Kilka słów i dużo zdjeć

Artur już drugi tydzień chodzi do nowego przedszkola. A ja tym razem zamiast iść do szkoły, zostaję w domu. Przez trzy dni w tygodniu, pięć godzin w ciągu tych dni nie mam dziecka, co nie oznacza, że mam mnóstwo czasu na wszystko. Wręcz przeciwnie, kiedy wracam do pustego domu chciałabym zrobić mnóstwo rzeczy, a w rezultacie prawie nic nie robię. Zakupy, pranie, zmywanie, podszykowanie obiadu i trzeba iść po dziecko.

A obiecałam sobie, że będę nadal uczyć się angielskiego, czytając chociaż codziennie kilka stron książki. Miałam też w planach ćwiczyć... mam tyle fajnych filmików z ćwiczeniami dla kobiet w ciąży. No i moje scrapki... nadal robię je późnymi wieczorami, zamiast w dzień, pod nieobecność Artura. A i tyle sklepów mam zamiar odwiedzić... bo zakupy w pojedynkę, kiedy nikt nie pyta "mamusiu, idziemy jus?" są takie fajne. Wiem, mam jeszcze 5-6 takich tygodni żeby nacieszyć się tą "wolnością". Może uda mi się zrealizować choć w połowie te plany.

No i na bloga miałam częściej zaglądać, a jest mnie coraz mniej. Ale obiecuje poprawę. I zostawiam kilka ostatnich migawek. Ta pierwsza to jeszcze nawet z Wielkanocy. Phi.




 Śniadanko




Artur uwielbia zrywać kwiaty i wręczać mi je... nie to, co jego tata.



Trochę zielonego na talerzu... ja uwielbiam oczywiście w bułce z masełkiem (kto ciężarnej zabroni?) Ale Artur zdecydowanie odmówił tego dodatku, bo jak się wyraził, on brudnego jedzenia nie lubi.



Słodki poranek w piżamkach przy pieczeniu biszkopta z jabłkami. I nawet brzuszek się załapał.


 


- Artur co chcesz na obiad?
- Zlób te klusi co babcia lobiła jak była u nas.
No i masz babo... pierwsze kopytka w moim życiu. Czego ja się jeszcze nauczę na tej emigracji?



Wyprawka ciuszkowa już jest skompletowana.Oprócz tego pojemnika, mam jeszcze dwie reklamówki. Plus pościel i kocyki. Teraz tylko prać i prasować.





Uwielbiam patrzeć jak śpi. 

8 komentarzy:

  1. Ale Artur wyrósł! Przystojniak mały z Niego :-)

    Jak ja bym chciała, żeby mój W. takie rzeczy jadł- tyle warzyw i kluseczki..hmm pomarzyć mogę..

    A kwiatki też mi z każdego spaceru Synek przynosi, dziś dostałam różową stokrotke, bo po drodze z p-kola jak szliśmy to znalazł :-)

    Ps. Fasolkę z tartą bułką też uwielbiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Artur wydoroślał! I jakie macie smakowite śniadania. Mogę jedynie pomarzyć, żeby Mati zjadł paprykę i rzodkiewkę ;)
    A jak się czujesz na końcówce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się bardzo dobrze, dziękuję :)

      Usuń
  3. Uśmiałam się z tych kwiatków, ciesz się mamo., ciesz:) Fajnie, że twój syn tak zajada zielone, mój ugryzie pół brokuła i zaczyna marudzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój nie lubi czerwonych warzyw i owoców, oprócz papryki... czyli truskawki, buraki, pomidory i inne odpadają :) Ale wszystko co zielone zjada.

      Usuń
  4. pewnie po co jeść brudne jedzenie;P ale Arturek już duży:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musze przyznac, ze Artur bardzo zdrowo je! Moj synal warzywa toleruje tylko w zupie, a owocow nie je w ogole. Cora owoce wcina na kilogramy, ale z warzyw toleruje wylacznie marchewke i to tylko surowa. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze jak ja Ci zazdroszczę tego menu dla Artura. Moja zielonych warzyw nie tyka :( I jeszcze jaki mały mądry, wie, że masełko i bułeczka to cholesterol :)

    OdpowiedzUsuń