Organizacja pierwszych urodzin



Planując przyjecie urodzinowe z okazji roczku Aarona nie myślałam o motywie przewodnim, tak jak zazwyczaj robię to, kiedy organizuję urodziny dla pierworodnego. Aaron jest jeszcze mały i nie ma swojego ulubionego bohatera z bajki czy postaci ze świata zabawek. Dlatego postanowiłam skupić się tylko na kolorystyce, a że całkiem niedawno organizowałam chrzest i zawaliłam kilka ładnych nocy na tworzeniu pomponów, postanowiłam wykorzystać je jeszcze na tej imprezie. Tak więc, wszystkie dodatki dobrałam tak, żeby pasowały do zrobionych już pomponów.


Zaproszenie - tutaj pojawia się motyw Kubusia Puchatka, ale to tylko z powodu mojej ogromnej miłości do tego stworzonka. I mimo mojego uwielbienia do misia o bardzo małym rozumku, obiecałam nie molestować swoich dzieci tą postacią. Przy Arturze działam bardzo obiektywnie i nie podrzucam mu zbyt często (yhy, yhy) bajek o Kubusiu, a mimo to bardzo go polubił. Może i Aaron nie będzie miał mi za złe, że na jego pierwszym urodzinowym zaproszeniu pojawił się Kubuś?





Dekoracje - tak jak już wcześniej pisałam, na urodzinach pojawiły się nieśmiertelne pompony, pod które dopasowałam kolorystycznie resztę dodatków. Zmieniłam jedynie ułożenie pomponów i spięłam je w jedną, całkiem fajnie wyglądającą kupę (jakkolwiek to brzmi).




Na oknie powiesiłam własnoręcznie robiony banerek z imieniem Aarona, a pod spodem zdjęcia Jubilata, które tak zawzięcie robiłam mu każdego miesiąca. Aaronowi bardzo podobały się dekoracje, bo kiedy tylko się obudził podreptał do pokoju, usiadł na środku i przez długi czas podziwiał. Chwila ta trwała na tyle długo, że mogłam złapać za aparat i robić zdjęcia.





Dekoracja tortu - jako, że tort nie był tradycyjny, tylko czysto wegański z powodu alergii Jubilata, to i dekoracja nie była tradycyjna. Był malutki proporczyk (bardzo łatwo go zrobić w domu, wystarczą dwa patyczki do szaszłyków, kolorowy sznurek i ozdobny papier), świeczka i mnóstwo owoców.



Podziękowania dla gości - tym razem postawiłam na lizaki. Duże, ręcznie robione, które zamówiłam przez Ebay z jakiejś manufaktury słodyczy. Wystarczyło tylko dokleić karteczki z podziękowaniem i położyć na talerzach.



Strój dla Jubilata - oczywiście była koszula z muszką i jeansy oraz pierwsze buty. Ale oprócz tego postanowiłam zrobić koronę. Niestety nie mogłam dostać nigdzie takiego grubego filcu w kolorze niebieskim więc wykorzystałam to, co miałam w domu. Stąd te kolory. No ale cóż, jak się nie ma co się lubi...



Na koniec pochwalę się, jaką kartkę urodzinową Artur zrobił dla swojego braciszka. Ja tylko pomogłam mu w napisaniu tego, co dyktował mi autor. Jestem wzruszona tym małym-wielkim gestem.




Przydatne linki:
Jak zrobić koronę z filcu TUTAJ
Kilka słów o pomponach TUTAJ
Darmowe dekoracje do druku TUTAJ
Baner też pobrałam z jakiejś strony, której nie mogę teraz znaleźć, a szkoda bo bardzo dużo fajnych rzeczy można było sobie wydrukować za free. Jeśli ktoś kojarzy tą stronę, bardzo proszę o namiary.

Wkrótce wpis, jak przygotować menu urodzinowe dla alergika.

2 komentarze: