Gadu Gadu

Artur myje ręce. Ja po raz kolejny mówię wierszyk "Myju myju" z nadzieją, że On kiedyś załapie na pamięć choć kilka słów. Wiersz kończy się: "za to w domu mnie kochają i czyścioszkiem nazywają"... na co Artur z pełną powagą rzecze:
- Amen


Czytamy książkę. Po dialogu "Cześć stary" Artur się oburza i mówi:
- Nie jetem staly.
Na to Zuzia również gotowa się wykłócać swoich młodych lat mówi:
- Ja też jestem młoda.
Ja oczywiście też musiałam coś rzec, skoro mowa była o młodości:
- Ja też jestem młoda.
Na te słowa Zuzia przewróciła oczami i stwierdziła:
- No tak nie do końca. Jesteś trochę taka zmiksowana.


Artur pyta wychodzącego tatę do sklepu:
- Tato kupiś mi atko?
- Autko to teraz dostaniesz dopiero na swoje urodziny - szybko odrzekłam
- No zaltujeś mamo! - Usłyszałam w odzewie


- Chodź ty mój kawalerze - mówię i sadzam go w wózku
- Nie jestem taleziem... Jestem Atul -  mówi mój kawaler


- Synku chodź zjeść owsiankę - wołam bawiącego się Artura.
- Ja cie nie lozumiem mamo  - mówi i bawi się dalej.
Typowy facet... już od najmłodszych lat nie potrafi zrozumieć kobiety.


O 4 nad ranem wślizguje się do naszego łóżka, łapie mnie mocno za szyję i w półśnie mówi:
- Mamusiu jetem dumny z ciebie.
Oo... ciekawe cóż mu się takiego śniło?  




5 komentarzy:

  1. Dobre :))) Dzieci potrafią rozbroić!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha ha:) ale żartowniś:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha to w takim razie ja tez jestem zmiksowana. No muszę to jakoś przełknąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. <3 uwielbiam pogaduchy :)

    OdpowiedzUsuń