Ciąża w Anglii

Za trzy tygodnie minie połowa mojej ciąży, a ja oprócz tego, że pochwaliłam się dwiema kreskami na teście, nie napisałam nic. I bynajmniej to milczenie nie było zamierzone. Tak po prostu wyszło. Początki były fatalne, musiałam ogarnąć szkołę, przedszkole i w między czasie powisieć nad klozetem. Prrr... Wróć! Wisiałam nad klozetem, a gdzieś tam w między czasie ogarniałam dom, dziecko i moją szkołę. A później były święta. I przyszedł czas, żeby co nieco nadrobić.

Kiedy byłam w 7 tygodniu ciąży poszłam do przychodni zapisać się na wizytę do lekarza ogólnego. Tak, bo tutaj w UK przygodę z prowadzeniem ciąży zaczyna się od wizyty u lekarza tak zwanego rodzinnego. Pani w okienku powiedziała mi, że umówi mnie na wizytę za jakieś dwa tygodnie, bo teraz jest jeszcze za wcześnie. Nie zdziwiło mnie już to, bo słyszałam, że tak naprawdę tutaj ciążę traktuje się poważnie dopiero od 12 tygodnia.

Wizyta u lekarza ogólnego rozpoczęła się czterema pytaniami; czy chcę mieć to dziecko, czy jestem szczęśliwa, czy mój partner chce mieć to dziecko i czy je planowaliśmy? Przy drugim pytaniu wymiękłam i zaczęłam zastanawiać się, czy koleś nie robi sobie ze mnie jaj. Moja mina chyba była jednoznaczna bo przeprosił mnie i powiedział, że musi zadać mi te pytania.
Później było już z górki, waga, ciśnienie krwi, krótka charakterystyka pierwszego porodu (gdzie, kiedy, jak?), wybór szpitala, w którym chcę rodzić i na koniec pan doktor za pomocą kalkulatora internetowego powiedział mi datę porodu mojego dziecka.
Po tym jakże bogatym w nowe informacje spotkaniu kazał czekać na telefon ze szpitala, który sobie wybrałam.

Już na drugi dzień zadzwoniła do mnie pani i zaprosiła mnie na wizytę w następnym tygodniu, czyli wtedy w 10 t.c. Poprosiłam też o tłumacza, bo wiedziałam już od koleżanek, że ta wizyta będzie dotyczyła bardzo szczegółowej historii moich chorób, mojej rodziny i oczywiście pierwszego porodu. A że jak wiecie jestem na poziomie Entry 3 i potrafię tylko dogadać się u lekarza ogólnego i pogadać z sąsiadką o dupie Maryni, potrzebowałam wsparcia, które bez problemu dostałam. W szpitalu okazało się, że jest to młody mężczyzna niewiele starszy ode mnie, na dodatek świeżo upieczony tata, który jest przypisany jako tłumacz do moich wszystkich wizyt w szpitalu.
Na tej wizycie rzeczywiście przepytali mnie ze wszystkich chorób począwszy od moich dziadków na dzieciach kończąc. No i sprawa pierwszej ciąży. Zatrucie ciążowe, cesarka, miednicowe położenie dziecka... położna łapała się za głowę. Umówiła mi trzy kolejne wizyty w odstępach czasowych jednego miesiąca i na cztery USG podczas całego trwania ciąży. Na koniec zapytała się grzecznie czy pielęgniarka może mi zmierzyć ciśnienie i pobrać krew na badania. Nie przywykłam do takich uprzejmości. W Polsce nikt się mnie nie pytał o takie rzeczy. Mus to mus.

