Co przywiozłam z Polski?

Po raz kolejny, po powrocie z Polski będę się bezczelnie chwalić co kupiłam, dostałam bądź wygrałam.

O jej pudełeczkach marzyłam od dawna. Dzięki blogowej wymianie jestem posiadaczką tego białego cuda i podkładek, a Artur pudełeczka z autami, oczywiście. Wszystko wyszło spod ręki Magdy M z Ciepełkowa... oprócz kolorowanki, którą kupiła specjalnie dla miłośnika motoryzacji :)




Piękną książkę, Kosmonautkę wygrałam na blogu Aureliowo, czyli książkowo



 Słodkie, filcowe pudełeczko trafiło do mnie z bloga W biegu pisane...


 
U Zakręconej Kurki wygrałam takiego cudnego misia


Czas na książki, które zawsze przywożę z Polski w ilościach hurtowych. Chociaż muszę przyznać, że tym razem nie poszalałam. Miałam nadzieję, że obłowię się w antykwariatach, ale niestety nic nadzwyczajnego nie spotkałam, oprócz trzech pozycji widocznych na pierwszym zdjęciu.




Książeczka z misiem jest prezentem, który Arturowi szczególnie przypadł do gustu... On uwielbia wszelkie pacynki ;)


Tych książeczek Artur jeszcze nie widział. "Emma chce grać jazz" i "Snów kolorowych placu budowy" dostanie na urodziny, a "Yeti" na Mikołajki. Niestety nie wiem kiedy teraz pojadę do Polski więc wolałam obkupić się na każdą okazję :)


A tę książkę dostałam w prezencie od koleżanki. Niestety jak dla mnie to trochę za wysoki poziom, ale mam nadzieję, że wkrótce przeczytam ją sobie na lajcie ;) Poza tym, podoba mi się taki pomysł na książkę. Z boku każdej strony jest margines z trudniejszymi słówkami, a po każdym rozdziale pytania, quizy i trochę zagadnień z gramatyki.


Zestaw małego kucharza kupiony w Biedronce za niecałe 20 zł. I pomyśleć, że jeszcze miesiąc temu rozglądałam się nad takimi zestawami za 50-70 zł.



Poniżej trzy kolejne prezenty, które dostał Artur. Ostatni to kalejdoskop... jest rewelacyjny, nawet dorosłym śmieje się buzia, kiedy przez niego spoglądają. 





No i trochę zdrowia. Jeszcze nie ogarniam wszystkich produktów na angielskich półkach, więc zaopatrzyłam się w Polsce.



I moje skrapki. Już nie mogę się doczekać kiedy coś wyczaruję z tych papierów.



10 komentarzy:

  1. Jakie zdobycze. Niektórych trochę zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pudełeczko cudowne! I ten zestaw Małego kucharza!!! Bomba! U nas też książki zajmują sporą część bagażu, a już za niedługo będzie trzeba skompletować książki dla Bąbla:) co do zdrowia na półkach sklepowych, nie wiem jak w Twojej okolicy, u nas wybór średni albo drogi. Ja planuje obłowic się w sklepach internetowych:) jak sobie link przyoomnę to Tobie podeślę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, proszę:)http://www.healthysupplies.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne zdobycze, mi najbardziej podobają się książki:) Z Artura będzie teraz w pełni wyposażony kucharz:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale wspaniałe plony zebrałaś :) Fantazja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne zdobycze! Pudełeczko genialne, a książeczka z pacynka to fajny pomysł na zabawę - mamy taką z myszką:)

    OdpowiedzUsuń
  7. To się obłowiłaś. Pudełka przepiękne, to białe to aż dech zapiera i książki fantastyczne - jedna bardziej zachęcająca od drugiej. Aż zazdroszczę tych łupów :) Ja do antykwariatów nie mam szczęścia. Albo nic ciekawego albo bardzo zniszczone, a takich książek nie kupuję.
    Koniecznie się pochwal tym, co wyczarujesz z papierków, jestem bardzo ciekawa efektów. Pozdrawiam i ciesze się, że skrzynka dotarła cała i zdrowa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. widze, że jak zawsze dominują książki;)

    OdpowiedzUsuń