Ciąża ciąży nierówna

Pierwsza ciąża miała bardzo piękny początek. Owszem, na początku miałam mdłości, byłam zmęczona i senna, ale wszystko było "do zniesienia". Wtedy siedziałam na zwolnieniu, mogłam odsypiać nieprzespane noce i zaspokajać tylko swoje potrzeby.

W 27 tygodniu przestało być już tak pięknie, kiedy zaczęłam puchnąć. Dobrze, że było to lato bo jedyne obuwie, w którym mogłam chodzić to piankowe japonki. W 30 tygodniu było już bardzo źle. Kiedy rano wstawałam z łóżka czułam okropny ból stóp... czułam się tak, jakbym do nóg miała przyczepione wokół worki z wodą, a skóra wręcz pękała. Ten sam problem miałam przy kucaniu, kiedy musiałam zgiąć nogę w kostce. Później zaczęły też puchnąć ręce i twarz, pojawił się białkomocz i wysokie ciśnienie. No i w 32 tygodniu wylądowałam w szpitalu.

Pamiętam jak pakowałam w biegu szpitalną torbę. Kompletnie nie byłam na to przygotowana. I chociaż miałam nadzieję, że wrócę jeszcze do domu przed porodem, to w szpitalu robiłam ostatnie zakupy wyprawkowe przez internet. Na początku 34 tygodnia ciąży grupa lekarzy stanęła nade mną z wynikami krwi i moczu i oznajmiła "zaraz robimy pani cesarkę, bo jutro już nie będzie czego ratować". I niestety nie wróciłam już do domu z brzuchem... ani z moim synkiem. Artur pierwszy raz przekroczył próg naszego domu, kiedy miał 2 tygodnie. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mój syn jest zdrowym i prawidłowo rozwijającym się dzieckiem. A ja, na do widzenia, przy wypisie usłyszałam tylko od lekarza "Istnieje duże prawdopodobieństwo, że druga pani ciąża skończy się jeszcze szybciej niż ta".

Moja druga ciąża trwa już 33 tygodnie i wątpię, żeby miała skończyć się przed 34 tygodniem. Do dzisiaj mogę nosić obrączkę i zakryte buty. Nie jestem spuchnięta, nie mam białkomoczu i wysokiego ciśnienia. Wszystko wskazuje na to, że donoszę tą ciążę. I urodzę nie-wcześniaka. Tylko sprawy organizacyjne wypadają tak samo... nadal nie mam spakowanej torby do szpitala i skompletowanej wyprawki... ale czuję, że mam jeszcze czas.

Ta ciąża jest inna. Lepsza. Mimo, że mam pod opieką trzylatka i nie mogę ot tak po prostu zdrzemnąć się lub odpocząć kiedy chcę. Pierwsze miesiące były zdecydowanie gorsze pod względem mdłości. Rzygałam na potęgę. Na przystanku, za sklepem, w domu, oczywiście! Ale później było już coraz lepiej. I nadal tak jest. Wiadomo, że strzyka mnie tu i ówdzie, jak to każdą ciężarną, ale w porównaniu z samopoczuciem i stanem zdrowia w poprzedniej ciąży czuję się rewelacyjnie!


20 komentarzy:

  1. każda ciąża jest inna...trzymam kciuki za Was....u mnie było odwrotnie - pierwsza ciąża była super, wszystko było ok, poród był dokładnie w tym samym dniu, co wcześniej wyznaczony termin. ..za to w drugiej ciąży czułam się okropnie, a poród był w 36 tyg...inna ciąża i inne dziecko....:)))) zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, widać, jak baaaardzo wypadłam z blogosfery, skoro dopiero dziś przeczytałam o Twojej drugiej ciąży ;). Gratuluję i życzę Wam wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, znam to aż za dobrze :) z tym, że u mnie pierwsza była przenoszona (41 tyg) a druga była ok (39 tyg), ale drugą wspominam zdecydowanie lepiej :) nie było leków, strachu i nerwów, nie było ciśnienia, jedynie nawracające bakterie w moczu były wkurzające, ale i to przetrwałam :) torbę pakowałam w okolicach 35 tygodnia i zdążyłam ze wszystkim :) teraz czeka Cię najlepszy czas oczekiwania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście to jest niesamowite jak organizm różnie reaguje. Ja także miałam dwie różne ciąże.
    13 lat temu kiedy byłam z Emilką w ciąży także miałam problem ze spuchniętymi i bolącymi nogami, ale urodziłam w terminie bez żadnych komplikacji. 5 lata temu kiedy byłam w ciąży z Natalka nie było już tak różowo. Wcześniej miałam 2 poronienia , szukając ich przyczyny stwierdzono u mnie Trąbofilię, przez cały okres ciąży dostawałam do brzucha zastrzyki – wszystko dobrze się skończyło , jeśli chcesz poczytać na temat mojej ciąży zapraszam. Życzę dobrego samopoczucia do końca ciąży , pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak ciąża, ciąży nie jest równa. Wiem to po sobie bardzo dobrze, przy pierwszej ciąży od początku było wszystko super, jedynie przy końcówce zaczęły się schody, teraz przy drugiej ciąży 1 tc był nie do wytrzymania, ale na szczęście się już skończył i jest tak jak powinno być :)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie, że taki obrót sprawy jest możliwy
    nie zawsze musi być tylko gorzej

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie w ciąży nogi nie puchły, pod koniec bolały i kręgosłup też, ale z dolegliwości ciążowych pamiętam jedynie : I trymestr - senność, II trymestr- bóle głowy, III trymestr -skurcze łydek. To z tych najbardziej uciążliwych, nawet zgaga nie byla taka straszna jak te skurcze:-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może kolejna ciąża będzie "łaskawsza" :)

      Usuń
  8. To świetnie, że tak dobrze się czujesz i nie dokuczają ci dolegliwości ciążowe. Oby tak do końca! Zdrówka dla Ciebie i Malucha :)

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie pierwsza ciąża była idelana, pracowałam praktycznie do 9 miesiąca, czasami śmieję się, że zorientowałam się, że jestem w ciąży jadąc na porodówkę;) teraz to zupełnie inna bajka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty też jesteś w ciąży? Nie wiedziałam a przecież często do Was zaglądam. Gratuluję!

      Usuń
  10. Koncowka Twojej pierwszej ciazy brzmi jak z horroru! Dobrze, ze druga jest znacznie lepsza!

    A ja obie ciaze znioslam identycznie, czyli naprawde lekko, nawet mdlosci szczegolnie mi nie dokuczaly. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To prawda, że ciąża ciąży nie równa. Pierwsze książkowa, zero mdłości, dolegliwości, nie, mogłam fikać skakać i było ok. a teraz przeokropne mdłości, zapachy doprowadzają mnie do szału. 7tc. tak silne krwawienie, że byłam pewna, że to koniec ale na szczęście nie, ciągłe plamienia itp. teraz 10tc i póki co jakoś sie uspokaja. Wierze, że bedzie dobrze.
    A za Ciebie mocno trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozazdrościć, u mnie druga była gorsza, a dwulatek u nogi nie poprawiał tego stanu rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doceniam właśnie fakt, ze u mnie nie jest odwrotnie i nie leżę w szpitalu tylko mogę zajmować się synkiem :)

      Usuń