Kolejna wizyta w szpitalu odbyła się w 12 t.c. Najpierw miałam USG, gdzie podziwiałam moje machające do mnie łapką drugie dziecko, a później widziałam się z położną, która już na korytarzu mnie poznała, zapytała jak się czuję i zaczęła mnie bardzo przepraszać i wyjaśniać, że będą jeszcze potrzebować małą próbkę mojej krwi bo muszą ustalić grupę krwi. Po takiej lawinie uprzejmości nie śmiałam odmówić i grzecznie poszłam do zabiegowego.
Położna zaprosiła mnie też do swojego pokoju, zmierzyła ciśnienie i opowiedziała, jak będzie przebiegać opieka podczas porodu w moim przypadku - monitorki przypięte do mnie i do dziecka przez cały czas porodu i takie tam. Pod koniec zapytała się mnie "jak chcę rodzić?". Od razu skojarzyłam sobie te plakaty, co to na drzwiach polskich porodówek wiszą "Rodzić po ludzku". Kompletnie nie przygotowana na takie pytanie palnęłam, że w wodzie. A co! Jak szaleć to szaleć! Położna powiedziała, że z racji tychże monitorków i całego osprzętu przyczepionego do mnie chyba nie będę mogła urodzić w wodzie, ale skonsultuje to z lekarzami i około 30 tygodnia ciąży wrócimy do tematu i sporządzimy cały plan porodu. Plan porodu? Szto eto?!
Na odchodne dostałam zeszyt wielkości A4, w którym wszystko jest zapisane. Dosłownie. Nie jakieś tam małe pitu-pitu jak w Polsce. Gest wręczenia tegoż zeszytu oznaczał, że oficjalnie zostałam uznana za kobietę ciężarną.

Wczoraj byłam na wizycie u położnej, już nie w szpitalu, tylko w mojej przychodni i pani tylko zmierzyła moje ciśnienie i zbadała mocz. Zapytała czy mam jakieś pytania, obawy i tym podobne. Po czym pożegnała mnie słowami "do zobaczenia za 10 tygodni". No tak, bo kolejne trzy wizyty w między czasie mam w szpitalu.
A za dwa tygodnie mam USG połówkowe i prawdopodobnie poznam płeć mojego dziecka.

Tak mniej więcej wygląda opieka podczas ciąży w Londynie. Podoba Wam się? A dodam jeszcze tylko, że jestem w 18 tygodniu ciąży i ani razu nie miałam badania ginekologicznego. Nie pytajcie się, co o tym myślę. Nie wiem czy to dobrze, czy źle. Mnie się tam podoba. Podchodzę do tego wszystkiego bardziej na luzie. Bez zbędnych stresów. Odnoszę wrażenie, że mimo wszystko oni trzymają rękę na pulsie. Wierzę, że nic złego się nie stanie. Będzie poród naturalny, o czasie. I będę karmić piersią. Wooosaaahhh. Wooosaaahhh.


Moja druga latorośl w 12 tygodniu ciąży




53 komentarze:

  1. Jako że właśnie jestem swieżo po porodzie i całej opiece lekarza ginekologa w Polsce gdzie wizyty mia£am co 3-4 tygodnie i za każdym razem USG. Dla mnie takie dziwne trochę to co opisujesz choć słyszałam że w UK jest inaczej. Pewnie każdy system ma plusy i minusy. Trzymam kciuki za kolejne tygodnie. Ciesz się nimi bo tak szybko mijają. Ja pamietam jak robiłam test ciążowy jakby to było kilka dni temu, a dziś Uleńka ma już 3 tygodnie ach jak ten czas leci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet zazdroszczę. Nie zliczę nawet ile badań ginekologicznych w pierwszej ciąży miałam. Właściwie co wizyta to siup na samolocik. Spokojnej reszty ciąży życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajnie! Jak szybko zleciało :) mnie sie tan podoba ;) mój mąż planuje berbecia drugiego w Be bo ponoć tam inaczej wygląda opieka w ciąży i podczas porodu, nie tak jak w Pl ;) trzymajcie sie cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy też się trzymajcie :) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Z tego co opisujesz, wygląda to wszystko tak... na luzie! Jak sobie przypomnę, to choć lekarkę miałam super i poród też dobrze wspominam, to jednak leki na podtrzymanie, diabetolog, wahania ciśnienia, zmiany w moczu - ciągle był jeden wielki stres. Ciągle badania, strach czy wszystko ok. Niewielkie odstępstwa od normy powodowały strach u nas i od nowa pielgrzymki po specjalistach, kolejki, a wszystko po to by dany specjalista stwierdził, że odstępstwa są nieduże i zlecał badania, obserwację. I wszystko zaczynało się od nowa.
    Chciałabym kiedyś przechodzić ciążę tak na luzie. Bez strachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja pierwsza ciąża, a właściwie jej koniec był masakryczny i bardzo stresujący. No i niestety nie zakończył się normalnie. Wiec tym razem myślami przyciągam tylko to dobre nastawienie i snuje w głowie wizje idealnej ciąży, porodu i połogu. Wierzę w potęgę podświadomości :)

