36 tydzień ciąży i nadal nastawiona na VBAC

Jejjju jeszcze nigdy nie byłam tak długo w ciąży. Ba, nawet w 35 tygodniu nie byłam. Podczas wtorkowej wizyty w szpitalu lekarz bił sobie brawo, że udało się dotrwać do tego tygodnia bez nawet najmniejszych oznaków gestozy. Mało tego, dzidziuś jest już ułożony główką w dół (jeszcze trzy tygodnie temu głowę miał całkiem po przeciwnej stronie), a blizna po cesarce "zachowuje się" bardzo dobrze. Tak więc, na dzień dzisiejszy wszystko wskazuje na to, że urodzę naturalnie. A przynajmniej mogę chociaż spróbować. Wiadomo, że wszystko może się jeszcze zdarzyć, ale tfu tfu, nie zapeszajmy!



Poza tym mam już plan porodu, który ustaliłam z moim lekarzem i dostałam zielone światło na poród w Birth Centre. Niestety poród w wodzie definitywnie odpada z powodu wcześniejszej cesarki, ale za to na Birth Centre udało mi się go namówić.  Zależało mi bardzo, żeby tam właśnie rodzić. W miejscu, które nie przypomina szpitala, jest kameralnie, przytulnie i cicho. Prawie jak w domu. A w razie gdyby coś (oczywiście tfu, tfu) to zawsze obok jest szpital, lekarze w kitlach, cały nieprzyjemny sprzęt i wyścig z czasem.

Wczoraj spakowałam torbę dla mnie i dzidziusia. Zajęło mi to niecałe 30 minut. Kolejne 5 minut pakowałam rzeczy Artura, które będą mu potrzebne podczas pobytu u mojej siostry. Właśnie tam planuję Go "odstawić" kiedy TO wszystko się zacznie.

 *W pudełeczku po Sudocremie jest rossmannowski krem na odparzenia. Artura wychowałam na mące ziemniaczanej i na tymże właśnie kremie, dlatego przyjechał do mnie aż z Polski. A Sudocremu owszem, też będę używać, ale doraźnie.



No to ten tego... jestem gotowa. Psychicznie chyba też... chociaż są dni, a nawet i noce, kiedy strach zaciska mi gardło. Nie, nie boję się bólu. Przecież tyle ludzi chodzi po tym świecie i każdego urodziła kobieta... dam radę. Mogę cierpieć... oby tylko nagrodą było zdrowe dziecko.


11 komentarzy:

  1. Trzymam mocno kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie dobrze, oby dzidziuś urodził się naturalnie bez komplikacji . Ja też miałam cc i ból po cc jest masakryczny , jak sobie o tym przypomnę to mam dreszcze, a nie wiem czy w listopadzie nie bede miała kolejnej. Skurcze porodowe są bolesne , ale to jest fizjologia, ja "rodziłam" do 9cm rozwarcia i przyznam, że przez skurcze odebrało mi świadomość i nie wiem co do mnie mówili, ale ten ból po cc.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ból po cesarce pamiętam do dziś. I tą traumę, kiedy zabrali mi od razu dziecko i zobaczyłam je na 3 dobę. I problemy z kręgosłupem, które ciągnęły się przez dłuższy czas. Dlatego teraz stawiam na poród naturalny :)

      Usuń
  3. Ja również trzymam kciuki aby wszystko odbyło się tak jak sobie wymarzyłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za najlżejszy porób jaki tylko jest możliwy :) !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczęśliwego, dobrego rozwiązania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia, dasz radę! :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Będzie zdrowe Kochana. Trzymam kciuki żeby wszystko było ok i wypatruję zdjęć maluszka.
    Czy ja coś przegapiłam, czy jeszcze nie pochwaliłaś się jak będzie miał na imię? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie przegapiłaś :) Jeszcze o tym napiszę :)

      Usuń
  8. Będzie dobrze! Dasz radę! Ja osobiście podziwiam kobiety po cesarce, sama miałam lekki poród naturalny i po wszystkim, pozszywana pomaszerowałam sobie na salę ku zdziwieniu personelu. Ale jak patrzyłam na kobietki po CC jak wstać nie mogły... Podziwiam, naprawdę. A niby mówią, że to taka wygoda...
    W każdym bądź razie, czekam na wpis o Waszym drugim maleństwie :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń