Wyprawka dla noworodka - moja obsesja

Ostatnio coraz częściej myślę o kompletowaniu wyprawki. Jestem w 26 tygodniu ciąży i chciałabym za jakieś 4-6 tygodni powiedzieć, że mam już wszystko, czego nam potrzeba do opieki nad noworodkiem. Dlatego każde moje wyjście gdzieś do sklepu skupia się na oglądaniu miniaturowych ciuszków i innych gadżetów. Często też, zamiast uczyć się na przykład nowych słówek czy odrabiać lekcje, przeglądam sobie produkty na Ebay lub Amazon. No nic na to nie poradzę... to jest silniejsze ode mnie ;)



Nieskromnie muszę stwierdzić, że mam już doświadczenie w kompletowaniu wyprawki i wiem co kupować, a czego kupić mniej lub w ogóle. Na przykład takie rożki. Przy Arturze miałam dwa - tak doradzała mi koleżanka. Ja używałam tylko jednego i przy takiej ilości pozostanę przy drugim dziecku.

Poza tym, jeśli chodzi o ciuszki to nie kupię już żadnych kaftanów i śpiochów. Tylko body (przez pierwsze 2-3 miesiace najlepiej tylko kopertowe) i pajace rozpinane po całości lub półśpiochy czy spodenki z miękkim pasem. Nie patrzę nawet na pajace, które mają zapięcie na boku, wzdłuż jednej tylko nóżki. Nie wiem jak piękne miałyby być - nie kupię i już.

Nie kupię też całego arsenału kosmetyków, jak przy pierwszym dziecku. Szampon? Może po pół roku. Emolienty? Tylko wtedy, kiedy okaże się, że dziecko ma problemy ze skórą.

Jeśli chodzi o ubranka to przy Arturze zaopatrzona byłam w większości w rozmiar 62. Z rozmiaru 56 miałam tylko kilka sztuk ubranek, bo wszyscy mi mówili, że dziecko szybko urośnie. No tak, tylko że mój okruszek miał zaledwie 46 cm długości i nie miałam Go w co ubrać. Przez pierwsze dni, podczas gdy Artur "chodził" w ubrankach szpitalnych, cała rodzina szukała po sklepach ubranek dla wcześniaków. Po wyjściu ze szpitala dokupiłam jeszcze sporo ubranek w rozmiarze 56, które Artur nosił do 3 miesiąca życia. Dlatego tym razem mam zamiar kupić tyle samo ubranek na 56 co na 62. Oczywiście nauczona doświadczeniem nie kupię tego dużo - po 5-6 sztuk body i pajaców. Poza tym jakieś spodenki, sweterek i jeden cieplejszy pajac na spacery. Ale ubrankami i tak najmniej się przejmuję. Zawsze można wysłać męża do Tesco - mają tam świetne pajace.

A czego sobie nie odpuszczę z gadżetów? Monitora oddechu i poduszki rogala (którą chciałabym mieć na już, bo jest mi coraz mniej wygodnie podczas snu). Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej i monitor oddechu nie będzie "pikał" nam kilka razy przez pierwsze miesiące życia naszego dziecka, ale nie wyobrażam już sobie wyprawki bez tej rzeczy. A poduszka rogal? Rewelacja i podczas ciąży i podczas karmienia i podczas późniejszych zabaw prawie siedzącego dziecka.

 Do jutra zatem... idę pooglądać sobie strony z akcesoriami dla dzieci :)

Wpis powstał w ramach wyzwania u Uli







16 komentarzy:

  1. grunt to świadome zakupy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy drugim dziecku wie się czego można oczekiwać :) Również popieram zdanie co do body kopertkowego i rozpinanych pajacy :) POzdrawiam i szczęśliwego rozwiązania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja robiąc teraz wyprawkę odwrotnie, nastawiłabym się na mniejsza ilość rzeczy w rozmiarze 56, bo nawet wychodząc ze szpitala, pajacyk na młodym po prostu trzeszczał ( urodził się mając 57 cm). W ogole nie kopiłabym tylu rzeczy, które kiedyś wydawałyby mi się niezbędne, a wcale takie nie były. Młody w rożku leżał zaledwie 2 tygodnie. Za każdym razem z niego wypełzał i w końcu się wściekłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. pamietam ten miły dreszczyk gdy kompletowałam wyprawkę dla Deniska i Lilci :))) przy Lilci to już mało było rzeczy do kupienia bo wszystko odziedziczyła po braciszku - juz nie swirowałam, że w niebieskim nie może wyjść :)