      Usuń
  5. Ja byłam zadowolona z mojej opieki. Mimo braku badania ginekologicznego, lekarze i położne trzymają rękę na pulsie- jak piszesz. Pamiętasz jak obawiano się, że Toto jest zbyt mały? Przez ostatnie 2mc. miałam wizyty 2 razy w tyg. w szpitalu, za każdym razem ktg. przez 1.5 godziny.
    Dzień przed terminem powiedzieli mi, że nie chcą bym przenosiła ciążę, bo się martią o Toto, chcieli więc wywołać poród następnego dnia... no ale na szczęśćie Toto sam zaczął się w nocy rodzić:)))

    Gdyby brak badania ginekologicznego narażał ciężarne na niebezpieczeństwo z całą pewnością by to zmieniono. Prawda?

    Kiedy byłam w pl, odwiedziłam polskiego ginekologa... powiedział mi wtedy, że wg. niego wszystko jest ok, tylko brytyjska służba zdrowia zapewno dmucha na zimne...
    i dobrze.


    Cieszę sie, że u Ciebie wszystko dobrze. Czekam z niecierpliwością na kolejne usg i wieści czy Artur będzie miał brata czy siostrę;)
    pozdrawiam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń
  6. My mamy 33 tydzień i na razie mieliśmy 4 usg i podobno tak zostanie. Dziwne to dla mnie, bo z Małą miałam to badanie co wizytę, a tu lekarz powtarza, że nie ma sensu męczyć dziecka i ja się z tym zgadzam. Badanie ginekologiczne mam co wizytę, czyli co 4, a teraz co 3 tygodnie. Fajnie, że u Was tak miło i grzecznie, tu nie zawsze tak jest. Tak na marginesie - jak przeczytałam pierwsze zdanie notki, przeżyłam szok :D wydawało mi się, że to początek jest, a tu połówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czas szybko leci :) Wy to już na finiszu. Pozdrawiam i powodzenia życzę :)

      Usuń
    2. Wzruszyłam się fotką:) no i ciekawie było poczytać o innym podejściu do ciężarnej :))
      Życzę, by reszta ciąży tez tak szybko upłynęła ;)

      www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

      Usuń
  7. Bardzo dobrze, ze nie miałaś badania ginekologicznego. Nie jest do niczego tak naprawdę w czasie ciąży potrzebne, a może zaszkodzić. Póki nie pójdziesz rodzić to Cię nikt nie dotknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałaś jeszcze dodać- do tego porodu naturalnego i o czasie, i karmienia piersią, że będziesz chustować! A ja Ci dostarczę jak się zobaczymy dwie chusty :)

      Usuń
  8. Hehe uśmiałam się, zabawnie to opisałaś ;-) ja mam nieco odmienne wspomnienia z tego kraju, no ale cóż, każda ciąża jest inna i każdy człowiek też..... Nikt mnie na przykład nie pytał czy chcę mieć to dziecko itd. A jak nie chcę, to co? Czy to ukryta sugestia, żeby usunąć? Hmmm..... Nie dziwię się twojej minie. Ale ale...to wszystko nieważne, ciesz się ciążą, dla mnie był to wspaniały czas Bogu dzięki, ale zleciało tak szybko, że oj, nawet nie wiem kiedy ;-) szczęśliwego rozwiązania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga ciąża zdecydowanie szybciej mija - nie wiem jak to się stało, że to już 18 tygodni :)

      Usuń
    2. Doskonale rozumiem o czym mówisz, czas rzeczywiście śmiga jak szalony i czasem nie wiadomo czy to dobrze, czy źle........ Dla mnie pierwsza ciąża była ekspresowa i nawet nie zdążyłam się nią nacieszyć - dowiedziałam się po 20 tygodniu, że zostanę mamą - ja w szoku, że to już tak późno,ale mina położonej bezcenna ;-)
      Właśnie przeczytałam, że będziesz mieć drugiego syna - gratulacje i uściski, trzymam kciuki i modłę się, żeby był zdrowy, bo to najważniejsze :-*

      Usuń
    3. Pytają bo w razie czego proponują pomoc! I się interesują bardziej taka matka! Nie by usunac-co za debilny myślenie

      Usuń
    4. Każdy ma prawo myśleć na swój sposób. Nie musi to być od razu debilny sposób... trochę więcej tolerancji.

      Usuń
  9. Najważniejsze, że dziecko jest zdrowe i dobrze sie rozwija. Reszta jest mniej ważna. Jeśli jestes zadowolona z opieki to git i nie ma o czym mówić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. oby było dalej wszystko ok nawet bez badania ginekologicznego :)
    co do opieki to faktycznie różnic dużo

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam!
    Podczytuje Cie od czasu do czasu, z racji ze moja corka jest mniej wiecej w wieku Twojego synka oraz ze obie jestesmy matkami na emigracji. Z tym, ze ja mieszkam w Stanach. :)
    Przeczytalam post z wielkim zainteresowaniem. Ja oboje dzieci rodzilam juz w USA wiec nie mam porownania z Polska, ale zawsze jestem ciekawa jak to wyglada w innych krajach.
    Tutaj ciaze prowadzi ginekolog. Na poczatku mialam kontrole co miesiac, potem co 2 tygodnie, na koniec juz co tydzien. Te kontrole to byly jak dla mnie troche smiechu warte, bo trwaly raptem 5-10 minut. Wazenie, mierzenie cisnienia, oddanie probki moczu, sluchanie tetna dziecka dopplerem i od chyba 20 tygodnia mierzenie brzucha (uwaga, uwaga!) miarka, przypominajaca krawiecka... :) Usg podczas calej ciazy (normalnie przebiegajacej) sa tylko 3: pierwsze, dopochwowe, zeby potwierdzic ciaze, okolo 6 tygodnia, drugie, genetyczne, okolo 12 tygodnia i trzecie, polowkowe. Potem koniec. W pierwszej ciazy zalapalam sie na jeszcze jedno, gdyz moj brzuch byl mniejszy niz powinien na okreslony tydzien ciazy i lekarz zaniepokoil sie czy corka odpowiednio rosnie. Badania krwi mialam robione dwa razy, ale za to za kazdym pobierali 4-5 pelnych fiolek, sprawdzajac wszystko, od grupy krwi, po nosicielstwo HIV. A badanie ginekologiczne mialam tylko jedno, jakos tydzien, dwa przed terminem, zeby wykluczyc obecnosci paciorkowca. Aha, robi sie tu tez test obciazenia glukoza, ale na szczescie nie trzeba byc, tak jak w Polsce, na czczo, a glukoza to tutaj taka "oranzadka". :)
    Niestety, szpital w ktorym rodzilam nie oferuje porodow w wodzie. Podczas porodu jednak, tak jak opisuja to u Ciebie, caly czas bylam podpieta do dwoch pasow. Jeden mierzyl tetno dziecka, drugi skurcze. Na caly czas porodu bylam tez podpieta do cisnieniomierza. W sumie wszystkie te kable tylko mnie wkurzaly, ale przydaly sie, bo w czasie drugiego porodu wykazaly, ze tetno synka niebezpiecznie skoczylo i zostalam szybciutko przewieziona na cesarke.
    Aha, no i znieczulenie dostaje sie tu bez problemu, w szpitalu jest menu jak w restauracji, a dzien po porodzie przychodzi doradczyni laktacyjna. Nic, tylko rodzic, chociaz ja na trzeci raz juz sie nie pisze. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w Stanach jest bardzo podobnie jak tutaj. Usg chyba też tylko 2 albo 3 się "należą" jeśli ciąża przebiega normalnie. Ja jestem zapisana jako ciężarna z wysokim ryzykiem, z powodu komplikacji podczas poprzedniej ciąży - stąd więcej Usg i wizyt. I tutaj też jest test obciążenia glukozą i praktycznie żadne badania nie muszą być na czczo, jak to było w Polsce. No i ten brak badania ginekologicznego. Teraz zaczynam się zastanawiać dlaczego polscy lekarze je przeprowadzają skoro jest zbędne i jak dla mnie w ciąży mało komfortowe a czasem i bolesne. Po co?

