Zwierzęta w ZOO - Przyroda pod lupą

Jak już wcześniej wspomniałam, byłam z Arturem i całą grupą z Family Learning w ZOO. Postanowiłam tą wycieczkę połączyć z projektem "Przyroda pod lupą" i zapodać trochę mojemu synowi wiedzy o zwierzętach.

Kilka dni przed wycieczką zaczęłam z Arturem studiować książkę Eric'a Carle "1 2 3 to the ZOO", która swoją pomysłowością absolutnie skradła moje serce.


Książka zawiera ilustracje lokomotywy i wagonów, w których znajdują się zwierzęta.







Na każdej stronie, na samym dole znajduje się miniaturka owej ciuchci i zwierzęta, jakie już są w wagonie. Dzięki temu można bez końca liczyć i przypominać sobie nazwy zwierząt.


A na samym końcu "petarda!" jakby powiedział Wojciech Modest Amaro. Jest sobie ZOO, a na dole jest ciuchcia z pustymi wagonami, które tylko czekają, żeby "umieścić" odpowiednio, według ilości zwierzęta.


Dzięki tej książce Artur nauczył się nazw zwierząt, których jeszcze nie znał. Przybliżyłam mu też, w wielkim skrócie, w jakim klimacie żyją poszczególne zwierzątka.
Tak przygotowany młody umysł był gotowy na zderzenie z prawdziwym życiem. Wyruszyliśmy do ZOO.

Na pierwszy rzut poszły żyrafy. Artur się zakochał. Nie miał zielonego pojęcia, że te zwierzęta są takie ogromne. Co prawda widział już żyrafy w zeszłym roku, ale zapomniał.


Hipopotam naprawdę był... nie trzeba było podziwiać go tylko na fotce. 


 Do pingwinów Artur poszedł już jako mały tygrys. A ja największe wrażenia z wycieczki przeżyłam właśnie w tym miejscu.




Czas na małpki



Krótki odpoczynek i czas na odwiedzenie kolejnych zwierząt. Były też zebry, wielbłądy, lwy, tygrysy, falmingi i dużo innych zwierząt.




Kozy, które można było pogłaskać też zrobiły furorę.




Oto mój proszący o coś kotek. No i jak mu odmówić?


Takie karty dostało każde dziecko od naszej organizatorki przed wejściem do ZOO. Znajduje się tam 8 ilustracji ze zwierzętami i obok puste okienko do "odhaczenia". W zestawie dostaliśmy też mapę ZOO. Zadaniem dzieci było odnaleźć w ZOO wszystkie te zwierzęta. Jest to fajne ćwiczenie porównywania i orientacji w terenie. Artur chętnie odhaczał każde znalezione zwierzę. Jednak z mapą sobie jeszcze nie poradził. Ale starszy o rok chłopiec z grupy był podekscytowany podczas zabawy z mapą.


Po powrocie do domu (oczywiście nie żeby tego samego dnia) postanowiłam przestudiować mapę z Arturem jeszcze raz i zrobić własnoręcznie prostszą jej wersję.


Do tej zabawy wykorzystałam "wypychanki" i naklejki z Teczki przedszkolaka. Oczywiście można też wydrukować zwierzęta i je wyciąć lub samemu narysować. Starsze dziecko nie powinno mieć z tym problemu, chociaż z doświadczenia wiem, że nie ma to jak naklejanie.


Na dużym kartonie narysowaliśmy bramę do ZOO. Artur zrobił ogrodzenie.


Następnie niczym Napoleon obmyślał strategię rozmieszczenia zwierząt.


Następnie zarysowaliśmy każdemu zwierzątku "boksy", drogi i przystąpiliśmy do kolorowania. Polecam pomalować mapę farbami. My złapaliśmy za kredki, ale dla Prawietrzylatka to była stanowczo za duża przestrzeń do pomalowania.



Na końcu przyklejamy zwierzęta tam, gdzie ich miejsce. Drzewa, kwiaty i oczywiście balony też są mile widziane.













Niedawno pytaliście jak spisują się wysuwane kredki Crayola? Moim zdaniem są bardzo fajne i dobrze nam służą. Nie łamią się, właśnie dzięki temu, że wysuwa się tylko pożądaną część kredki. Są miękkie i mają intensywne kolory. Myślę, że z powodzeniem nadają się dla trzylatków i dzieci starszych.

12 komentarzy:

  1. świetna książeczka, a ja ki fajny wasz zwierzyniec.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki piękny mały tygrysek ;)
    Fajne te wypychanki. Muszę u nas poszukać.

    OdpowiedzUsuń
  3. mapa pierwsza klasa! 2 lata temu byliśmy w zoo w Płocku, rok temu w Gdańsku. Adaś też zachwycony :) w tym roku Warszawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczna wyprawa :-)) super lekcja :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. My byliśmy w ZOO na Dzień Dziecka - Adamski bardzo lubi oglądać zwierzaki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale fajna mieliscie wycieczke!, Zamierzamy wybrac sie do zoo w tym roku, jak narazie Wiki poznawala zwierzatka na farmie:). Ksiazki Eric'a Carle sa fantastyczne, my mamy Bardzo glodna gasienice, ktora mala uwielbia przegladac.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna wycieczka, my tez bylismy w zoo, ale to prawie rok temu..

    Super pomysl z ta zabawa w zoo. Mamy identyczna teczke przedszkolaka musze tez zrobic takie zoo z Juniorem :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudna książeczka! Ale wam zazdroszczę tej wyprawy do zoo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wycieczkę do zoo urządzamy sobie co roku... a mały co rok zachwyca się z takim samym entuzjazmem. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajna wycieczka i ciekawy post! :) My się wybieramy do zoo za 2 tygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. książeczka pierwsza cudna. Ach zoo. Musimy w końcu się wybrać, choć tu takie niewielkie w okolicy, trudno to nazywać zoo. Najbliższe mamy trzy godziny samochodem od nas ;-), a samochodu brak

    OdpowiedzUsuń
  12. Zoo to takie miejsce, które podoba się i dzieciom, i rodzicom. Dlatego pewnie tak często się je odwiedza w ramach rodzinnych wypadów. nawet Harry Potter był w nim na urodziny kuzyna, więc coś jest na rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń