Notes na pierwsze słówka

Tak naprawdę, ten notes będzie nam służył bardzo długo. Cztery lata temu zrobiłam taki dla Artura i do dzisiaj zapisuję w nim śmieszne rozmówki czy powiedzonka.
Dlatego kiedy tylko Aaron osiągnął wiek, w którym pojawiają się pierwsze słowa, postanowiłam zrobić kolejny notesik, specjalnie dla niego.






A tak wygląda to w praktyce. 


Bilans rocznego dziecka

Niedługo minie miesiąc jak Aaron zdmuchnął swoją pierwszą świeczkę na urodzinowym torcie, a ja jeszcze nie zrobiłam podsumowania. Ale celowo z tym zwlekałam, ponieważ w tą środę odbył się bilans mojego roczniaka w przychodni i chciałam wiedzieć dokładne jego pomiary, coby tutaj ku pamięci zapisać.

Tak więc wizytę w przychodni zaliczyliśmy. Wbrew pozorom, nie była to wizyta lekarska, a jedynie u Health Visitor, która poobserwowała Aarona podczas zabawy, zrobiła ze mną wywiad i wypełniła potrzebne papiery. Po oględzinach okazało się (oczywiście było mi to wiadome), że Aaron bardzo dobrze się rozwija. Pani zachęcała mnie do dalszego karmienia piersią. Powiedziała, że jeśli nie jest to ani uciążliwe dla mnie, ani tym bardziej dla dziecka, to powinnam go karmić dopóki któraś ze stron nie powie, że ma dosyć. Przede wszystkim Aaronowi bardzo by to pomogło przy zwalczaniu jego alergii. Szczerze mówiąc, to ta kobieta nie musiała mnie zachęcać, bo jak na razie zamierzam dalej karmić mojego synka.

Na do widzenia dostaliśmy wakacyjny grafik Play Group'y, która mieści się niedaleko mnie i mam oczywiście zamiar tam zacząć uczęszczać z chłopcami. Pani dała nam także teczkę z książeczkami dla dzieci i zaproszenie do biblioteki. Artur też kiedyś dostał taki plecaczek i książki - bardzo podoba mi się ta akcja zachęcania rodziców do czytania i chodzenia z dziećmi do biblioteki.



A tak wygląda podsumowanie, mój prywatny bilans rocznego Aarona:

Waga: 8520 g
Wzrost: 78 cm
Liczba zębów: 7
Rozmiar pieluszki: 4+
Liczba drzemek w ciągu dnia: 2
Liczba pobudek w ciągu nocy: 1-2

Potrafi: 
  • Chodzić (pierwsze kroki postawił tydzień przed roczkiem)
  • Schodzić z łóżka
  • Pić ze słomki
  • Pić ze szklanki z moją pomocą
  • Mówić Dada, Mama i Ajda (na Artura)
  • Robić papa
  • Bić brawo
  • Gwizdać na gwizdku
  • Dmuchać
  • Pokazywać język
  • Mlaskaniem komunikować, że chce jeść
  • Tańczyć do muzyki
Ulubione zabawy/rzeczy/czynności:
  • Naśladowanie brata, wszelkie wygłupy i zabawy z bratem
  • Roznoszenie po domu różnych przedmiotów i ubrań
  • Jeżdżenie autkami
  • Turlanie piłki
  • Kąpiele w wannie
  • Mieszanie łyżką w garnku czy misce
  • Jazda w wózku
  • Wywalanie starszemu bratu kredek i mazaków z kubeczka
  • Szumiś
  • Bujanie się na huśtawce
  • Kabelki, piloty, drewniane młotki i te inne, wszystkie męskie sprawy.
Ulubione jedzenie:
  • Borówki
  • Rodzynki
  • Hummus
  • Pomidor
  • Gruszka
  •  I dużo, dużo innych smaków. Aaron uwielbia jeść, ciągle mlaska oznajmiając nam, że chce jeść, chętnie próbuje nowe smaki.  
Nie lubi :
  • Ubierania, przebierania i zmiany pieluchy, a już w ogóle bardzo nie lubi zmiany pieluchy w publicznych "przewijakach"
  • Spać sam w łóżeczku.
Więcej rzeczy w chwili obecnej nie pamiętam. Ogólnie ujmując, fajny Roczniak nam rośnie. Odczuwam już, że robi się coraz bardziej samodzielny, dzięki czemu, mam więcej wolnych chwil dla siebie. Jest naszym słodkim łobuzem, który poprawia nam humor za każdym razem, kiedy tylko na niego popatrzymy.


