9 miesięcy

Między ósmym a dziewiątym miesiącem życia Aaron nauczył się pić z kubeczka z dziubkiem (tak zwanego niekapka, ale niekapkiem to ten kubek nie jest). Swoją drogą jest to bardzo mądre rozwiązanie, kiedy dziecko nie umie jeszcze zassać tychże właśnie niekapków. Ten kubeczek wystarczy tylko przechylić do ust dziecka, żeby wlała się woda. Po kilku dniach picia z moją pomocą Aaron załapał bezbłędnie i polubił wodę z tego kubeczka. Cieszy mnie to bo wcześniej nie pił nic oprócz mojego mleka, a nie chciałam podawać mu butelki. Nie chcę już w tym wieku przyzwyczajać go do butelki, skoro niebawem i tak przyszedłby czas na jej odstawienie.

Jeśli chodzi o rozszerzanie diety to idzie nam to bardzo ładnie. Oczywiście nie pokochał wszystkich smaków, ale swoje ulubione ma. Buraczki na przykład potrafi jeść tonami upychając sobie czym prędzej w usta. W przeciwieństwie do Artura, Aaron uwielbia jeść sam to, co dostanie do rączki. Dlatego codziennie dostaje coś tam do samodzielnego zjedzenia. Widzę, że Aaron ma z tego wielką radość, mruczy sobie, gada do siebie, klaszcze. No ale bałaganu później też jest co niemiara. Póki nie kupię sobie psa albo kota to chyba nie zastosuję metody BLW jako wyłączny sposób karmienia :)

Aaron potrafi bardziej stabilnie siedzieć, ale nadal nie jest to samodzielne siedzenie, dlatego nie sadzam go nigdzie oprócz fotelika do karmienia i wózka. Z wiedzy, którą nabyłam podczas rehabilitacji Artura wiem, że nie powinno się sadzać bez podparcia dziecka, która samo nie potrafi jeszcze usiąść z pozycji czy to czworaczej czy to ze stania. Tak samo nie powinno stawiać się dziecka, które jeszcze samo nie staje.

A propos wstawania właśnie, Aaron ma za sobą pierwsze próby wstawania i widać, że chciałby robić to cały czas, ale brakuje mu jeszcze siły i nie zawsze potrafi się podciągnąć. Aczkolwiek widzę, że jego ciało przygotowuje się do stania bo potrafi już klęcząc na kolanach opierać się o półkę lub zabawkę i unosi dupkę do góry. Widzę codziennie nowe wygibasy i aż drżę co to będzie, kiedy ten "brojnik" zacznie chodzić. Już zaczął raczkować. Jeszcze dwa tygodnie temu poruszał się sposobem na dżdżownicę. Fajnie to wyglądało, ale trwało dosyć krótko.Teraz już bardzo zwinnie raczkuje.

Ach zapomniałabym wspomnieć, że miesiąc temu,  zaraz po skończeniu ósmego miesiąca, a właściwie po opublikowaniu wpisu, Aaron zaczął klaskać rączkami. Tak, mój mały chłopiec potrafi robić kosi-kosi. U Artura na takie rzeczy musiałam czekać prawie do roczku, dlatego tym bardziej jestem zaskoczona. Czasem też załapie i robi pa-pa.

No to kończę już te peany na temat rozwoju mojego małego Aarona. Pa-pa :) 



4 komentarze:

  1. Slodziak, wszystkiego co najlepsze z okazji 9m :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać sama radość i ten czarujący uśmiech :D Kiedy to zleciało

    OdpowiedzUsuń
  3. rozbrajający uśmieszek :)

    OdpowiedzUsuń