      Usuń
    2. Rzeczywiscie w Stanach podobnie jak w UK. Ciekawa jestem jak to wyglada w innych krajach i czy to bardziej warunki angielskie czy polskie sa na "poziomie swiatowym".
      Ja przechodzac obie ciaze w UK, mialam badania ginekologiczne i usg dopochwowe w obu ciazach ze wzgledu na wczesne krwawienia. Na szczescie powodem okazalo sie mocne przekrwienie szyjki. Z blizniakami mialam tez badania ginekologiczne ze wzgledu na wczesniejsze skurcze (zreszta jak pisalam u siebie, z twinsami bylam przebadana wzdluz i wszech). Wydaje mi sie wiec, ze to nie do konca jest tak, ze nie robia. Moim zdaniem nie robia bez wyraznej potrzeby. Wydaje mi sie, ze jesli mialabym watpliwosci i spytala o takie badanie, to z pewnoscia lekarz by mi je zrobil. Ale poniewaz nienawidze tego typu badan (wrecz doslownie mnie slabia) w pierwszej ciazy mi to pasowalo ;)

      Usuń
    3. Anonimowy1/09/2015

      A po to np zeby ocenic szyjke macicy. Procesy patologiczne dot szyjki m. moga grozic porodem przedwczesnym. Pozniej pretensje do lekarza ze nie badal byly by murowane. Zdrowia dla Ciebie i dziecka. No i szczesliwego rozwiazania:) kasia

      Usuń
    4. A czyli Mirka rozwiała moje wszelkie wątpliwości. Nie robią badania ginekologicznego jeśli nie ma takiej potrzeby. Dla mnie to dobre podejście ;)

      Usuń
    5. Rowniez wydaje mi sie, ze gdybym zaczela np. krwawic, zrobiliby badanie dopochwowe, zeby sprawdzic co sie dzieje. Brak badania ginekologicznego to jedna strona medalu, ale poza tym wszelkie odchylenia od normy traktuje sie tu bardzo powaznie. W pierwszej ciazy np. skoczylo mi podczas wizyty cisnienie, a to moze byc oznaka zatrucia ciazowego. Dostalam wiec nakaz siusiania przez 48 godzin do specjalnej butelki, zeby sprawdzic czy nie wydalam zbyt duzo bialka w moczu, co jest juz potwierdzeniem zatrucia. U mnie na szczescie nic nie wykazalo, a skok cisnienia okazal sie jednorazowy. :)

      Usuń
    6. Oj o zatruciu ciążowym wiem prawie wszystko bo niestety z tego powodu miałam zrobioną nagłą cesarkę w 34 t.c. W Polsce mój lekarz trochę zlekceważył moje złe wyniki i trafiłam do szpitala już z dużą dobową utratą białka i bardzo złymi wynikami krwi. W dniu, w którym stwierdzono praktycznie ostatni etap gestozy, czyli zagrażającą rzucawkę zrobili mi cesarkę, a lekarz, który przyszedł mnie o tym poinformować powiedział dokładnie tak "musimy zaraz zrobić cesarkę bo jutro nie będzie już czego ratować". Tym czymś byłam ja i moje dziecko. Nie ma to jak profesjonalizm :)

      Usuń
    7. No rzeczywiscie! Boze, jak mozna cos takiego powiedziec?! I to kobiecie w zaawansowanej ciazy, martwiacej sie o swoje dzieciatko! Ciesze sie, ze wszystko dobrze sie skonczylo!

      Tutaj mam zupelnie inne wspomnienia. Ja przy drugim porodzie niespodziewanie dostalam goraczki (lekarz stwierdzil, ze to jakas infekcja, ale nie byli w stanie stwierdzic gdzie umiejscowiona), a malemu skoczylo tetno. Co prawda po podaniu leku przeciwgoraczkowego, wraz ze spadkiem mojej temperatury, Nikowi tetno tez sie uspokoilo, ale z powodu tej infekcji porod nie postepowal. Lekarz spokojnie wytlumaczyl mi, ze mozemy odczekac kilka godzin i sprobowac wywolac, ale jemu nie podoba sie, ze maluszek tak gwaltownie reaguje, a poza tym wody odeszly mi wiele godzin temu. W sumie zostawil decyzje mi i mezowi, ale powiedzial, ze on jednak sklanialby sie do cesarskiego ciecia...
      Ech, te porody... Czesciowo z ich winy nie chce juz trzeciego. Pierwszy zakonczyl sie ciagiem prozniowym (w moim szpitalu nie praktykuje sie "kleszczy"), drugi cesarka. Strach sie bac jak skonczylby sie trzeci... ;)

      Usuń
  12. Ja też nie narzekałam na opiekę ciążową tutaj. Poza przejściami z położnymi, które nie były zachwycone moim uporem w kierunku porodu domowego. Ale to już szczegół:) Większy luz to prawda, ale tez jak mają tylko jakieś podejrzenia, to od razu ganiają na badania. U mnie sprawdzali wszystko co mnie lub położne niepokoiło.
    Rośnijcie zdrowo:)