Pierwsze komiksy dla dziecka


 Dzisiaj w ramach projektu Przygody z książką, szczegóły TUTAJ,



 przedstawię komiksy, które Artur posiada i bardzo je lubi, a w szczególności ten pierwszy.


Kto jest górą? Lew czy mysz? 
Toni i Slide Morrison
Wyd. Mada

Jak pewnie się domyślacie głównymi bohaterami są lew i mysz, ale inne zwierzęta też można znaleźć w tej książce. Lew jak to lew, odważny, głośny i władczy. Dopóki nie skaleczył się i nie potrzebował pomocy. Żadne zwierzę nie chciało mu pomóc, tylko jedna myszka się odważyła. Co było dalej? Nie zdradzę. Musicie ją po prostu kupić. Ja nabyłam ją za całe 3 złote TUTAJ po recenzji na blogu Srokao
To był pierwszy komiks, który kupiłam Arturowi i nie żałuję bo dziecko kazało go sobie czytać codziennie. Teraz już mu trochę przeszło - na moje szczęście.







Malutki Lisek i Wielki Dzik
Berenika Kołomycka
Wyd. Egmont

Książka jest po prostu o przyjaźni. Tej, która miewa trudne początki, ale zakończenia są zawsze szczęśliwe. Moim zdaniem, komiks ma piękne ilustracje. Tekstu jest niewiele i jest on prosty i zrozumiały, nie ma zbyt zawiłej fabuły, co powoduje, że opowieść można przedstawić już najmłodszym molom książkowym ( ja bym obstawiała tak około 3 roku życia).








A Wy lubicie komiksy? Ja pamiętam swoje kolekcje, O Koziołku Matołku, Kajko i Kokosz i Tytus Romek i Atomek. A później moje serce skradł komiks Aria, Siódme Wrota. Uwielbiałam!

Co je mój alergik? /1

Odkąd poruszyłam na blogu i instagramie temat alergii mojego dziecka, piszecie do mnie z zapytaniem, co podaję do jedzenia Aaronowi, przede wszystkim na podwieczorek bądź kolację. Pomyślałam, że zrobię kilka wpisów z daniami, które przygotowuję. Niestety często jest tak, że o zrobieniu zdjęcia danej potrawy przypomina mi się, kiedy jest już ona albo w brzuchu mojego synka albo w fazie pochłaniania. Ale postaram się co jakiś czas zrobić takiego niby foodbook'a mojego alergika.

Aaron na śniadanie i kolacje zjada kaszkę na wodzie z sokiem owocowym robionym przez mojego tatę lub z musem owocowym, który robię raz na dwa tygodnie i zamrażam w pojemniku na kostki lodu (pisałam o tym TUTAJ i TUTAJ). Kaszki kupuję rożne, najczęściej te błyskawiczne. Ostatnio zakupiłam w Polsce całkiem spory zapas kaszek Holle i Nominal, ale w tutejszych sklepach też nie brakuje kaszek o dobrym składzie.

Na drugie śniadanie Aaron pochłania owoce. Są to albo musy w saszetkach, które robię sama za pomocą magicznego urządzenia, o którym napiszę niebawem, albo owoce po prostu pokrojone na talerzyku czy miseczce. Uwielbia wszystkie owoce (na razie, z doświadczenia wiem, że ten etap niestety mija) i bardzo chętnie próbuje i zjada co tylko mu zaproponuję. Przepada też wręcz za rodzynkami, ale to raczej w formie przekąski.

