Urodziny małego policjanta

Długo zastanawiałam się nad motywem przewodnim czwartych urodzin Artura. Od dłuższego czasu uwielbia policję i wszystko co jest jak to mówi "policyjskie". Pokochał też miłością prawdziwą klocki Lego. I zastanawiałam się, czy pójść w stronę policji czy klocków. I wiecie co? Wygrało lenistwo. Albo bardziej brak czasu. No po prostu temat policyjny wydał mi się prostszy i łatwiejszy w realizacji.

Wszystko co zrobiłam wymagało minimalnego nakładu pracy. Pompony i plakat do budki fotograficznej zrobiłam jeszcze w lipcu, kiedy była moja mama i wyręczała mnie w obowiązkach domowych. Wszelkie gadżety potrzebne do budki i do nakrycia stołu, jak i balony oraz dekoracje tortu kupiłam także w tym łatwiejszym dla mnie okresie.

Zaproszenia miały na przodzie policyjne auto w formie kolorowanki, które Artur pokolorował. Niestety zdjęcia brak. Upamiętniłam tylko tekst zaproszenia. Oto on:



Fotobudka zrobiła bardzo pozytywne wrażenie. Wszyscy chętnie zakładali rekwizyty i robili sobie zdjęcia. Ubaw mieliśmy przy tym po pachy. Najmniej zainteresowany był solenizant, który otrzymał w prezencie dużo klocków Lego i nie omieszkał skupić się tylko na nich.




Jako czasoumilacz imprezy kupiłam też balony rakiety, które latały pod sufitem i wydawały śmieszne, pierdzące dźwięki. I tutaj nawet Artur odszedł od klocków i puszczał baloniki. Natknęłam się na nie właściwie przez przypadek na Amazon, kiedy wybierałam obrus i zastawę na stół. Nie byłam pewna, czy w ogóle takie baloniki się sprawdzą, ale kosztowały grosze więc się skusiłam. I to był naprawdę strzał w dziesiątkę. Za rok powtórzę zakup.
Wyglądają tak: KLIK


Jeśli chodzi o tort to wyszła wielka klapa. Kilka tygodni wcześniej zamówiłam obrazek auta policyjnego, ale tym razem nie był to wafelek, a masa lukrowa. Niestety nie znalazłam nic policyjnego z wafelka. Kiedy rano przyszło mi udekorować tort i położyć obrazek, ten nie chciał odkleić się od kartki. Mroziłam go dwa razy, podważałam nożem, a on ani drgnął. Co gorsza zaczął bardziej kruszeć. No i niestety po otarciu łez położyłam obrazek razem z kartka do której wręcz przyrósł. Po zdmuchnięciu świeczek zdjęłam kartkę z lukrowym obrazkiem i położyłam owoce. Tort w środku był niebiesko biały z czerwonymi owocami... wszystko w kolorach "policyjskich". Tylko ten nieszczęsny opłatek... eh. Ale podobno tort był pyszny (ja nie jadłam bo Aaron ma alergie na nabiał).



 Myśli nad życzeniem...


... i dmucha :)






Artur był zachwycony z prezentów. W większości były to zestawy klocków Lego. Znalazło się też auto z ciastoliną, puzzle piankowe do kąpieli i książki.




O książce "1000 pojazdów i nie tylko" będzie jeszcze u mnie na blogu. A puzzle piankowe firmy Alex gorąco polecam. Artur ma już taki zestaw, literki, wygrałam je w konkursie jak miał półtora roku i przez te lata dobrze nam służą.Pisałam o nich TUTAJ KLIK

Podsumowując, urodziny się udały. Oprócz jednej wpadki z lukrowym opłatkiem na tort, na którą zresztą nie miałam żadnego wpływu, było bardzo fajnie. Artur był bardzo świadomy tego, że to jego święto. Nie mógł się doczekać gości i prezentów. Pomagał mi sprzątać i robić szyszki i biszkopt na tort. Widziałam jaki był szczęśliwy, kiedy stał na krześle podczas zdmuchiwania świeczek, a my śpiewaliśmy mu "sto lat" i robiliśmy zdjęcia. Ogarniał nas wszystkich wesołym wzrokiem i uśmiechał się od ucha do ucha. Warto było!


P.S. Na specjalne życzenie kilku osób powstanie też wpis o potrawach, jakie znalazły się na urodzinowym stole. Stay tuned.


Drugie urodziny Artura TUTAJ
Trzecie urodziny Artura TUTAJ

7 komentarzy:

  1. Wow super przyjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pod wrażeniem! Mając maleńkiego bobasa i jeszcze wymagającego uwagi Starszaka zrobiłaś piękne te urodzinki! Wszystko dopasowane, współgrające! Wygląda to świetnie! Tort również robi wrażenie! A maleńki Aaron jak zniósł urodziny Artura?:))

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaron był nadzwyczaj spokojny. Bardzo ładnie spał, a jak już się wyspał i najadł to leżał sobie w leżaczku i obserwował wszystkich. Nic tylko zapraszać gości codziennie :)

      Usuń
  3. no świetna imprezka :) dałas czadu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sto lat!!! Rewelacyjne pzyjęcie.....miejsce do robienia przebieranych zdjęć..super..u nas też jest fascynacja policja:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny blog. Zbieram inspiracje, podczytuję i ... już zostanę :-) Zdrówka i mnóstwa dziecięcych radości dla Chłopców :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietne przyjecie! Widac, ze Artur szczesliwy! :)

    OdpowiedzUsuń