Kiedy mama wraca do... szkoły

Tak! Już tydzień temu, podczas spotkania rekrutacyjnego w College dowiedziałam się, że zostałam przyjęta na ESOL z elementami pedagogiki, na sesję full-time. Cały proces rekrutacyjny trwał około pięciu godzin i pod koniec nie wiedziałam już w ogóle gdzie mam iść i jak mam składać zdania. Ale jakoś przebrnęłam i wróciłam do domu tak "wypompowana", że nawet nie miałam siły się cieszyć. A powodów do radości miałam dwa. Po pierwsze myślałam, że będę musiała płacić za tą naukę, ale całą przyjemność mam za darmo, ponieważ nie pracuję. Po drugie podczas rekrutacji mogłam wybrać sobie kierunek, w którym chcę podążać (biznes, turystyka, pedagogika), oczywista oczywistość wybrałam to, z czym mam do czynieniu już od czasów polskich studiów.


Niestety miałam też powód do zmartwienia. I to bardzo duży. Po tym, jak dowiedziałam się, że jest dla mnie miejsce, okazało się, że nie wiadomo czy jest takowe dla Artura w przedszkolu, gdzie przebywają dzieci studentów podczas ich zajęć. W środę wypełniłam i zawiozłam papiery i zostałam poinformowana, żebym czekała na telefon lub list. Miałam nadzieję, że do piątku sytuacja będzie już jasna. Co ja przeżywałam! Jak miałam się cieszyć z przyjęcia do colleg'u skoro nie wiedziałam, czy tak naprawdę z niego skorzystam... bo przecież nie miałam pojęcia, co zrobię z Arturem? Po sześciu! długich, nieprzespanych nocach, wczoraj, dowiedziałam się, że jest miejsce w przedszkolu. Alleluja!


Z radości poleciałam do sklepu kupić wyprawkę do szkoły. Dla siebie oczywiście. Kupiłam sobie piórnik, zeszyt i inne biurowe pierdółki. A co!? W końcu mi się należy. Poza tym, dla Artura niczego nie musiałam kupować, bo przedszkole nie ma żadnych wymagań wyprawowych, oprócz ubrań na zmianę.


No więc od dzisiaj chodzimy sobie do szkoły i przedszkola. I jest nam bardzo dobrze. Moją euforie przysłania tylko fakt, że jeszcze nie znaleźliśmy mieszkania, a 24 września kończy nam się umowa i musimy się wyprowadzić. Oby nie pod most :/





20 komentarzy:

  1. Gratuluję:) To jest fajne tutaj właśnie, że państwo daje możliwość rozwoju i to faktyczną, a nie typową prowizorkę jaką znam z Polski...
    A mieszkanie znajdziecie:) trzymam kciuki:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może znów jest jakiś boom emigracyjny bo mieszkania schodzą jak świeże bułeczki i wszystkie ciągle nam sprzed nosa uciekają ;/ Ale nie tracimy nadziei :)
      No a o pomocy TEGO państwa nie będę się rozwodzić, sama wiesz, jak jest.

      Usuń
  2. Gratulacje i powodzenia w szukaniu mieszkania!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje! Obyscie znalezli szybko mile gniazdko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulację, to niedługo będziesz tu śmigała posty po angielsku ;) A za mieszkanie trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Oj na posty po angielsku to trzeba będzie jeszcze długo poczekać ;)

      Usuń
  5. O rety! Gratulacje!! :) I trzymam mocno kciuki za to mieszkanie! Widzę, że co kraj to obyczaj... W Be wynajmują na co najmniej 3 lata, a najlepiej na 9... No i nie ma takich pięknych zeszytów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) My moglibyśmy przedłużyć umowę, ale mamy tylko jeden pokój, a z trzylatkiem wiadomo jak jest, potrzebuje już swojej przestrzeni, dłużej nie damy rady się gnieździć :) Dlatego musimy coś znaleźć, koniecznie.

      Usuń
  6. Gratulacje !!! Mam nadzieję, że będziecie bawić się dobrze Ty w szkole, a Artur w przedszkolu :) Bo że sobie poradzicie nie mam wątpliwości :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję :)

    Bardzo dobre zmiany w Waszym życiu:)

    A za mieszkanie trzymam kciuki !:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli dobrze się układa :-)

    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super sprawa ze szkołą z przedszkolem, żeby w Pl takie możliwości były, u nas większość kobiet już się nie kształci bo co z dzieckiem zrobić jeśli nie ma babci a opłacić opiekunkę to luksus. Ciekawe czy w PL kiedyś się poprawi.

    OdpowiedzUsuń
  10. gratulacje! jestem z Ciebie bardzo dumna :) i trzymam kciuki za mieszkanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje! Ja też, jeżeli zdrowie pozwoli i będę miała dobre wyniki to wracam do szkoły:) będę się uczyć na kosmetologa. Tylko, że w Pl wygląda to tak, że wybrałam szkołę zaoczna, bo na tygodniu nie miałby kto zostawać dzień w dzień z Córcia, za naukę zaoczna oczywiście muszę płacić grubą forsę i na te dwa dni szukać i tak opieki dla dziecka (na szczęście Mąż ma czasem wolne). O przedszkolu mogę pomarzyć bo raz, że ja nie pracuję, dwa że czynne jest 8-13 więc gdy rodzice pracuja to i tak muszą kogoś mieć żeby dziecko przyprowadził i odprowadził i opiekował się do powrotu rodziców. Nie ma opcji żeby dziecko zostawalo w przedszkolu dłużej, ba, nawet w piątek z racji weekendu każą odbierać o 12.30. Rozpisałam się, ale to Pl właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Extra, gratki serdeczne:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajnie ze się udało i z collegem i przedszkolem. trzymam kciuki za mieszkanie!

    OdpowiedzUsuń
  14. No to masz szczęście super!!! Ja cały czas czekam na odpowiedz aplikowałam do naszego miejscowego Collegu i czekam, czekam i czekam, byłam już dwa razy zapytać o co chodzi jak długo jeszcze i dowiedziałam się, że: mam czekać! nic nowego... tymczasem będę uczestniczyć w zajęciach organizowanych w pracy, zawsze to coś, powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna sytuacja, kiedy mama idzie razem z synem do szkoły :)
    Oboje możecie pośmiać się z dobrym rzeczy i ponarzekać na gorsze dni. Dorośli też powinni korzystać z okazji dokształcania się. Ma to same zalety.

    OdpowiedzUsuń