O obiadach już trochę pisałam TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ  więc przejdźmy od razu do zagadnienia, które najbardziej Was nurtuje. Wcale się nie dziwię bo czasem i mi brakuje pomysłu. No bo takiemu alergikowi to już jajeczniczki nie można zrobić, wszelkie placuszki na jajku i mleku odpadają (robiłam wegańskie, ale nie mam zdjęcia:), a już o naleśnikach bez jajek mogę zapomnieć... miałam trzy podejścia i wszystkie kończyły w koszu. Nie wychodzą mi i koniec. Stwierdziłam, że na podwieczorek oprócz kisielu i jaglanego budyniu, mogę podawać wszelkie warzywa z kaszami.

Oto kilka moich propozycji na podwieczorek dla alergika:

Nie podam dokładnych proporcji bo wszystkiego robię raczej na oko, nadmiar potrawy mrożę w pojemniczkach na inne dni.


Poniżej danie z dyni (duża garść), kalafiora (tyle samo, co dyni), kaszy jaglanej (garstka) i ogromnej garści szpinaku.
Na oleju kokosowym podduszam w garnku pod przykryciem dynię, zalewam gorącą wodą, dodaję dobrze wypłukaną kaszę jaglaną i kalafior. Gotuję do miękkości (dodaję ewentualnie wodę w razie potrzeby). Na koniec dodaję posiekany szpinak. Wszystko pokrojone jest w drobne kawałki, co powoduje, że potrawa szybko się gotuje i nawet niemowlę poradzi sobie z takimi kawałkami.





Potrawa z kaszy jęczmiennej (pół woreczka), połowy czerwonej papryki, połowy batata, 4 cm białej części pora, połowy cukinii i łyżeczki dobrego przecieru pomidorowego.

Na oleju kokosowym podduszam pora pokrojonego bardzo drobno. Dodaję wypłukaną kaszę i zalewam gorącą wodą. Kiedy kasza już prawie jest miękka dodaję drobno pokrojoną paprykę, batata i cukinię. Na koniec dodaję łyżeczkę przecieru pomidorowego.




Kisiel z Bobofruta. Tej potrawy nigdy nie robię na oko a proporcje znam już od kilku lat, kiedy rozszerzałam dietę pierworodnemu.

100 ml soku (ja używam Bobofrut)
czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej

W garnuszku podgrzej połowę soku. Drugą połowę wymieszaj z mąką. Jak już soczek zacznie wrzeć dolej sok z mąką i zagotuj.




Z nowości to już wszystko. Przynajmniej na razie. A poniżej dla przypomnienia podam linki do potraw, które już pokazywałam na moim blogu i które nadają się dla małego alergika (przynajmniej takiego, który jest uczulony na nabiał, jaja, orzechy i soję).


Ciasto jaglane z rabarbarem KLIK



Czekoladowe babeczki KLIK



 Budyń jaglany KLIK


P.S. Oczywiście oprócz pięciu stałych posiłków, o których wyżej wspomniałam, Aaron je według potrzeb, cały czas mamine mleko. Przede wszystkim są to poranki i wieczory. W ciągu dnia raczej rzadko upomina się o pierś.

Menu na urodziny dla alergika


Impreza z okazji pierwszych urodzin Aarona nie była typową imprezą tylko dla dzieci i nie znajdziecie w tym wpisie inspiracji na potrawy typowo dziecięce. Było to rodzinne spotkanie, na które zaproszeni byli w większości osoby dorosłe. Ale brałam pod uwagę to, że wśród osób zgromadzonych są dwie osoby, które nie mogą jeść nabiału (oczywista oczywistość te osoby to ja i Aaron). Dlatego ustalając menu musiałam poszukać potraw, które także będę mogła zjeść. No i bardzo zależało mi, żeby Aaron mógł spróbować choć trochę swojego pierwszego w życiu tortu urodzinowego. Szukając pomysłów na potrawy musiałam też brać pod uwagę czas ich wykonania. Na chwilę obecną (wiem, że dzieci szybko rosną) nie jestem w stanie spędzić całego dnia i nocy w kuchni.

