Aaron vs Artur

Wiem, że każde dziecko jest inne, ma swoją osobowość, różne cechy charakteru i każde rozwija się w swoim tempie. I wiem też, że nie powinno się dzieci porównywać. I o ile nie porównuję moich synów do innych ich rówieśników, o tyle porównuję ich wspólnie. Często łapię się na tym, że sięgam pamięcią do czasów, kiedy Artur był taki jak Aaron i przypominam sobie jaki był i co już potrafił. I uzmysławiam sobie, jacy oni są różni.

Już od samego urodzenia Aaron pokazał, że nie będzie spokojnym dzieckiem jak jego starszy brat. Artur przez pierwsze dwa miesiace tylko jadł i spał, podczas gdy Aaron chciał już w pełni poznawać świat, a spać chciał tylko ze mną w łóżku lub na moich rękach. Zdaję sobie sprawę, że po pierwsze Artur był wcześniakiem i takie maleństwa potrzebują snu. A po drugie Artur nie był karmiony piersią i po mleku modyfikowanym potrafił przespać całą noc.
Nie zmienia to jednak faktu, że Aaron jest jednak dzieckiem z edycji limitowanej, taka wersja hard, jak to się śmiejemy z mężem, bo minął już siódmy miesiąc, a Aaron nadal jest bardziej absorbujący niż jego starszy brat. Artur w tym wieku potrafił już dłuższą chwilę pobawić się na macie i oglądać zabawki. Aaron natomiast wytrzymuje góra 5 minut i już marudzi, a nawet krzyczy. I tak jest ze wszystkim, leżaczek, podłoga, krzesełko. Ale jeśli Aaron siedzi na moich kolanach i obraca jakiś ciekawy przedmiot to może tak wysiedzieć nawet pół godziny. Tak samo jest z leżeniem. Jeśli ktoś obok niego leży i go ciągle zabawia to wszystko w najlepszym porządku... dopóki ten ktoś nie odejdzie. Taka towarzyska z niego Bestia.

Pamiętam, jak Aaron pierwszy raz położył rączkę na kolanie. Był taki malutki i przyszło mu to tak normalnie, łatwo. Artur żeby dokonać takiego wyczynu musiał dużo ćwiczyć na rehabilitacjach. To samo było ze złapaniem stópek, z wkładaniem rączek do buzi, z podciąganiem się do siadu. Dumna jestem, że Aaron tak dobrze się rozwija. Nie musimy jeździć po rehabilitantach czy ćwiczyć kilka razy dziennie w domu.
I rozszerzanie diety z Aaronem jest łatwiejsze. Smakuje mu wszystko, je chętnie i tylko ogląda się za kolejnymi porcjami. Artur w siódmym miesiącu życia na widok łyżeczki nie chciał nawet otwierać buzi. Dopiero później się "rozkręcił".

Często też oglądam zdjęcia małego Artura, doszukuję się różnic i podobieństw. Wydaje mi się, że Aaron nie jest podobny do Artura. Jest jakieś tam minimalne podobieństwo, ale Artur był zupełnie inny.

I niejednokrotnie łapię się na tym porównywaniu moich synów. Różnie sobie radzą w różnych strefach życia, jeden lepiej, drugi gorzej. Ale dumna z nich jestem niesłychanie. I kocham ich oboje nad życie. Tak samo! 









8 komentarzy:

  1. Są podobni bardzo, ale nie tacy sami, różnice są ☺
    Absorbujące dziecko- coś o tym wiem i pamiętam doskonale choć minęło tyle czasu ;)
    Mój W. jak twój Aaron mało i słabo spał(pomimo, że był na mm)i potrzebował ciągle czyjejś obecności i towarzystwa. Jak był starszy sam posiedział i pobawił się może 10min. Więc rozumiem cię doskonale.
    Ale z każdym miesiącem i rokiem jest coraz lepiej ☺ Teraz jest fajnie i mój Syn jest super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobni wizualni strasznie :-) ja mam podobnie porównuję Lili do deniska, denis byl i dalej jest malym demonkiem, prze to Lili troszkę cierpi bo od razu patrzę na nia podejrzliwie :-P a ona taka spokojna jest w porównaniu do brata.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się wydaje, że sa do siebie bardzo podobni, wiadomo nie jak dwie krople wody ale są, uśmiechy mają identyczne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że jak byli młodsi byli mniej podobni, a im starsi tym bardziej. No ale to tylko podobieństwo zewnętrzne. Charakterologicznie wiadomo, ze każdy jest inny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. im starsi tym bardziej podobni do siebie sa :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. My też lubimy porównywać naszych, choć to kompletnie dwa światy. Ze spaniem, z jedzeniem nic nie można robić nawet podobnie. Np u Nerio blw kompletnie się nie sprawdza. Nawet butelki nie chcę mu się trzymać :-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy2/01/2016

    a czemu chodziliście na rehabilitacje z Arturkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artur urodził się w 34 t.c. Miał wzmożone napięcie mięśniowe, asymetrię ułożeniową i kręcz szyi. Rehabilitowany był metodą Bobath i Vojty. Miał masaże szyi i nosił taki specjalnie uszyty kołnierz. Jeśli chcesz pogadać trochę lub dowiedzieć się czegoś więcej o rehabilitacji Artura to zapraszam na priv :)

      Usuń