Migawki

Ostatni tydzień przechorowaliśmy. Dorwała nas jelitówka, którą prawdopodobnie Artur przyniósł z przedszkola. Już wiem, że jest coś gorszego od wymiotów, które męczyły mnie w pierwszych czterech miesiącach ciąży. Wymioty spowodowane grypą żołądkową, podczas ciąży, to jest dopiero hardcore. Myślałam, że wyrzygam całą macicę z dzieckiem. Na szczęście wiem już, jak postępować podczas tej masakry i nie trwała ona długo. Ale powaliła nas wszystkich, bez dwóch zdań.

Od czwartku powoli wracamy do życia. Do wiosny, do świeżych kwiatów w wazonie i dobrego jedzonka. Poniżej kilka migawek nie tylko z zeszłego tygodnia.




Pierwsze "małe" klocki... ale Artur i tak częściej sięga po Duplo


 
Śniadanie dla dwojga, czyli dla kobiety ciężarnej





Szał malowania




Dzisiejsza tarta orzechowa z tego przepisu



3 komentarze:

  1. fajnie u Was...pyszne śniadanko kolorowe...jelitówka to chyba jedna z najgorszych chorób jakie miałam ...dobrze żę już zdrowi :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Paskudny wirus - u mnie pół biura "wybiło" ;) Zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brrr... jelitowka! Mialam raptem dwa razy w zyciu i wcale nie tesknie! ;)

    Ale u Was juz zielono! U nas w piatek i sobote znow padal snieg! :)

    OdpowiedzUsuń