Wycieczka do Brighton

Tydzień temu, korzystając z pięknej pogody postanowiliśmy wybrać się do Brighton, miejscowości położonej nad morzem. Kiedy tylko znaleźliśmy się w pobliżu plaży od razu poczułam sól w nozdrzach i zimny wiatr na skórze. Uwielbiam ten morski klimat. Zapewne moja dwuletnia nieobecność nad morzem sprawiła, że tak mocno odczułam to inne, cudowne powietrze. Od razu buzia cieszyła się do słońca, a akumulatory zostały naładowane.

A sama miejscowość?
Bardzo ładna i warta odwiedzenia. Widoki cieszą oko. Urzekły mnie nawet bardzo wąskie uliczki, przy których stoją dumnie niskie domki, pomalowane na biało lub pastelowe kolory. Oczywiście przy samym morzu budynki są bardziej okazalsze.



W Brighton warto odwiedzić oceanarium SeaLife, w którym jest całe mnóstwo różnorodnych ryb i szklany tunel, z którego można podziwiać podwodny świat (rekiny i żółwie były the best). Jest też łódka ze szklanym dnem, dzięki której można być jeszcze bliżej morskich zwierząt. I dużo atrakcji dla dzieci, tj. specjalne przejścia, tuneliki i szklane wgłębienia w akwariach. My właściwie zdecydowaliśmy się odwiedzić tą miejscowość w dużej mierze z względu na to oceanarium i nie żałujemy, chociaż na ich stronie internetowej oceanarium wygląda bardziej spektakularnie. 









 
Warto też pospacerować molo, zwane Brighton Pier, które jest centrum rozrywki. Znajduje się na nim kasyno, wesołe miasteczko i mnóstwo budek z jedzeniem. To rozbudowane molo bardzo fajnie komponuje się w tle morza i tworzy piękny widoczek.




Kamienista plaża niestety nie zachęciła nas do dłuższego odpoczynku. Mało wygodna plaża nie odstrasza jednak tłumów, którzy licznie przybywają i ją zasiedlają. Nie mogłam przyzwyczaić się do odgłosu uderzania morza o kamienie. Nie była to moim zdaniem muzyka dla uszu, nie to, co brzmienie morza uderzającego o piaszczysty brzeg. Głupio mi też było, kiedy chodząc po plaży zostawialiśmy za sobą dziwny dźwięk kamyczków. Ale tak naprawdę, nie pojechaliśmy do Brighton, żeby leżeć na plaży, więc nie byliśmy zawiedzeni.







Jest też do zwiedzenia Royal Pawilon - była rezydencja królewska, której nie widzieliśmy, bo po pierwsze nie mieliśmy już na to czasu, po drugie nie widzę przyjemności w ciąganiu małych dzieci po mało atrakcyjnym dla nich miejscu.

Brighton jest uroczym miasteczkiem, które warto odwiedzić, ale moim zdaniem tylko raz, ewentualnie dwa. Następnym razem jedziemy do miejscowości, w której jest piaszczysta, wyludniona plaża. Czyli jednym słowem, nastawiamy się na totalny odpoczynek.

3 komentarze:

  1. Fajna wycieczka. Zwłaszcza to oceanarium super sprawa! Mój W. byłby zachwycony. Ale ta kamienna plaża.. hmm dziwnie trochę i niewygodnie zapewne ;) W Holandii jeździliśmy co roku latem nad morze północne i tam była plaża pół na pół piasek i kamienie, więc nie było tak źle i na piasku można było poleżeć czy posiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne miejsce ! lubiłam tam przyjeżdżać za czasów kiedy byłam jeszcze w UK

    OdpowiedzUsuń