Dlaczego nie zabiłam jeszcze męża, czyli siódma rocznica naszego ślubu

Kiedy zmywa naczynia to zawsze zostawia farfocle w kratce zlewu. I nigdy nie wyciera blatu. Zmywanie kończy po prostu na pozmywaniu. Nie potrafi znaleźć nigdy rzeczy o którą poproszę. Lodówka to dla niego kopalnia bez dna - nic nie może w niej znaleźć. Nie mówiąc już o mojej torbie, którą nadal dzielę, chcąc nie chcąc, z synkiem. Żeby nie było, ja zawsze znajduję w niej wszystko. On potrzebuje tysiąca moich wskazówek i mapy. Nie kupuje mi kwiatów. To znaczy przy wielkiej okazji, kiedy na przykład mi się oświadczył lub kiedy urodziłam Artura to i owszem, ale przy mniejszych okazjach lub bez okazji nie. I nie zasypuje mnie też codziennie komplementami. Kiedy wykonuje jedną rzecz to nie potrafi już zrobić w tej samej chwili drugiej. Nie wymagam już rzeczy trzecich i czwartych, które ja wykonuję. Nie potrafi przyznać mi racji, chociaż widzę po jego minie, że ją miałam. Nie czyta książek. Nie ogląda ze mną komedii romantycznych. Nie posiada też umiejętności składania ubrań i chowania ich do szafy. W wyniku czego krzesło to zazwyczaj jest jego szafa. I nie gotuje. No chyba że wodę na herbatę lub kawę.

Codziennie znalazłoby się jeszcze kilka powodów dla których mogłabym zabić mojego męża, bo nie ukrywam, czasem mnie krew zalewa jak widzę, co się dzieje. Ale przecież, ktoś kiedyś powiedział, że "kocha się nie dla zalet, ale pomimo wad". Poza tym, ogromnie Go potrzebuje. Nawet ten tydzień wakacji w Polsce bez Niego uzmysłowił mi, jak bardzo czuję się źle bez mojego męża. Brakowało mi jego spokoju i pewności siebie. No i czynności organizacyjne podróży, którymi mąż zawsze się zajmuje musiałam przejąć ja. Nie potrafiłam się odnaleźć, czułam się tak jakbym zgubiła jakąś część siebie.

Potrzebuję Go też po to, żeby mu opowiedzieć wieczorem, co fajnego powiedział lub zrobił Artur w ciągu dnia. I żeby mi doładował telefon, internet czy Oysterkę. Zaplanował i zabrał na wycieczkę. Spakował walizkę na wakacje. I żeby mieć z kim obejrzeć serial - bo co do seriali to nasze gusta są bardzo zgodne. I żeby mieć z kim konkurować w grze. Ale kiedy utknę na jakiejś planszy to daje mi swoją cobym mogla sobie pograć na dalszych poziomach.
I jest tak cholernie odpowiedzialny, że nigdy się na nim nie zawiodłam. Jest moją ostoją spokoju. Czuję się przy nim bardzo bezpiecznie. I pomaga mi we wszystkim na tyle, na ile jego męska natura mu pozwala. Ale najważniejsze z tego wszystkiego jest to, że wspiera mnie i popycha (czasem wręcz daje kopniaka) w drodze do realizacji swoich marzeń i pasji.

Kilka dni temu zapytałam męża:
- Niedługo mamy rocznicę ślubu, pamiętasz?
- Tak.
- A wiesz którą?
- Kolejną.

I jak Go nie kochać?





16 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego i samych cudowności na kolejne lata ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż za przewrotny tytuł :) No jakby nie patrzeć, kolejną... Wszystkiego dobrego :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale piękny post:) Grtaulacje dla Was, życzę Wam wielu KOLEJNYCH szczęśliwych rocznic.
    Wspaniale jest mieć obok siebie kogoś, kto daje tyle pozytywnych emocji.

    Myślę sobie jeszcze, że w opisie Twego męża, każda żona odnajdzie trochę swojego męża. Faceci nie są skomplikowani, każdy skonstruowany jest podobnie:) Nie poznałam jeszcze żadnego z podzielnością uwagi i zmysłem orientacji w damskiej torebce:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluje i życzę kolejnych tak pięknych rocznic.

    Ps. Mój to w ogóle nie zmywa:-p

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczny tekst. Wszystkiego najlepszego dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis, taki szczery, prosty, zwykły i codzienny, a jednak pełen tej prawdziwej miłości.
    Czytam to i jakbym widziała własnego męża:)
    I to prawda, kocha się nie za, ale pomimo.
    Życzę jeszcze 107 lat razem w szczęściu. Pozdrawiam

    Marzena z Bruma, gija, Nana i ja

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę Wam jeszcze wielu, wielu takich rocznic!
    My w tym roku 6 rocznica ślubu:) Męczymy się więc już ze sobą 6 lat a zadne z nas nie jest zmęczone ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakbym czytała o własnym mężu :) Duuużo miłości i wytrwałości :*

    OdpowiedzUsuń
  9. dialog powalił mnie na kolana - faceci i ich logika :D najlepszego na dalsze lata :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję kolejnej rocznicy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakbym czytala o swoim mezu :D Gratulacje! Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluje rocznicy! Wielu lat milosci wam zycze :-)

    Ps. Fajne zdjecie- pieknie razem wygladaliscie :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak - facet potrafi ;)) Wielkie gratulacje z okazji rocznicy jeszcze co najmniej 50 tak cudnych lat :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Troszkę spóźnione gratulacje!!!! I życzenia jeszcze wielu wspaniałych lat razem!

    OdpowiedzUsuń
  15. Hihi to prawie jak mój tylko on czasem coś ugotuje:-) za to 3 godziny nie nasze. Najlepszego i kolejnych wspaniałych lat Wam życzę:-)

    OdpowiedzUsuń