Artur starszym bratem



Kiedy wróciłam z Aaronem do domu ze szpitala, Artura jeszcze nie było. Pół godziny później przywiozła go moja siostra. Jaka była jego reakcja? Kiedy tylko przekroczył próg domu, od razu wystartował z prędkością światła w stronę wózka, gdzie leżał jego braciszek, w celu obejrzenia go. Popatrzył, zachwycił się jego maleńkością i poszedł do swojego pokoju.

Często zagląda do łóżeczka, leżaczka czy wózka. Chce przytulać i całować. Prosi mnie, żeby położyć Aarona obok niego. Kąpie go razem z nami i mówi "Pamiętajcie, trzeba delikatnie".

Pierwszy reaguje na jego płacz. Najpierw mówi mi, że dzidziuś płacze po czym zakrywa uszy i idzie do swojego pokoju. Raz było nawet tak, że kiedy Aaron zaczął płakać (przechodzimy etap kolek), Artur rozpłakał się razem z nim. Na szczęście płacz braciszka nie przeszkadza mu w nocy. Tak samo jak mojemu mężowi... najwyraźniej faceci już tak mają.

Kiedy pyta, czy się z nim pobawię i słyszy w odpowiedzi, że dopiero jak nakarmię Aarona, idzie bez słów sprzeciwu do swoich zajęć. Chyba mnie bardziej jest przykro z tego powodu niż jemu.
Często, kiedy karmię Aarona, przychodzi z budowlami z klocków lub swoimi rysunkami i opowiada mi co zbudował lub narysował. Historie te nie mają końca, a ja nie narzekam na nudę.

Uwielbia chodzić z wózkiem na spacery. Droga do i z przedszkola stała się jakaś krótsza i przyjemniejsza. I wszystkie rysunki i zbudowane z klocków auta pokazuje małemu braciszkowi mówiąc słodkim głosem jakim i my odzywamy się do najmniejszego "Zobac Alonku".

Wydaje mi się, że Artur polubił swoją nową rolę. Według niego fajnie jest być starszym bratem. Bardziej przeżył fakt, że byłam "chora" niż to, że pojawił się ktoś jeszcze w naszym domu. Nie zauważyłam jak dotąd żadnych oznak zazdrości. Wiem, że frustracja może przyjść, kiedy dzidziuś zacznie się przemieszczać i brać do buzi wszystko, co będzie w zasięgu jego rączki, ze skarbami znajdującymi się w pokoju Artura włącznie. Zobaczymy, co przyniesie czas. Być może Artur już czuje w kościach zbliżające się zagrożenie bo ostatnio słyszałam od niego takie oto przemyślenie:


- Mamo wies, nie mozemy mieć jus więcej dzidziusiów. Jest mama, tata, dzidziuś i starszy brat i wystarczy ok? Bo nie mamy nawet łózka dla drugiego dzidziusia.


9 komentarzy:

  1. cudne zdjęcia.fajne chłopaczki...u nas też nie było problemu...zaczęły się kłótnie jak Lili zaczęła się poruszać i zabierać oraz niszczyć zabawki...kłócą się i całują..prawdziwa miłość:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ze na razie wszystko jest ok! Oby tak dalej. I żeby te kolki się skończyły :)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że taka reakcja na brata jest Waszym sukcesem. Fantastycznie sobie poradziliście z tematem, który chyba mimo wszystko zawsze dla dzieci jest trudny. Artur jako starszy brat sprawdza się w swojej roli rewelacyjnie i oby tak zostało. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super starszy brat :) U nas też miłość na razie kwitnie. Zobaczymy jak długo, bo nasza Amelcia juz zaczęła się przemieszczać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale są do siebie podobni:) Super, że Artur nie jest zazdrosny, ja tego boję się najbardziej, armagedonu po przyjściu ze szpitala.

    OdpowiedzUsuń
  6. To super, ze Artur jest takim dzielnym, starszym bratem :) Mnie tez wzruszaja te momenty, kiedy braciszki nawzajem nosza sobie smoczki i pieluszki <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Słodki! Ciekawe jak będzie u mnie ;)
    Ale wiesz?? Dzieci tak mają, ja ponoć też biegłam i wołałam, że dziecko płacze :P
    Zdjęcie jak Arturek wpatruje się w śpiącego braciszka przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bravo dla Arturka, super z niego starszy braciszek !

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że tak się zaziomkowali:) BSNT

    OdpowiedzUsuń