Tablice obowiązków dla czterolatka

Już od dłuższego czasu zastanawiałam się jak ugryźć ten temat. Codzienne powtarzanie synowi, co powinien zrobić przed pójściem spać, oraz przed wyjściem do przedszkola zaczynało mnie męczyć. Chciałam, żeby zrobił się bardziej samodzielny i wiedział, że przed wyjściem do przedszkola trzeba zrobić siku na zapas czy umyć zęby.

Myślałam nad tablicą obowiązków, taką ściągą codziennej rutyny, żeby Artur mógł sobie podejrzeć co ma zrobić, zrobił to i odhaczył daną czynność. Niestety naklejki nie są moim zdaniem dobrym rozwiązaniem. Przerabiałam je, kiedy uczyłam Artura sygnalizować potrzeby fizjologiczne i naprawdę znudziło mi się już robienie tabelek średnio raz na trzy tygodnie. Dlatego szukałam czego trwalszego, na dłużej. I znalazłam bardzo fajny patent. Tablica obowiązków z karteczkami odrywanymi na rzepy.


Do wykonania takich tabliczek potrzebne są:
- kolorowe papiery techniczne. Muszą być dosyć grube, żeby utrzymały rzepy i ich odczepianie;
- klej;
- nożyczki;
- piktogramy z danymi czynnościami. Ja pobrałam je STĄD i STĄD
- rzepy. Kupiłam je na Ebay, ale myślę, że znajdziecie takie w każdej pasmanterii. Moje są samoprzylepne, ale dobry klej też tutaj dobrze się spisze.


Nie mogłam wykorzystać tabelek, które widać powyżej, bo u nas panują inne zwyczaje i inna kolejność wykonywanych czynności. Poza tym, nie ma w obowiązkach wieczornych ikonki dotyczącej sprzątania pokoju, a nie ukrywam, że bardzo mi na niej zależało. Bo o ile Artur wykonuje raczej chętnie polecenia, tak sprzątanie pokoju jest dla niego udręką. Dlatego tylko wycięłam te obrazki, które mnie interesowały.

Zdaję sobie sprawę, że dla dziecka słowa "posprzątaj swój pokój" są abstrakcją. Dlatego wytłumaczyłam (i często jeszcze muszę to Arturowi przypominać), że na podłodze i stoliku ma nie być zabawek. Gruntowne porządki i segregację zabawek robimy wspólnie raz na jakiś czas. Jeśli chodzi o ścielenie łóżka, to owszem, mogłabym to robić sama, przecież to zajmuje mi nawet niecałą minutę. Ale nie mam zamiaru ścielić za niego przez całe życie. Dlatego zaczynam powoli oswajać go z tym obowiązkiem. Oczywiście na razie mu pomagam, ale wkrótce Artur całkowicie przejmie stery. Obecnie stara się po swojemu wyrównać kołderkę na łóżku i położyć na niej kocyk.

Wykonując tablice nie skupiłam się tylko na piktogramach. Zależało mi, żeby widniały tam też napisy, coby Artur oswajał się z literami i wyrazami.
A jak działają same tablice? Ano tak, że Artur codziennie rano i wieczorem korzysta ze ściągi, a jak już daną czynność wykona zamyka karteczkę. Wieczorem, kiedy już śpi, odczepiam wszystkie karteczki, żeby rano znów były gotowe i spełniały swoją funkcję.







Tak jak pisałam wcześniej, Artur największy problem ma ze sprzątaniem pokoju i czasem z pójściem do kąpieli. Dlatego postanowiłam oprócz tablicy obowiązków wykonać magnesiki, którymi nagradzam Artura przede wszystkim za posprzątanie pokoju. Przyjęłam, że Artur będzie dostawać jeden magnesik dziennie za wykonanie obowiązków i ogólnie dobre sprawowanie. Nie ukrywam, że jeśli syn mnie czymś wyjątkowo zaskoczy, to dostaje dodatkowy magnes.

Magnesiki zrobiłam naklejając naklejki na papier fotograficzny z magnesem. Do tego dorobiłam tabelkę z 30 polami, która wisi już na lodówce. Celowo ponumerowałam pola tabelki, żeby Artur oswajał się z cyframi.






Metoda z nagradzaniem naklejkami, czy tak jak tym razem, magnesami, w przypadku Artura zawsze się sprawdzała. Mam nadzieję, że i tym razem zmobilizuję mojego czterolatka do sprzątania pokoju i wykonywania innych czynności.


Pomysł z otwieranymi obrazkami znalazłam na Pinterest :)

10 komentarzy:

  1. Aaaaaale fajne te tabliczki! Chyba tez moim takie zrobie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja! Fajna jest ta tablica, ale najfajniejsze jest to że uczysz samodzielności...jestem pod wrażeniem..dziękuję za ten post..jest mega motywujący...zwłaszcza dla mnie - ciągle słyszę, że Denisek jest "zbyt" samodzielny /czytaj za mało robię za niego/ - bo przecież facet jest tylko od zarabiania pieniędzy a to kobieta będzie wszystko za niego robiła. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny, ciekawy pomysł. Bo tak często bywa, że dzieci nie pamiętają o wszystkim a i my dorośli nie zawsze nad wszystkimi panujemy ;) tablice są sprytnym sposobem na zapamiętanie wszystkiego. No i jeszcze magnesy - nagrody? Które dziecko tego nie lubi? Post dodaje do zapamiętania na przyszłość ;)) pozdrawiam gorąco (jeszcze) z Malty!:)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł! Kradnę :))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna forma! My mamy gotową tablicę z gazetki ale nie sprawdza się, bo jest tam zbyt dużo zadań i Hania jest nią zniechęcona. Myślę, że tablica zrobiona własnoręcznie byłaby hitem. Muszę jutro usiąść z nią i zrobić podobną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. sprytna mama z Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjny pomysł i świetne wykonanie!
    Tak Cię już od jakiegoś czasu czytam i w sumie myślę, że mogę to napisać: Twoje Dzieciaki mają niesamowite szczęście, że mają taką Mamę! To cudne widzieć, jak Ci się chce Je rozwijać i z nimi "pracować", jak szukasz inspiracji, czy realizujesz różnorodne pomysły. Jeśli kiedyś przyjdzie mi sprawdzać się w tejże roli, mam nadzieję, że choć po części będę taka zmotywowana jak Ty! Proszę, pociesz. Powiedz, że pedagodzy tak po prostu mają ;)!

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ależ mi miło. A ja ostatnio mam takiego doła, że tak mało teraz robię z Arturem bo wiadomo, dzidziuś, więcej obowiązków. Ale staram się jak mogę i na ile starcza mi sił. I cieszy mnie nawet głupie pieczenie ciasta z Arturem, bo czuje się już trochę usprawiedliwiona - spędza ze mną czas, ćwiczy motorykę małą i rozwija zmysł dotyku i zapachu bo oczywiście wszystkiego musi dotknąć, powąchać. Nic kreatywnego, ale zawsze coś.
      Jestem pewna, że też będziesz wspaniałą mamą. Każda mama jest najlepsza na świecie dla swojego dziecka :) No i chyba tak jest, że pedagodzy już tak mają :)

      Usuń
  8. Naprawdę świetny pomysł!! Wielkie gratulacje dla kreatywnej Mamy!! Może i dla moich dzieciaków takie zrobimy :-))

    OdpowiedzUsuń