    P.S. Wiara i nastawienie działają cuuuuuuda! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie się to czyta, zupełnie inne realia. Chociaż ja na opiekę w czasie ciąży też nie mogłam narzekać ale chodziłam do prywatnego gabinetu, bo w szpitalu to już zupełnie inna historia :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Na początek - gratulacje!!! Dopiero zobaczyłam, że i u Ciebie ciąża, kiedy wpadłam po długiej nieobecności na swojego bloga pochwalić się, że nam także przybędzie maleństwo ;)
    Jestem w 19 tygodniu, także podobnie jak i u Ciebie ;) I wszelkie ciążowe "atrakcje" widzę że równiez nas podobnie doświadczyły, hehe.
    Trzymam kciuki, by teraz było tylko lepiej! No i niech sie maleństwo ujawni na usg ;)
    U nas będzie córeczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratulacje i życzę Ci , żeby wszystkie Twoje pozytywne wizje się sprawdziły:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Badania powinno się robić wtedy kiedy jest taka potrzeba i w sumie lekarz powinien wiedzieć kiedy .... U mnie jak z Norbem wylądowałam w 30 tygodniu w szpitalu - szyjka zaczęła mi się rozwierać od środka .... to lekarz w karcie ciąży mi zaznaczył że badanie szyjki przez USG ;-)

    Czas szybko płynie i zaraz będziesz miała maleństwo na rączkach :-)) oby wszystko do końca przebiegało książkowo :-))

    OdpowiedzUsuń
  17. a ja jak zwykle dowiaduję się ostatnia :)
    ALe fajna wiadomość :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem w 7 t.c i planuję wybrać się do lokalnego GP w Londynie, jednak nie mam nadal Nin-u, bo jakiś debil powiedział że mi zadzwoni o spotkanie i wystawił mnie do wiatru (a ja noga z ang.) Co za chamstwo! Myślę o powrocie do Polski.. nie wiem co mam zrobić, jeśli masz jakieś rady proszę napisz do mnie e-maila : andziulaa94@wp.pl
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy10/09/2015

    Czesc dziewczyny! Jestem wlasnie w pierwszej ciazy i do tego w Londynie. Musze przyznac, ze system na poczatku bardzo negatywnie mnie zaskoczyl. Naczytalam sie duzo tez na forach negatywnych komentarzy i nieco wystraszylam. Na szczescie podpytalam pare dziewczyn, ktore tu rodzily i ponoc nie taki diabel straszny. Doszlam do wniosku, ze skoro tyle kobiet tu rodzi, znam angielski, pracuje na full time ( nie mam czasu latac do Polski) to postaram sie zaufac angielskiej sluzbie zdrowia. Uspokoila mnie tez moja mama, gdyz po szczegolowo zdanej jej relacji powiedziala mi, ze tak wlasnie byc powinno,a w Polsce sie przesadza i zdrowe kobiety czesto zbyt duzo bada,albo od razu kladzie w lozkach.
    Taki troche dlugawy tytul wstepu. Przy pierwszym skanie w 12 tyg okazalo sie u nas, ze wychodzimy na graniacach normy w badaniach na zespol downa( grubosc karczku) i w zwiazku z tym wyslano nas na dodatkowe badania krwi( combined test). Po tym tescie wykluczono nas z grupy ryzyka,ale skierowano na dodatkowe usg w 16 tyg. Wszystkei parametry dzieciatka wyszly ok, mam bardzo dobre wyniki badan,ale tym razem wyszlo cos z lozyskiem. Nie wiem jak to przetlumaczyc na polski, ale mam placenta lakes na lozysku ( takie jak by krwiaki). Jakos nie mam szczescia ( mimo mojego pozytwynego nastawienia do ciazy) wyjsc z gabinetu w 100% zadowolona. Jako rezultat mamy zaplanowane dodatkowe 3 skany w 28, 32 i 36 tygodniu. Oprocz tego standardowo w tyg.20.
    Polozna i babka od skanu powiedzialy mi, ze mam funkcjonowac jak do tej pory, zyc normalnie, byc aktywna i po prostu miec to pod kontrola. Niebawem bede w Polsce i zastanawiam sie , czy konsultowac to z polskim ginekologiem. Boje sie, ze on mnie zaraz polozy w lozku i ciezko wystraszy.
    Moze jednak zaufac do konca angielskiej sluzbie zdrowia. Powiem Wam, ze szpital i caly zespol jak na razie zrobil na mnie bardzo pozytywne wrazenie. Mysle, ze jesli ktos ma wzorowe wyniki to rzeczywiscie ograniczaja sie do minimum, ale jesli cokolwiek ich niepokoi dzialaja od razu.

