Domowej roboty peeling kawowy

Miało być ekspresowe ciasto z jabłkami, które miałam zamiar upiec dla moich gości, ale niestety ich katary i kaszle pozmieniały nasze plany, więc jabłecznik będzie w weekend. Długo myślałam, co by tu pokazać innego, domowej roboty. Piłam kawę i olśniło mnie. Peeling kawowy. Banalne, no przecież!

Robię tą miksturę 2-3 razy w tygodniu. Zużywam fusy po kawie, którą wypijamy rano z mężem. Oczywiście pierwsze 4 miesiące ciąży się nie liczą - zapach kawy powodował mdłości. Teraz ten napój powrócił do łask. Peeling można zrobić też z niezaparzonej kawy. Należy zalać 3-4 łyżeczki wrzątkiem, tylko tyle, żeby zakrył fusy.

Do kawy dodaję zazwyczaj oliwkę dla dzieci. Można dodać łyżeczkę soli lub brązowego cukru. Zamiast oliwki można dodać żel pod prysznic lub olej kokosowy. Niektórzy dodają też cynamon lub imbir. Generalnie wszystkie ruchy dozwolone.

Taki peeling, moim skromnym zdaniem, świetnie działa na cellulit. Na pewno ma też mnóstwo innych zalet. A! no i ma też jedną wadę... nakładanie peelingu to bardzo brudna robota. Ja już się przyzwyczaiłam bo warto.




Wpis powstał w ramach wyzwania u Uli

http://www.senmai.pl/2015/03/wyzwanie-blogowe-marzec-5-dni-do-lepszego-bloga/

15 komentarzy:

  1. kawa + oliwka + wanna = brudna wanna i szczęśliwa kobieta ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. koniecznie muszę wypróbować, pora rozpocząć walkę z cellulitem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię peelingi DIY, sama kiedyś zrobiłam różany i skóra po nim jest sto razy fajniejsza niż po sklepowym. Do kawowego muszę się wreszcie zebrać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No przepraszam... Jeszcze jakby to był sam katar to byśmy przyszli, ale ja to mam jeszcze jakieś resztki anginy, wolę jej nie przynosić Twojej ciąży... A na ciasto liczę w poniedziałek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze zrobiłaś. Składniki na ciasto mogą poczekać jeszcze tydzień - sprawdziłam już daty ważności :)

      Usuń
  5. Taki sam pomysł na DIY jak ja :D Też mnie dziś rano olśniło przy kawie :D
    Nie robiłam jeszcze tego peelingu z oliwki, ale może warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem takie proste rzeczy (i kosmetyki) są najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze. Także uwielbiam kawę!
    Po drugie. Nawet ciąża nie przeszkodziła mi w jej piciu, oczywiście nieco skromniejszym.
    Po trzecie. Także dziś robiłam peeling kawowy (w ramach wpisu na bloga, ale pojawi się w następnym tyg ;)).

    pozdrawiam,
    bastalena

    OdpowiedzUsuń
  8. zawsze miałam spróbować takiego peelingu i jakoś nigdy nie mogłam się za to zabrać. W weekend nadejdzie czas ostateczny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przymierzam się do pilingu kawowego już od dłuższego czasu i chyba w końcu się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. też często korzystam - kawa rozpuszczalna, oliwa z oliwek i cukier brązowy :) i jak pięknie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super pomysl, musze wykorzystac. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  12. super pomysł, wiedziałam o tym peelingu, ale jakoś nigdy nie robiłam sama, a to takie proste szybkie, że chyba sobie zrobię.

    OdpowiedzUsuń