Gadu-gadu

Artur ogląda bajkę, ja składam świeżo wyprane ręczniki. Nagle zapach proszku zostaje zakłócony przez mniej przyjemną woń. Pytam Artura, a właściwie stawiam tylko pytanie retoryczne bo wiem, że to on jest jedynym sprawcą:
- Artur puściłeś bąka.
Artur nie odrywając wzroku od bajki mówi bardzo powoli:
- Mamo, nie obrażaj mnie nawet.


Artur przychodzi strapiony do kuchni gdzie gotuję obiad i skarży się:
- Tata ogląda sobie jakieś głupoty i nie chce mi puścić "Pinwiny" (Pingwiny z Madagaskaru są ostatnim bajkowym hitem.)


Artur wraca z przedszkola dzierżąc w ręku kartkę Wielkanocną, którą tam wykonał. Tata chcąc zagadać z synem pyta:
- Ojej Artur, a co to jest?
Artur bez najmniejszych wątpliwości odpowiada:
- Walentynka!


W sobotę rano szykuję koszyk z jedzeniem do poświecenia. Artur zainteresowany pyta co tam chowam, więc wymieniam:
 - jajeczka, baranka, kiełbaskę, serek, chlebek...
Artur przerywa moje wywody i mówi:
- Ale dużo tego żarcia.




9 komentarzy:

  1. u Nas akurat pingwiny akurat wyszły juz z mody ale szał straszny był :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój W. jak tylko puści bąka od razu woła "pseplasam mamusiu" choć wcale go tego nie uczyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No wiesz co? Jak Ty możesz tak dziecko obrażać? A pełnometrażowy film o pingwinach widzieliście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak widzieliśmy. Artur się trochę bał, dlatego bardziej preferuje odcinki :)

      Usuń
  4. Dzieci potrafią czasem cudownie nas zaskoczyć szczególnie swoimi tekstami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. pingwiny są u nas na topie od jakiś 2 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myśmy mieli także fazę na pingwiny - obecnie wielkie love do dinozaurów i końca nie widać....

    OdpowiedzUsuń
  7. genialny jest :D Pingwiny i u nas są HITEM :D

    OdpowiedzUsuń