    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym zaufała tutejszym lekarzom. Zresztą tak też zrobiłam, bo moja pierwsza ciąża skończyła się gestozą, ale całkowicie oddałam się w ręce angielskich lekarzy i tym razem wszystko dobrze się skończyło. Dostałam odpowiednie leki i częste wizyty w szpitalu oraz dodatkowe USG tak jak Ty. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie.

      Usuń
  20. Anonimowy10/23/2015

    Witam czy w Uk po obumarłej ciąży i poronieniu w szpitalu oddają kartę ciąży. Bo ja nie dostałam nic ani wypisu ze szpitala ani karty ciąży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, przykro mi. Niestety nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Może inne dziewczyny będą potrafiły pomóc. Trzymaj się ciepło.

      Usuń
    2. Ojej, przykro mi. Niestety nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Może inne dziewczyny będą potrafiły pomóc. Trzymaj się ciepło.

      Usuń
    3. Wyrazy wspolczucia...
      niestety Za kopie karty ciąży trzeba zapłacić. Sama chciałam kopie co kosztowalo £50 i przysyłaja wszysciutko.

      Usuń
    4. Anonimowy2/25/2016

      Bardzo wam wspolczuje,tak nie powinno byc/wypis jest konieczny . zalezy tez ile tyg miala ciaza bo nalezy rejestrowac w urzedzie nasze stracone dzieci

      Usuń
  21. Anonimowy11/18/2015

    hej, jestem w pierwszej ciąży jestem 8tygodniu .W Angli jestem od 4,5 miesiaca nie potrafie sie tutaj odnalesc wszystko jest tu dla mnie obce.Moze ktos ma wieksze doswiadczenie i bedzie chciał podzielic nim...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy2/25/2016

      jasne a co najbardziej cie martwi /

      Usuń
  22. Anonimowy12/17/2015

    Czy moglabys cos podpowiedziec o chustowaniu w Szkocja .? Jak to wyglada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mieszkam w Szkocji, ale może ktoś, coś podpowie? :) Pozdrawiam.

      Usuń
  23. Anonimowy11/09/2016

    Witam!!! Mieszkam od czerwca w Anglii i mam dwoje juz odchiwanych młodzieńców a tu taka niespodzianka dwie kreski. No i problem polega na tym że jestem już w 12 tygodniu ciąży i po położnej ni widu nie słychu. Chodze tylko zła z tego powodu, bo nie umiem dobrze języka a mój mąż to nic normalnie nie potrafi zalatwić a z kolei jestem skazana na niego bo on z koleii zna język perfekt. Żenujące to wszystko jak dla mnie opieka zdrowotna jest tu ze tak delikatnie powiem zła.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czy w UK płaci się za wizyty u lekarzy w czasie ciąży i cały poród?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twój maż pracuje lub Ty to wszystko jest za darmo, ja nic nie płaciłam :)

      Usuń
  25. Anonimowy7/11/2017

    Czy tez msuisz robić tele badań? Ja w plsce mam wizytę co dwa tygodnie i co tydzień mam zlecone przeróżne badania. Jest tego tak dużo, że sama się gubie! Kazali mi zrobić nawet test hpv , jestem tym bardzo zdziwiona! Jak to wygląda u Was?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj nie robią badań bez szczególnych wskazań. Każda ciąża i kobieta jest inna. Ja na przykład nie miałam krzywej cukrowej tak jak w Polsce w pierwszej ciąży bo nie mam i nigdy nie miałam problemy z cukrem we krwi. Ale za to miałam często badanie krwi i moczu bo w pierwszej ciąży nerki przestały mi pracować i miałam gestoz więc prowadzili moja ciąże pod tym względem. W Polsce zlecają wszystkie badania żeby chyba nabić sobie kieszenie kasą. Nie mam pojęcia, ale też miała dużo zrobionych badań w pierwszej ciąży, o których wyniki nikt się później nie pytał.

      Usuń