Polskie dziecko w angielskim przedszkolu

Artur w zeszłym już roku poszedł pierwszy raz do przedszkola. Nie znał języka angielskiego, oprócz kilku podstawowych słów, zasłyszanych w żłobku, do którego chodził wcześniej na parę godzin tygodniowo. Ale żłobki to inna bajka bo ja byłam zawsze "pod ręką" w sali obok i w razie potrzeby  mogłam zajrzeć i wesprzeć Artura. W domu mówimy i czytamy książki tylko po polsku. Jedynie bajki czasem ogląda w języku angielskim. Nie uczę go angielskiego bo uważam, że tego najpiękniejszego, melodyjnego akcentu nauczy się w szkole. Ja niestety już nigdy nie będę mówić z ich akcentem. Artur ma taką szansę. Poza tym, chciałabym, żeby umiał też dobrze mówić po polsku i w tym zagadnieniu jak najbardziej mogę się wykazać.

Artur od września do końca marca chodził do przedszkola przy moim college, gdzie uczyłam się języka angielskiego. Bardzo obawiałam się tego, jak Artur sobie poradzi w przedszkolu, gdzie panie mówią tylko po angielsku, a dzieci w różnych językach świata (w końcu był to college i przedszkole dla obcokrajowców). Nie przygotowałam żadnych obrazków przedstawiających podstawowe czynności czy nastrój dziecka, którymi Artur mógłby się posługiwać. W przedszkolu też nimi nie dysponowali. Jedyne słowo, jakiego nauczyłam panią w przedszkolu po polsku to "siusiu". Pokazałam też Arturowi na wszelki wypadek, gdzie jest toaleta.

Synek chętnie zostawał w tym przedszkolu. Często płakał, kiedy go odbierałam. Ale mimo tego, że Artur pozornie ładnie się zaaklimatyzował, zdarzały się wpadki z moczeniem spodni. W wyniku tego, codziennie do przedszkola nosiłam reklamówkę odzieży na zmianę. Poza tym, na początku nie chciał nic tam jeść. Z czasem wszystkie problemy zniknęły, a Artur chętnie chodził do przedszkola i wynosił z niego coraz więcej angielskich słówek. Panie też mówiły, że rozumie coraz więcej i czasem powtarza zasłyszane słowa. Oczywiście stworzył też swój własny język, którym często się posługiwał, nawet w domu. No bo skoro dzieci w przedszkolu mówią w różnych językach, to czemu on miałby nie? Pod koniec marca, kiedy musiałam skończyć szkołę z powodu zbliżającego się porodu, Artur nie mógł dalej kontynuować pobytu w tym przedszkolu.

Na początku kwietnia znalazłam miejsce dla Artura w przedszkolu w naszej okolicy. Nie martwiłam się już o jego znajomość języka angielskiego bo wiedziałam, że dużo rozumie i jakoś sobie poradzi. Nie myliłam się. Artur świetnie się zaaklimatyzował. I chociaż w maju pojawiły się problemu z niejedzeniem posiłków to opiekunka tłumaczyła to nową rolą jaka czeka Artura, jako starszego brata. Naprawdę miała rację. Artur po narodzinach Aarona zaczął znów bardzo ładnie jeść, czasem nawet prosząc o dokładkę. Mało tego, jego angielski znacznie się poszerzył. Mój mały przedszkolak nie jest już tylko na etapie słuchania, ale i rozmawiania. Potrafi zagadać już po angielsku do innych dzieci nie tylko w przedszkolu, ale i na placu zabaw i w sklepie. Kiedy bawi się sam, też w większości słyszę, jak mówi po angielsku. Nie do końca wszystkie wyrazy wymawia poprawnie, ale naprawdę widać u niego zdecydowanie progres. Myślę, że dużo dało mu to przedszkole, gdzie nie tylko panie mówią po angielsku, ale i dzieci.

Podczas wakacji, kiedy przechodziliśmy obok przedszkola, Artur popłakał się bo myślał, że może tam wejść i się pobawić. Przykro mi się zrobiło z tego powodu, ale tak prawdę mówiąc, to cieszę się, że tak bardzo lubi to swoje przedszkole. Tydzień temu znów zaczęliśmy "prowadzać" się do tej placówki. Chyba nie muszę mówić, że Artur był cały w skowronkach?
Oby za rok tak dobrze zaaklimatyzował się w szkole. Oby!

A takie karteczki dostają codziennie rodzice, kiedy odbierają swoje pociechy. Dzięki temu wiem, co Artur zjadł (tym razem znów były to dwie porcje) i jak spędził czas w przedszkolu.

16 komentarzy:

  1. Super brawo dla Artura!

    OdpowiedzUsuń
  2. Możliwość uczenia się drugiego języka w tak naturalny sposób to wielki plus. Wiem coś o tym, bo dzieci mojego brata także chodzą do angielskich placówek. Siostrzenica ma 8 lat więc porozumiewa się płynnie ale i jej 3 letni brat Ben radzi sobie lepiej z angielskim niż polskim mimo, że w domu tylko po polsku się mówi. Fajnie, że Twoje dzieci mają taką możliwość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie , że Artur się tak ładnie przystosowal 😉 to na prawdę przyjemność zaprowadzac dziecko do przedszkola , do którego ono chętnie idzie.
    Ja też, tak jak Ty postanowiłam nie uczyć swojego syna angielskiego, za to pozwolić mu nauczyć się go samemu w przedszkolu, a w domu skupić się na polskim. Nie wiem czy dobrze robię, to się okaże za jakiś czas. Póki co Kuba zaczął przedszkole z początkiem wrzesnia, a jego opiekunką już zdążyła mi powiedzieć, że Kuba zaczyna ją rozumieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dobrze robisz. Kto nauczy nasze dzieci mówić po polsku jak nie my? Angielskiego nauczą się w szkole i od rówieśników.

      Usuń
  4. Ja z maluchem porozumiewam się po angielsku. Za granicą nie mieszkamy więc niestety młody nie będzie miał okazji uczyć się tego języka w warunkach naturalnych, ale oboje z partnerem dość płynnie posługujemy się tym językiem i chcemy zapewnić młodemu ten "lepszy" start. Z resztą i tak większość rzeczy czytamy i oglądamy po angielsku więc gdyby się go od początku nie uczył to trochę by chyba odstawał. Cieszę się, że sama uczyłam się od wczesnego dzieciństwa i mam szansę przekazać to od razu synowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiście jest zupełnie inna sytuacja. Twój syn nauczy się polskiego w szkole, więc możesz poświecić czas na naukę innego języka. Mój syn języka polskiego nauczy się tylko w domu od nas, rodziców. Język angielski będzie z nim wszędzie - przedszkole, szkoła, studia, praca... no chyba, że będzie chciał wrócić do Polski. Wtedy i tak będzie znał te dwa języki :)

      Usuń
  5. bravo dla Arturka :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za bardzo pomocny post. Coprawda mój syn ma dopiero 14 miesięcy ale już głowimy się czy go posłać do przedszkola czy nie. Jestem w takiej sytuacji, że mogę z nim zostać w domu dopóki nie przyjdzie czas na reception year ale zastanawiał się nad jego brakiem znajomości angielskiego (obydwoje z m. jesteśmy Polakami). Już teraz widzę, że nasz Potomek jest bardzo wrażliwy i nieśmiały więc martwię się o to jak sobie poradzi kiedy wszyscy na około będą mówić po angielsku a on ni w ząb. A na dodatek nie podoba mi się tutejszy system wczesnej edukacji bo różnice między możliwościami czterolatków są ogromne, nie mówiąc o różnicach między chłopcami a dziewczynkami. A może poprostu wyolbrzymione te problemy? Twój wpis trochę mnie uspokoił i czytając jak twój synek sobie świetnie poradził dodało mi otuchy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem takie przedszkole to bardzo fajny wstęp właśnie do kariery szkolnej. Dziecko ma możliwość osłuchania języka obcego i poznania kilku słówek. No i przede wszystkim społecznie też się przygotowuje. To jest tak naprawdę tylko 15 godzin w tygodniu - ja zapisałam Artura na trzy dni po pięć godzin, ale można też prowadzać dziecko codziennie na 3 godziny. Taka ilość godzin nie powinna być męcząca dla dziecka.
      A jeśli chodzi o system wczesnej edukacji - nie mam nic przeciwko. Tutejsze szkoły i nauczyciele są odpowiednio przygotowani do przyjęcia w szkolne progi tak młode pokolenie. Na razie nie mam doświadczenia bezpośrednio, ale nie martwiłabym się na Twoim miejscu na zapas. Jestem przekonana, że Twój maluch da sobie doskonale radę. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Super , dzielny i mądry chłopczyk!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzielny Artur!!! Brawo!!
    Dzieci są cudowne :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. super, to niesamowite jak szybko dzieci uczą się języków. Bardzo fajnie, że dostajecie takie karteczki, ja za każdym razem muszę wypytywać co Borys zjadł, czy uczestniczył w zajęciach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas często oprócz wręczenia karteczek pani jeszcze mówi co Artur zjadł lub jak spędził dzień :)

      Usuń
  10. Podziwiam m Artura, da radę . Super, że w przedszkolach udzielają dokładnych informacji o dziecku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy9/29/2015

    Dzieci się łatwiej przystosowują niz dorośli...

    Nauka gry na pianinie dla dzieci! Dojazd do ucznia :)
    https://www.facebook.com/pianolessonssinginglessons

    OdpowiedzUsuń
  12. Rosijski, jak i angielski trzeba uczyć z dzieciństwa. W Polsce nie tak wiele miast gdzie można brać lekcji rosijskiego, tędy jak nawet jest matura z rosijskiego. nauka rosyjskiego dla dzieci - jest ważliwa!

    OdpowiedzUsuń