Kosmetyki Demsa dla alergika i KONKURS!


Będąc w Polsce lekarz przepisał Aaronowi probiotyk, który jak się okazało bardzo go uczulił. Konsekwencją tego były nie tylko bóle brzucha i nieprzespana noc, ale też pojawienie się przesuszonych, swędzących płatów na skórze. Wtedy postanowiłam przetestować, a jednocześnie podjąć współpracę z marką Demsa. Dostałam do wypróbowania cztery kosmetyki i kubek z piękną rozwijającą się herbatką.



  • Unikalny balsam przeznaczony do łagodzenia swędzenia, najbardziej uciążliwego objawu AZS. 
  • Przynosi natychmiastową ulgę swędzącej i podrażnionej skórze atopowej.
  • Dzięki redukcji swędzenia może ograniczać potrzebę drapania

Moja opinia - Balsam przyniósł wyraźną ulgę mojemu synkowi, złagodził podrażnienia, skóra była nawilżona i zdecydowanie poprawił się jej wygląd. Balsam ma dość rzadką konsystencję, ale nie umniejsza mu to ani w działaniu, ani w aplikowaniu na skórę. Niech was nie zmyli małe opakowanie. Ten balsamik jest na tyle rzadki, że naprawdę wystarcza na dość długo.



Krem do ciała 100 ml. Cena - 34,90 zł

  • Łagodzi podraznienia i zaczerwienienia.  
  • Wzmacnia barierę ochronną skóry, dzięki czemu lepiej broni się przed wpływem czynników zewnętrznych. 
  • Przywraca i utrzymuje optymalne nawilżenie skóry.

Moja opinia - Krem natomiast jest bardzo gęsty i z trudem wyciska się z tubki, ale podczas rozsmarowywania bardzo ładnie się rozprowadza na skórze i wchłania. Fantastyczny krem, który odżywia i wyraźnie poprawia kondycję skóry małego alergika.


Krem do twarzy 70ml. Cena 34,90 zł

  • Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia będące efektem stanu zapalnego skóry. 
  • Skutecznie łagodzi swędzenie. 
  • Doskonale nawilża o odżywia delikatną skórę twarzy. 
  • Odpowiedni pod makijaż i preparat przeciwsłoneczny. 

Moja opinia -  Bardzo fajna konsystencja kremu pozwala na łatwą i szybką aplikację, co mnie bardzo cieszy bo Aaron szczególnie nie lubi kremowania buzi. Również tak jak pozostałe kosmetyki Demsa, znacznie poprawiły stan skóry mojego małego alergika.


Preparat do mycia 200 ml. Cena 29,90 zł

  • Skutecznie oczyszcza skórę nie naruszając jej bariery ochronnej.
  • Hamuje rozwój bakterii charakterystycznych dla skóry atopowej. 
  • Nawilża i odżywia skórę.    

Moja opinia - Płyn est bardzo gęsty i ciężko wydobyć go z opakowania, ale ładnie się pieni i działa bez zarzutów. Dlatego, że jest taki gęsty, jest bardzo wydajny i to sobie chwalę. Nie pozostawia na wanience obrzydliwie tłustej otoczki, jak potrafią to robić inne emolienty. Myję w nim synka od stóp do głów, czyli włoski też. Ładnie nawilża skórę mojego synka i przygotowuje ją do przyjęcia innych smarowideł. Czasem Aaron jest już tak zmęczony i zniecierpliwiony, że nie smaruję go balsamem czy kremem, a mimo tego, skóra nie jest przesuszona.


Poniżej zdjęcia skóry na rączkach przed zastosowaniem kosmetyków i kilka dni później. Myślę, że zdjęcia oddają najlepiej to, jak świetnie działają kosmetyki Demsa. Muszę tutaj się usprawiedliwić, że Aaron nigdy nie miał aż tak źle wyglądającej skóry. Bardzo staram się dbać o jego dietę i kondycję skóry. Niestety tak zareagował na podanie pałeczek kwasu mlekowego. Na szczęście kosmetyki szybko rozprawiły się z fatalnym stanem jego skóry.



Produkty Demsa to kosmetyki bezpieczne dla dzieci od 6 miesiąca życia, przebadane klinicznie i dermatologicznie, hipoalergiczne, bez parabenów, substancji zapachowych, SLS i sterydów. Jestem bardzo zadowolona z działania tych kosmetyków i na pewno, przy kolejnej wizycie w Polsce, zrobię odpowiedni ich zapas.

KONKURS!

A dla Was mam niespodziankę. Nie musicie kupować kosmetyków Demsa. Możecie je wygrać u mnie na blogu. Razem z firmą Demsa mamy do rozdania 3 zestawy kosmetyków, w skład których wchodzą
  • Preparat do mycia, 
  • Krem do ciała, 
  • Intensywny balsam łagodzący swędzenie 
  • poradnik pielęgnacji skóry atopowej Demsa. 

Aby wygrać należy w komentarzu pod tym wpisem odpowiedzieć na dwa pytania. 

  1. Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich ci znajomych ma AZS?
  2.  Jakie chwile najbardziej lubisz podczas wieczornej pielęgnacji Twojego dziecka?

Najciekawsze odpowiedzi zostaną nagrodzone. Konkurs rozpoczyna się 23 kwietnia 2016, a kończy 30 kwietnia 2016. Zwycięzców ogłoszę 2 maja 2016 pod tym wpisem.
Anonimowe komentarze proszę o pozostawienie adresu mail.
Koniecznie przeczytajcie regulamin konkursu, który znajdziecie tutaj KLIK.

Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie. 

WYNIKI:

Decyzja była bardzo trudna, ponieważ podobało mi się dużo więcej odpowiedzi, niż tylko trzy, ale niestety nagrody są tylko trzy, tak więc zwycięzcami są:

- Marta R

"Tak . Ja i synek.
2 Oczywiście kąpiel ! To czas dla nas zawsze przyjemny i dbamy o to od samego początku. Przede wszystkim jest to moment, w którym całą uwagę poświęcamy synkowi i nie odciąga nas od tego brudny stolik czy gotująca się zupa na dzień jutrzejszy ;-). Ważną dla nas zasadą stosowana od poczatku jest żeby wszystkie złe emocje i nerwy zostawić przed drzwiami łazienki, bo tylko wtedy kąpiel jest przyjemnością. Dla dnaszego Olka w wannie największą frajdą jest piana. Olek z tatą zamieniają się wtedy w dziadków czy Mikołaja z brodą, a synuś aż zanosi się ze śmiechu. Gdy nie ma piany, robimy mydlane bańki, a chłopaki uwielbiają mieszać mikstury z mydeł i płynów tak, żeby bańki były jak największe. Olek próbuje łapać bańki, a gdy pryskają wszyscy aż piszczą z radości. Czasem gotujemy w wannie „wodny obiad”, bo uwielbia przelewać i mieszać wodę, a mama służy jako „przytrzymywacz” ;) Niekiedy natomiast robimy podwodne wyścigi po dnie wanny. Nawet nie potrzeba specjalnych zabawek do kąpieli, wystarczy np. plastikowa butelka, która puszcza bąbelki gdy się ją napełnia, albo wyskakuje z wody, gdy próbujemy ją zanurzyć, tak samo jak mała plastikowa piłeczka. Generalnie po kąpieli łazienka zawsze „pływa”, ale to drobny szczegół. Po wyjściu z wanny bawimy się w „akuku” zza ręcznika. Potem smarujemy ciałko balsamem, sprawdzając przy tym gdzie Oluś ma łaskotki. Śpiewam wymyślone piosenki o częściach ciała albo recytuję wierszyki , co tylko wpadnie do głowy, a mały raczek nieboraczek wędruje po całym ciałku i dba o to, by skóra była nawilżona. Na koniec oczywiście piżamka, a wtedy bawimy się w„gdzie jest nóżka i rączka”. Nóżka się chowa w piżamce, a Olekz uwagą śledzi gdzie nóżka wędruje, gdy się pokaże to wybucha śmiechem. Chyba mogę stwierdzić, że to co opisałam świetnie się sprawdza, bo jak Olek słyszy pytanie „kto idzie się kąpać?”, to w mgnieniu oka czeka pod drzwiami łazienki :). Moim jedynym marzenie, ale to juz poza konkursem jest aby byl tak chetny do jedzenia jak do kąpieli. Polecam więc dużo cierpliwości i miłości, a wtedy każda kąpiel będzie przyjemnością i dla dziecka i dla rodziców"