Tak więc, coby nie przedłużać, menu na roczek wyglądało następująco.


Obiad 
Kurczak po zbójnicku (przepis TUTAJ) Ja użyłam udek bez skóry i kości. Do tego najnormalniej ugotowane ziemniaczki. Potrawa jest naprawdę szybka w przygotowaniu i nie musimy już do niej robić surówki, bo kapustka jest świetna. Dzieci zamiast kapusty zjadły zielnego ogórka.


Tort
Niestety tutaj nie mogę do końca popisać się wypróbowanym przepisem bo krem, który leży na górze się zważył. Ale ogólnie tort wszystkim smakował i został się tylko mały kawałek do porannej kawy.

Ciasto na tort upiekłam z TEGO przepisu. Ten niby biszkopt przełożyłam dżemem porzeczkowym i ubitą śmietaną z mleka kokosowego. O tym, jak ubić mleko kokosowe TUTAJ.
Na górze tortu znajduje się krem karpatkowy, ale ugotowany na mleku roślinnym i ubity na roślinnej margarynie. Niestety krem się zważył, nie wiem czy jest to wina tego, że wszystkie składniki były roślinne czy ugotowałam za rzadki budyń? Na pewno już wiem, że nie powinnam działać tak po omacku, mając bardzo małe doświadczenie w wegańskich deserach. Do dziś nie mogę znaleźć przepisu na typowo karpatkowy krem wegański. A ja myślałam, że zrobię tak jak zawsze, tylko zamienię produkty białkowe na roślinne. No nic, następnym razem krem karpatkowy zrobię z tego przepisu KLIK





Czekoladowe babeczki
Powstały z tego samego ciasta, co tort. Tak, poszłam na łatwiznę i zrobiłam po prostu więcej ciasta, z czego 3/4 poszło do tortownicy, a 1/4 do foremek na babeczki. Ale zrobiłam to celowo, ponieważ Artur bardzo lubi te czekoladowe babeczki, a w ogóle nie uznaje czegoś takiego jak tort. Dlatego te babeczki upiekłam z myślą o nim, żeby mógł coś zjeść, kiedy my będziemy opychać się tortem.




Ciasto jaglane z rabarbarem
Przepis TUTAJ. Tylko ja zamiast cukru dodałam 3 daktyle, wcześniej wymoczone we wrzątku i zmielone razem z innymi składnikami. Aaron bardzo lubi to ciasto i świetnie się sprawdza na podwieczorek. Polecam szczególnie zapracowanym bo robi się je w trymiga. Oczywiście owoce mogą być jakie tylko dusza zapragnie.





Ślimaki z pieczarkami
To nic innego jak płat kruchego gotowego ciasta, posmarowany ketchupem i startymi, usmażonymi wcześniej pieczarkami. Ciasto zwijamy, kroimy i zapiekamy w piekarniku około 15-20 minut, najlepiej do zarumienienia. Można wykorzystać też ciasto francuskie. Jeśli nie tolerujecie nabiału to koniecznie przy zakupie takich gotowych ciast sprawdźcie skład, bo niektóre francuskie jak i kruche wersje posiadają w składzie mleko lub masło.



Poniżej wersja ślimaków ze szpinakiem, łososiem i suszonymi pomidorami.



Hummus z warzywami
Ten zestaw występuję u mnie bardzo często na imprezach. Tym razem nie zrobiłam sama hummusu, ale znalazłam taki z dobrym składem i w smaku też jest niczego sobie.



Owoce w kubeczkach
Tutaj nie trzeba się dużo rozwodzić. Owoce jak owoce, każdy widzi. A i Jubilat nie pogardził swoim przydziałem.


Oprócz tego na stole była jeszcze sałatka, tak zwana gyros, śledziki, chlebek, sery i wędliny. Ot takie zwyczajne, polskie zakąski :)


Inne pomysły na urodzinowe menu znajdziecie TUTAJ i TUTAJ