    OdpowiedzUsuń
  5. urocze rzeczy, nie dziwię Ci się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Te liski są obłędne:) Do szykowania wyprawki to mi jeszcze daleko, ale czasem zachwycam się wzorami na dziecięcych ubrankach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. HAHA! Skąd ja to znam ;) Na szczęście przy drugim dziecku każda matka już mądrzejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do kosmetyków, to zapewne położna Ci powie, żebyś namaszczała dziecko oliwą z oliwek. Tu się tak robi. I już potem nigdy nie dodasz jej do jedzenia, bo będziesz czuć się jak kanibal...

    OdpowiedzUsuń
  9. No tak, przy drugim dziecku wie sie juz co nam odpowiada, a co nie. :) Ja tak samo, kaftanik ubralam corce raz i na tym sie skonczylo. Podobnie, wszelkie bluzy lub pajace z kapturem (kto to wymysla?!), szybko wyladowaly w piwnicy. Przy corce podobnie bylo z sukienkami, wrocilam do nich dopiero jak zaczela samodzielnie chodzic.
    Rozki tez mialam dwa, ale uzywalam wlasciwie tylko jednego. Drugi sluzyl mi tymczasowo, kiedy ten ulubiony byl w praniu. :)
    Za to zupelnie obylam sie bez monitora oddechu. Na poczatku uzywalismy kolyski, a w niej nie dalo sie go zainstalowac. A jak po okolo pol roku przechodzilismy na lozeczko, to juz nie odczuwalismy az tak panicznego leku o malenstwo. :)
    Kazdej rodzinie pasuje co innego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, kaptury dla praktycznie non-stop leżącego dziecka... kto to wymyśla? :)
      A jeśli chodzi o monitor oddechu to wcale nie mieliśmy go na liście wyprawkowej przy pierwszym dziecku - dopiero kiedy nasz wcześniak się urodził i miał bezdechy, w szpitalu zasugerowali nam, żebyśmy w taką rzecz się wyposażyli. Teraz też kupię. Nie wiem jak długo będę używać, ale chcę :) Każda mama ma inne potrzeby - ale cel jest jeden - wszystko co najlepsze dla dziecka :)

      Usuń
  10. Ja miałam aż 4 rożki ;) Niepotrzebnie oczywiście :) A kompletowanie wyprawki to była naprawdę wielka frajda :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Syndrom wicia gniazda się już chyba uaktywnił, ale fajnie, że trzeźwo patrzysz na kompletowanie wyprawki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak, przy drugiej ciazy kobieta jest bogatsza w doswiadczenie i...dystans :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie kompletowanie wyprawki to jeden z fajniejszych okresów ciąży:)
    Co do kaftaników zgadzam się w 100 % miałam kilka i raz może założyłam Miłoszowi zrolowało się na plecach i było niewygodnie. To samo z pajacami z zapięciem o zgrozo na plecach kto to w ogóle wymyśla i projektuje, ja zostałam obdarzona przez koleżankę kilkoma takimi cudami po jej synku no piękne, śliczne i na początku się cieszyłam a potem po przygodzie z kaftanikiem wyniosłam na strych bo uświadomiłam sobie, że dziecko cały czas na tych zatrzaskach będzie leżało!!!! le tak jest, że człowiek uczy się na błędach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj nie tylko Twoja... Ale potwierdzam że przy trzecim dzieciaku już nie ma problemu, haha :)

    OdpowiedzUsuń
  15. My też czekamy na pierwszego dzieciaka, termin za 8 dni, ja już teraz widzę, że z wyprawką nieco przegięliśmy :D

    OdpowiedzUsuń