

    OdpowiedzUsuń
  3. Baaaardzo fajne! Zastanowię się na tym dla moich dzieci. Starszy niby już czterolatek, ale ....jest wszystkożerny i jak widzi takie tubki w sklepie, to od razu mu się oczy świecą ;P. A młodszy dopiero rozpoczyna swoją "przygodę z jedzeniem", wiec produkt dla niego jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń