11 miesięcy

Pomału przygotowuję różne bibeloty i dekoracje, które wykorzystam podczas przyjęcia urodzinowego. Tak, tak, bo już za miesiąc Aaron będzie obchodził swoje pierwsze urodziny. Trudno uwierzyć, ale tak ten czas właśnie ucieka.

A tymczasem, podsumowując, Aaron nadal kształtuje swój gorący temperament. Wszędzie go pełno i nadal bardzo nas absorbuje. Chociaż zaważyłam, że potrafi na dłużej zająć się jakąś rzeczą, wyciszyć się i uspokoić. Uwielbia towarzystwo brata, wpatruje się w niego jak w obrazek, piszczy na jego widok i już nawet powtarza po nim niektóre czynności. Te chwile, kiedy bawią się razem czy kiedy Artur przytula i całuje brata bardzo mnie rozczulają.

Aaron waży 8180 g. To bardzo mało, biorąc pod uwagę ile je, a je dużo. Myślałam, że do roku mleko matki jest podstawą diety i trzy stałe posiłki w zupełności mu wystarczą, ale niestety Aaron nie był zadowolony z takiej diety. Tak więc, teraz Aaron zjada kaszkę na wodzie rano i wieczorem, w południe obiadek, później deser w postaci owoców, a pod wieczór warzywa. Mojego mleka najwięcej opija się wieczorem, w nocy i nad ranem. Niechętnie korzysta z piersi w ciągu dnia, bo woli eksplorować otoczenie. Cieszę się z takiego obrotu sprawy, bo wydaje mi się, że łatwiej mi będzie odstawić go od piersi, jeśli nie jest tak bardzo do niej przywiązany.

Stan uzębienia zwiększył się o dwie górne dwójki. Aaron przepłacił to katarem i gorączką, ale ma teraz piękny uśmiech. Poza tym, coraz częściej stoi bez trzymanki. To znaczy on zawsze wtedy coś trzyma w ręku, ale nie jest to żaden mebel, a najczęściej jakieś ciastko lub gryzak. Widzę też, jak stoi na skraju stolika i mierzy wzrokiem odległość do krzesła. Wyciąga rękę jak najdalej się da, ze wszystkich sił próbuje zmniejszyć odległość, ale nie robi kroku do przodu. Jeszcze się boi. Ale znając mojego syna, ten stan nie potrwa długo.

Potrafi też robić pa-pa, jak chce jeść i widzi jedzenie to mlaska i kiedy jest marudny wyciąga rączki do góry, najczęściej w moim kierunku, żeby go wziąć na ręce i przytulić. Taki jest mądry, chłopczyk mój.




6 komentarzy:

  1. rosną te dzieci jakby drożdże jadły, wspaniale, że tak się braciszkowie kochają to bardzo rozczulające... ściskam Was mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Te nuny do calowania obledne! Moje pulpetki juz zanikaja, nad czym ubolewam😋

    OdpowiedzUsuń
  3. Już za chwilę roczek! Ale to zleciał!! Pamiętam jak pisałaś, że się urodził :) Śliczny ten twój Aaron :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ten czas leci. Faktycznie musicie się już przygotowywać do urodzin i ćwiczyć dmuchanie świeczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku jaki On już duży :) Za chwilę rok - kiedy to zleciało ?

    OdpowiedzUsuń