Co jeść, kiedy karmi się piersią małego alergika?

Pamiętam jak dziś, kiedy rozmawiałam z siostrą o moich podejrzeniach na temat alergii pokarmowej u Aarona. Powiedziałam wtedy, że jeśli się okaże, że synek ma skazę białkową to odstawiam go od piersi. Nie wyobrażałam sobie ogarnąć tego wszystkiego -  żywiołowy czterolatek, dwumiesięczny miłośnik maminych piersi i ja, stojąca przy garach, gotująca dwa obiady dla głodnej rodziny.  Poza tym, od razu jawiła mi się wizja śmierci głodowej. No bo co ja będę wtedy jadła? Przecież jajka, jogurty i sery to u mnie podstawa diety.

Ale kiedy już okazało się, że Aaron naprawdę jest uczulony na nabiał, kakao, orzechy i soję (na początku myślałam, że tylko na nabiał, a o soi dowiedziałam się stosunkowo niedawno) zrobiło mi się go szkoda. I pomyślałam, że ze mną to jeszcze pół biedy, o chlebie i wodzie też można przeżyć, ale co będzie jadł mój syn? To gorzkie i okropnie śmierdzące mleko dla alergików? O nie! I tak już wyeliminowałam nabiał, żeby sprawdzić, czy Aaron poczuje się lepiej, więc pociągnęłam dietę dalej.

Nie ukrywam, że na początku, kiedy już znudził mi się chleb z dżemem lub z wędliną, było mi ciężko. Trudno mi było też przyzwyczaić się do smaku kawy inki z mlekiem owsianym. Ale potrzebowałam tego smaku, bo inka zaspokaja moją ochotę na czekoladę. Zaczęłam szukać rozwiązań w internecie. I wiecie co? W dzisiejszych czasach, gdzie na półce sklepowej można znaleźć mnóstwo rzeczy, a na stronach internetowych ogrom przepisów, dieta przestała być straszna.

Przede wszystkim zaczęłam szukać przepisów na blogach wegańskich. Wegetarianie niestety odpadają bo oni jedzą nabiał i jaja, a u wegan muszę uważać tylko na obecność orzechów, kakao i soi w przepisie. I naprawdę się da. Zapisałam się też do grupy wegańskiej, gdzie można uzyskać pomoc w szukaniu zamienników.

Twarożki i wszelkie serki na chleb zastąpiłam roślinnymi pasztetami i pastami, które robi się w trymiga. Moim numerem jeden jest pasztet z soczewicy i kaszy jaglanej. Niebo w gębie. Już postanowiłam, że zrobię go na święta i nikomu nie powiem, że nie ma tam grama mięsa.
Pasta z zielonego groszku, smalec z fasoli i inne smarowidła z marchewki czy buraków też podbiły moje serce. No pycha. Najwięcej dobrodziejstw znajduję na blogu Jadłonomia. Jej książka jest już na mojej liście do Świętego Mikołaja. Najbardziej podoba mi się to, że nie muszę długo siedzieć w kuchni, żeby mieć pyszne smarowidło na chleb.

Oczywiście ciasto bez jajek też można upiec. I naleśniki. Jajka zastępuję mielonym siemieniem lnianym. A pizzę na początku jadłam bez żółtego sera, z podwójną ilością sosu pomidorowego. Ale znalazłam przepis na ser żółty z ziemniaków. Tajemnica smaku tego wynalazku mieści się w nieaktywnych płatkach drożdżowych. No i jem już pizzę z serem. Jasne, że nie smakuje, jak prawdziwy ser żółty, ale to nie oznacza, że smakuje gorzej. A płatki dodaję też do risotto i do pasty z soczewicy.

Muszę się przyznać, że bardzo mnie wkręciło to wegańskie żarcie i gdyby nie mały alergik, chyba nigdy bym nie odkryła tych nowych smaków i rewelacyjnych pomysłów. A i chleb sama zaczęłam piec... no bo niestety bardzo dużo pieczywa ma też w składzie mleko.

I tylko smaku czekolady mi brak. Wiem, że istnieje zamiennik kakao, karob, i w najbliższym czasie przyjrzę się mu uważnie, ale obawiam się, że o ile nabiału tak bardzo nie kochałam i chętnie przyjęłam nowe smaki, o tyle smaku mojej ukochanej czekolady nic nie zastąpi. Już dziś wiem, że jak tylko przestanę karmić piersią, rzucę się na czekoladę, jak Reksio na szynkę i będę jeść i jeść i jeść. I tyć!

Poniżej umieszczam na dowód, że dieta matki karmiącej małego alergika może być smaczna, kilka fotek. Na moim Instagramie też można pooglądać sobie moje pyszne jedzonko. Enjoy!






A to moje słodkie zamienniki, które na zmianę z kawą inką, ratują mnie przed rozpaczą po stracie smaku czekolady w ustach.






10 komentarzy:

  1. Gratuluje samozaparcia I podjecia decyzji o modyfikacji swojej diety zamiast odstawienia synka od piersi :-) I moj 5latek ma skaze bialkowa ale odkad przeszlismy na diete weganska jego AZS mamy pod kontrola i moglismy odstawic wszystkie mazidla I kortykoidy :-)
    Co do karobu to smakuje prawie tak samo jak kakao :-) Sprobuj koniecznie :-)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziękuję za cynk, już nie będę się zastanawiać czy kupić ten karob :)

      Usuń
    2. Musze troszke to sprostowac zanim cie gdzies zagnam. Nie jadlam karobu samego, w proszku. Stwuerdzilam ze to dobry zamiennik bo jadlam czekolade z karobu (plamil) i orzechy, rodzynki w polewie czekoladowej (z karobem) zamiast kakao (znakazlam w Holland & Barret's) Nie wiem jednak jak smakowalby karob np. jako napoj ala kakao.

      Usuń
    3. A mi właśnie o czekoladę chodzi ;) Nie piję kakao, chociaż gorącej czekolady to bym się napiła ;)

      Usuń
  2. Jaki jest adres twojego instagrama?

    OdpowiedzUsuń
  3. No powiem ci, że podziwiam cię, że przy dwójce małych dzieci tobie chce się jeszcze te wszystkie przepisy wypróbowywac i te pasty robić.. I chleb sama pieczesz! :0 Szacun!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie. Ale naprawdę nie jest tak ciężko jakby się wydawało. Ja też byłam przerażona na początku. Wystarczy sobie wszystko dobrze zorganizować. No i od kiedy jestem na diecie, Aaron jest dużo spokojniejszy, nic go nie boli, a tym samym, mam więcej czasu, żeby coś zrobić :)

      Usuń
  4. Mam kolezanki wegantki, cudne sa tez duchem :-)

    OdpowiedzUsuń