- Paulina

"1. Oczywiście, niestety.
2. Podczas wieczornej pielęgnacji najbardziej lubię obserwować, jak rośnie mój maluch. Kiedyś był ledwie kropeczką na pralce, a dziś wystają mu nóżki nawet, gdy leży po przekątnej. Wcześniej głaskałam łysą główkę szczotką, a dziś robimy nieziemskie bujne fryzury i utrwalamy je kąpielową pianą. Wspominam pierwsze, jakże niewinne chlapnięcia, które kończyły się najwyżej na zmoczeniu twarzyczki, dziś mam dodatkowo umytą podłogę. Kiedyś powolnie wklepywałam kremy, teraz robię to błyskawicznie i to jedną ręką-muszę zdążyć przed kolejną akrobacją. Ale jedno się nie zmieniło. Mój zachwyt, gdy zmiany skórne zmniejszają się."

- Anonimowy, mail: julitka2701@wp.pl

"W mojej rodzinie AZS ma mój kochany chrześniak Staś, ma już 2 latka i jest dla mnie jak synuś 😉, wiec pomagam jego mamie w codziennych zabiegach o jak najlepszy wygląd jego skóry....
Ulubionym momentem pielęgnacji skóry jest dla Stasia kąpiel, bo można wodą ciocię chlapać oraz rączką bańki łapać 😉 Stasiek kąpie się codziennie i wygląda to niezmiennie:
ciepłą wodę nalewamy, szampon tuż pod ręką mamy, ręcznik rozłożony czeka-
a Staś piszczy już z daleka i do wody się pakuje bo jak rybka się w niej czuje... Tu zaczyna się zabawa-kąpiel to jest świetna sprawa. Później szybko go suszymy, całe ciałko kremujemy, mokre włoski szczotkujemy I piżamkę zakładamy. Później do snu tulimy. Ciocia Kołysankę śpiewa- Mały Staś słodko ziewa I do krainy snów już zmierza.... Taka rymowanka o moim Kochanym Urwisie."


Wszystkim bardzo dziękuję za udział w konkursie. A zwycięzców proszę o nadesłanie adresu do wysyłki na mojego maila: mordoklejka838@gmail.com

22 komentarze:

  1. oo fajnie wiedzieć..właśnie czegoś szukam dla Lili..mam jedną sprawdzoną maść ale cena za małą tubeczkę ponad 60zł, a ja potrzebuje czegoś do pielęgnacji codziennej

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy4/25/2016

    Mam synka alergika, Antoniego 7 miesięcy, z ciężka postacią AZS borykamy się od niemalże początku. W rodzinie nie ma alergii, astmy a synek ma taką ciężką i ciągle zapatrzona postać.. Najlepszy moment podczas wieczornej pielęgnacji to koniec zabiegów. Synek i tak znosi wszystko dzielnie, czasem tylko popłakuje. Uwielbiam (synek też) po kąpieli, balsamowaniu, nakładaniu maści, oczyszczaniu oczu,uszu, noska (musimy codziennie że względu na alergię) ubierać synka w piżamie i dawać mu buziaka za to że był taki dzielny i tak ładnie współpracował ze mną i mężem. Pozdrawiam ;) Paulina i Antoś B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy4/25/2016

      agentusia@wp.pl

      Usuń
  3. Anonimowy4/25/2016

    Na Azs choruje moja córeczka. Najbardziej cierpi na tym jej buzia :(
    Ma czerwone i suche plamy.
    Ciągle szukamy produktów które nam pomogą. Ja również zmagam się z niesamowicie suchą skórą na twarzy i całym ciele.
    Najbardziej w wieczornej pielęgnacji lubię tą bliskość w czasie codziennego rytuału.
    Uwielbiamy się smarować, Gabrysia bardzo to lubi.
    Następnie ubieramy sie w piżamy i maluch idzie spać przytulona do mnie. Nic mnie tak nie uszczesliwia jak te wieczorne przyjemności.
    Pozdrawiamy serdecznie -mama z Gabrysia:)
    Weronika.aniol98@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja i córka a nawet i babcia mamy problem z atopowym zapaleniem skóry.
    I wszystkie 3 lubimy moment smarowania, czujemy ulgę, odprężenie, znika napięcie, swędzenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak . Ja i synek.
    2 Oczywiście kąpiel ! To czas dla nas zawsze przyjemny i dbamy o to od samego początku. Przede wszystkim jest to moment, w którym całą uwagę poświęcamy synkowi i nie odciąga nas od tego brudny stolik czy gotująca się zupa na dzień jutrzejszy ;-). Ważną dla nas zasadą stosowana od poczatku jest żeby wszystkie złe emocje i nerwy zostawić przed drzwiami łazienki, bo tylko wtedy kąpiel jest przyjemnością. Dla dnaszego Olka w wannie największą frajdą jest piana. Olek z tatą zamieniają się wtedy w dziadków czy Mikołaja z brodą, a synuś aż zanosi się ze śmiechu. Gdy nie ma piany, robimy mydlane bańki, a chłopaki uwielbiają mieszać mikstury z mydeł i płynów tak, żeby bańki były jak największe. Olek próbuje łapać bańki, a gdy pryskają wszyscy aż piszczą z radości. Czasem gotujemy w wannie „wodny obiad”, bo uwielbia przelewać i mieszać wodę, a mama służy jako „przytrzymywacz” ;) Niekiedy natomiast robimy podwodne wyścigi po dnie wanny. Nawet nie potrzeba specjalnych zabawek do kąpieli, wystarczy np. plastikowa butelka, która puszcza bąbelki gdy się ją napełnia, albo wyskakuje z wody, gdy próbujemy ją zanurzyć, tak samo jak mała plastikowa piłeczka. Generalnie po kąpieli łazienka zawsze „pływa”, ale to drobny szczegół. Po wyjściu z wanny bawimy się w „akuku” zza ręcznika. Potem smarujemy ciałko balsamem, sprawdzając przy tym gdzie Oluś ma łaskotki. Śpiewam wymyślone piosenki o częściach ciała albo recytuję wierszyki , co tylko wpadnie do głowy, a mały raczek nieboraczek wędruje po całym ciałku i dba o to, by skóra była nawilżona. Na koniec oczywiście piżamka, a wtedy bawimy się w„gdzie jest nóżka i rączka”. Nóżka się chowa w piżamce, a Olekz uwagą śledzi gdzie nóżka wędruje, gdy się pokaże to wybucha śmiechem. Chyba mogę stwierdzić, że to co opisałam świetnie się sprawdza, bo jak Olek słyszy pytanie „kto idzie się kąpać?”, to w mgnieniu oka czeka pod drzwiami łazienki :). Moim jedynym marzenie, ale to juz poza konkursem jest aby byl tak chetny do jedzenia jak do kąpieli. Polecam więc dużo cierpliwości i miłości, a wtedy każda kąpiel będzie przyjemnością i dla dziecka i dla rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy4/25/2016

    Na AZS chorują moje dzieci mój syn i córeczka a także mój mąż.
    Moje ulubione chwile...oj jest ich całe mnóstwo jednak najbardziej uwielbiam, kiedy po kąpieli mój syn i córka razem przygotowują się do codziennych rytuałów smarowania ich całego ciała balsamami czy też kremami. Kiedy nadchodzi ten moment moja córka od razu pokazuje miejsca gdzie powinnam ja posmarować bo wie że ja tam piecze i boli. Robię jej delikatny masaż skóry i stópek który ona uwielbia.Mój syn również zawsze nam towarzyszy i przygotowuje również bajki jakie następnie czytam moim dzieciakom.Każdy wieczór związane z nim kąpiele i pielęgnacja skóry moich dzieci jest ogromem radości i zabawy czy podczas kąpieli czy potem w trakcie ubierania czy smarowania.Codziennie muszę się mnóstwo nagimnastykować aby ich dobrze nakremować, czy też ubrać. Każdy wieczór i wspólne po kąpieli czytanie bajek jest najpiękniejszym zakończeniem każdego dla nas dnia.
    Slomianab@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy4/25/2016

    1.U mojej młodsza córeczka po wielu wizytach u lekarzy i zgadywaniu "co to jest" zdiagnozowano AZS. Borykamy się z tym problemem od kilku lat. Czasem jest lepiej, czasem gorzej. Wypróbowałyśmy już mnóstwo preparatów, ale nie znalazłyśmy jeszcze idealnego, mam nadzieję, że produkty Demsa zakończyłyby nasze poszukiwania.
    2.Najbardziej lubię, gdy po kapieli córeczka czeka kiedy ją wymasuje balsamem, potem dołącza do nas starsza córeczka, przytulamy się razem, czytamy bajeczki, które córeczki uwielbiają.
    m.morkisz1@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. 1.Mój 8 miesięczny synek ma problemy skórne. Najbardziej widoczne nniedoskonałości są na buzi mojego szkraba.
    2. Kiedy wieczór nadchodzi, mój aniołek do wanienki wchodzi. Razem się pluskamy i dużo uciechy z tego mamy.
    Skarb mamusi uwielbia przytulanie i całego ciala balsamem smarowanie. Uwielbia także całowanie brzuszka bo wtedy szybciej z miłości bija nam serduszka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy4/26/2016

    Ja ani nikt z moich bliskich nie ma AZS. Nawet nie wiedziałam jak to się objawia. Temat był mi zupełnie obcy,aż do momentu kiedy to moja 8-miesięczna córcia zaczęła mieć problemy ze skórką. Różne były podejrzenia lekarzy, w końcu stwierdzono AZS.
    Po kąpieli pełnej wrażeń związanych z zabawą, uwielbiam kiedy Marysia zamyka oczka podczas gdy ja smaruję jej buzię, gdy ucieka raczkując ze śmiechem kiedy chce jej posmarować plecki i kiedy śpiewa podczas gładzenia brzuszka :)
    dominikaklepka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Skóra mojego synka wymaga szczególnej pielęgnacji. Ciągle zmagamy się z przesuszeniami i innymi swędzącymi plamkami. Niestety żadne z dotychczas stosowanych emolientów i maści nie zneutralizowały problemu. Pomagają ale na krótko - dopóki smarowidło utrzymuje się na skórze jest ok. Chwilę po wsiąknięciu już widzę suchość skóry. Wieczorem smarujemy a rano wygląda jak byśmy nic nie stosowali. Najgorsze że ten problem pojawia się na buzi... Z wielką chęcią sprawdzilibyśmy produkty marki Demsa bo już załamujemy ręce :-/
    Uwielbiam radość na twarzy mojego dziecka podczas kąpieli. Zabawy w wannie sprawiają mu tyle radošci że mógłby z niej nie wychodzić. Kupno ronda kąpielowego rozwiązało początkowe problemy z myciem głowy i synek już nie boi się spłukiwania włosków tylko woła tatę żeby wytarł mu buźkę i włoski ;-) Jestem zadowolona że mimo iż synek ma dopiero półtora roku już sam chce myć ząbki. Wyciąga małą rączkę ze szczoteczką i prosi o pastę a później razem szorujemy :-) Super wygląda też gdy sam myje swoją małą buźkę :-) Po kąpieli wskakuje w swój ręcznik z kapturkiem i osuszamy dokładnie wszystkie zakamarki ;-) Najpierw ja suszę mu włoski, później obowiązkowo Konrad tacie. W tym czasie ja nacieram go emolientem w balsamie do ciała i zakładam poeluszkę. Później wkłdamy piżamkę, smarujemy wszystkim buzie kremikiem, Konrad gasi światło i zmyka spać ;-) (przytulony do mamusi). Jest to taki nasz rytuał i bardzo cieszę się że udało mi się go wprowadzić i moje dziecko jest przyzwyczajone do wszystkich czynności po koloei :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy4/27/2016

    Cześć tu mama małej dziewczynki która cierpi na AZS i alergię . Nie jest nam łatwo każdy dzień to walka by buzia rączki były delikatne i bez uczucia pieczenia . Przez nasze ręce przewinęło się tyle kosmetyków niestety z mizernym skutkiem prawie wszystkie podrażniają oczka . Ale najbardziej kochamy kąpiel ciepła woda delikatne emolinety które ukoją swędzenie uśmiech na twarzy . Nasze małe spa 😊 Widać radość a zarazem wyciszenie dlatego tą pielęgnację wykonuje tata bo jest bez stresowa 😂 następnie mama przejmuje stery smaruję mimo że mała nie chce przy tym tłumacząc że to dla jej dobra 😊 Pozdrawiam
    Blanka16100@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy4/27/2016

    Tak, niestety moja 5 miesięczna córeczka boryka się z AZS, który zdiagnozowano w wieku 3 miesięcy. Jest to dla nas nowość, ponieważ ani ja ani mąż nigdy nie mieliśmy styczności z AZS. Dlatego dopiero uczymy się tematu. Odkrywamy najsłabsze strony AZS, uczymy się odpowiedniej pielęgnacji, poznajemy specjalistyczne kosmetyki i różne tajniki tej choroby.

    Nasza pielęgnacja ze względu na AZS, nie tylko ta wieczorna znacząco się wydłużyła. Na szczęście córeczka cierpliwie znosi wszystkie zabiegi. A moje (i Marysi chyba też) ulubione chwile podczas wieczornej pielęgnacji to te tuż po pielęgnacji, czyli czas na wieczorny masaż. Jest to cudowny czas bliskości zarówno dla mnie, jak i dla córeczki. Masaż dobrze wpływa nie tylko na układ trawienny, ale również na stan skóry, a chyba nie każdy o tym wie. Masaż tworzy niesamowitą więź między dzieckiem a rodzicem. Pomaga jej się zrelaksować, odprężyć i wyciszyć przed snem. A mnie po prostu się odstresować i zapomnieć o codzienności. To nasze ulubione chwile podczas wieczornych rytuałów.
    mag.rostkowska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak moja 7-miesięczna córcia również cierpi na AZS i na dodatek ma alergię. Szczególnie cierpi buzia mojej córki jest bardzo sucha, ma czerwone duże plamy :( reszta ciała również ma takie suche płaty. Stosując już trochę kosmetyków nie możemy trafić na ten który pomoże nam tą przypadłość wyleczyć... Bardzo chętnie wypróbowałabym kosmetyki firmy DEMSA może to ten, ten jedyny który zmieni nasze życie, pomoże nam chociaż trochę zaleczyć te niedoskonałości. Byłabym naprawdę bardzo wdzięczna. Córcia jest bardzo dzielna, gdyż zabieg codziennego nawilżania nie sprawia jej radości. Podczas codziennej pielęgnacji uwielbiam kąpiel, pozwala to córeczce się zrelaksować, odprężyć, koi trochę ten świąd. Widać zadowolenie wtedy na jej twarzyczce. Jest to cudowne uczucie widzieć uśmiech swojego dziecka. Lubi pluskać się w wodzie a szczególnie opluskać mamę :D Również lubię balsamowanie córki wtedy robię jej masaż choc krótki bo córcia bardzo nie lubi nawilżania ale również pomaga w regeneracji skóry. Następie zakładamy piżamkę, wygłupiamy się chwilkę , pijemy butlę mleczka, czytamy bajeczkę i moja królewna zasypia. :)
    Pozdrawiamy :)
    sarakociol@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy4/27/2016

    Cześć
    Jestem mamą 7-miesięcznej dziewczynki która również ma AZS oraz alergię. Najbardziej cierpi buźka małej ma na niej duże czerwone suche plamy. Jednak inne części ciała również są suche ma takie platy skóry przesuszone o kolorze żółtawym. Stosowałyśmy już sporo kosmetyków nawilżających, jednak nie możemy trafić na ten "nasz" który pomoże nam chociaż trochę załagodzic te objawy. Jest to bardzo trudne schorzenie jak dla mnie gdyż nikt w mojej rodzinie nie cierpi na tą chorobę i taka pielęgnacja córki wymaga troche czasu oraz jak wiadomo cierpliwości gdyż nic nie "zniknie" z dnia na dzień, więc trzeba być wytrwałym i systematycznym w stosowaniu preparatów. Byłabym naprawdę bardzo wdzięczna gdybym mogła wypróbować kosmetyki firmy DEMSA może to te nasze jedyne, które ułatwią nam codzienne życie.
    Podczas naszej wieczornej pielęgnacji najbardziej cenie sobie kąpiel która jest bardzo regeneracyjna , odprężająca, kojąca świąd dla córcale również dla niej jest świetną zabawą gdyż po prostu uwielbia się pluskać w wodzie a szczególnie, chlapać rączkami i nózkami wodą mamusie :D Widać że bardzo sprawia jej to przyjemność nic tak nie zadowala matki jak uśmiech jej pociechy. Następne jest balsamowanie, kremowanie za którym córka nie przepada ale jest bardzo dzielna podczas tego "zabiegu" robę jej również delikatny masaż jednak krótki bo wiercioch tak się wierci że trudno cokolwiek zrobić. Na koniec wygłupiamy się chwilkę, pijemy butlę mleczka, czytamy bajeczkę i moja królewna zasypia.
    Pozdrawiamy Gorąco. Cześć.
    sarakociol@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy4/27/2016

    Na AZS choruje mój 8 miesięczny synek, długo lekarze nie mogli tego diagnozować chodziliśmy od lekarza do lekarza ,dopiero później stwierdzono u Filipka AZS.Bardzo bym chciała wypróbować kosmetyki DemSA bo niestety inne zawodzą i nie pomagają synkowi.Najbardziej cenię sobie przy wieczornej pielęgnacji,kiedy mogę po kąpieli robić mojemu maluszkowi relaksujący masaż który mój maluch uwielbia wmasowująć w jego malutkie ciałko balsamy,kiedy mój malch próbuje mi ,,pomóc" smarując wszystko kremem jest wtedy dużo śmiechu i radości.Potem następuje czyszczenie uszu które Filipek lubi ,po prostu nie nie rusza się przy czyszczeniu i spokojnie sobie leży czekając jak skończę.Potem przytulamy się, jest butelka mleka i spiewam kołysanki przy których niuniuś zasypia.paulinalewandowska@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy4/27/2016

    1 . Zarowno jak jak i mój 7 miesieczny synek Alex mamy AZS
    2. NAjbardziej lubie moment wysmarowania jego suchej skory balsamem jest wtedy super nawilzona

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy4/28/2016

    Tak. Sama choruję na AZS. Najgorsze są swędzące i pękające placki między palcami, które przeoczone pękają. Do tego ciągle swędząca i łuszcząca się buzia. Drażniące ubrania ciało. Eh..
    Najbardziej w pielęgnacji mojego 10-miesięcznego Jaśka uwielbiam moment balsamowania tuż po kąpieli, kiedy mały jest zrelaksowany i wyciszony. Rysuje mu wtedy na brzuszku, buźce, rączkach różne kształty, raz jest to buźka, raz samochód, czy biedronka, słonko, drzewko, nawet kotek. I wtedy zaczyna się dopiero zabawa, bo przy wmasowywaniu balsamu wymyślam historię do rysunku. Opowiadam Jasiowi wtedy o czerwonym samochodzie, co latem chciał jeździć po lodzie, o biedronce, co była w miłosnej kropce, o deszczowych chmurce której nikt nie lubił, przez co swoje krople deszczu zgubił, o drzewku co liście swoje zjadał, a później bajki dzieciom opowiadał... wszystko robię w rytm moich rąk, powoli, sylabicznie, melodycznie. Synek to uwielbia! Albo się chichocze, albo odpływa :-)
    Jest to taka nasza mała, wieczorna, rodzinna tradycja. Którą mam nadzieję będziemy długo kontynuować, a za nie długo, także z nowym członkiem rodziny :-)

    Pozdrawiam,
    Agata
    (apart_18@interia.pl)

    OdpowiedzUsuń
  18. 1. JA&SYN
    2. NAJBARDZIEJ LUBIMY TĄ ULGĘ PO POSMAROWANIU KREMEM!

    madb1@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy4/29/2016

    W mojej rodzinie AZS ma mój kochany chrześniak Staś, ma już 2 latka i jest dla mnie jak synuś 😉, wiec pomagam jego mamie w codziennych zabiegach o jak najlepszy wygląd jego skóry....
    Ulubionym momentem pielęgnacji skóry jest dla Stasia kąpiel, bo można wodą ciocię chlapać oraz rączką bańki łapać 😉 Stasiek kąpie się codziennie i wygląda to niezmiennie:
    ciepłą wodę nalewamy, szampon tuż pod ręką mamy, ręcznik rozłożony czeka-
    a Staś piszczy już z daleka i do wody się pakuje bo jak rybka się w niej czuje... Tu zaczyna się zabawa-kąpiel to jest świetna sprawa. Później szybko go suszymy, całe ciałko kremujemy, mokre włoski szczotkujemy I piżamkę zakładamy. Później do snu tulimy. Ciocia Kołysankę śpiewa- Mały Staś słodko ziewa I do krainy snów już zmierza.... Taka rymowanka o moim Kochanym Urwisie 😉
    julitka2701@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. 1. Oczywiście, niestety.
    2. Podczas wieczornej pielęgnacji najbardziej lubię obserwować, jak rośnie mój maluch. Kiedyś był ledwie kropeczką na pralce, a dziś wystają mu nóżki nawet, gdy leży po przekątnej. Wcześniej głaskałam łysą główkę szczotką, a dziś robimy nieziemskie bujne fryzury i utrwalamy je kąpielową pianą. Wspominam pierwsze, jakże niewinne chlapnięcia, które kończyły się najwyżej na zmoczeniu twarzyczki, dziś mam dodatkowo umytą podłogę. Kiedyś powolnie wklepywałam kremy, teraz robię to błyskawicznie i to jedną ręką-muszę zdążyć przed kolejną akrobacją. Ale jedno się nie zmieniło. Mój zachwyt, gdy zmiany skórne zmniejszają się.

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy5/02/2016

    KIEDY WYNIKI ??????????

    OdpowiedzUsuń