Spy Day - 6

Będzie totalny misz masz wszystkich migawek, jakie udało mi się uchwycić w tym miesiącu (czyt. pamiętać o pstryknięciu fotki). Czerwiec był ciepły, słodki, zabiegany, kolorowy i długi... takie czerwce to ja lubię.

Poranna jaglanka

Spakowani... jeszcze nie na wakacje... tylko do szkoły i żłobka :/

Ostatni hit przekąskowy Artura - prażone płatki migdałów

Wielka miłość

Ciastolina jest molestowana codziennie

Wystarczy kilka prostych składników...

 ...i pyszna zapiekanka gotowa

Dostałam złotą gwiazdkę za aktywność na lekcji... Artur był ze mnie dumny ;)

 Londyn potrafi być taaaki brudny


Laurka ze żłobka


Wrażliwych proszę o zamkniecie oczu - Arturowe naleśniki z cukrem 

Moje kolejne łowy znalezione w antykwariacie. 

Niezobowiązujący prezent od firmy Mixa. Użytkuję z radością i zadowoleniem.

Taka radość. I płacz, kiedy czas się skończył.


To nie plaża...

 ... tylko trochę większa piaskownica.

 Na dobranoc czytamy. "Chłopiec i pingwin" dla Artura...

... i dla mnie "Tysiąc wspaniałych słońc" K. Hosseini



Więcej o akcji TUTAJ


Muffinki serowe

Mają smak zbliżony do pizzy. Są wilgotne i miękkie. Świetnie nadają się na wakacyjne wyprawy i pikniki. Ja i Artur bardzo je lubimy. Przepis znalazłam (o dziwo!) u Pani Doroty, która jest moją mentorką w słodkich wypiekach. Receptura jest prawie taka sama, zamieniłam tylko mąkę pszenną na orkiszową i zamiast marchewki użyłam cukinii.

Składniki (około 12 sztuk):
  • 250 g mąki orkiszowej
  • 100 g startej na tarce o średnich oczkach cukinia
  • 150 g sera żółtego np. cheddar, startego na tarce o średnich oczkach
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki soli
  • 75 ml oleju
  • 220 ml mleka
  • 2 jaja
  • ulubione przyprawy - ja użyłam oregano i słodką paprykę
  • 30 g sera żółtego i papryka w proszku do posypania muffinek
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Do naczynia przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia, solą i wybranymi przyprawami.
Do drugiego naczynia wlać mleko, olej, lekko roztrzepane jajka, startą na tarce cukinię i żółty ser.
Połączyć zawartość obu naczyń mieszając widelcem w jednym kierunku. 
Masę wyłożyć do foremek na muffinki prawie do pełna.  Z wierzchu posypać startym żółtym serem i oprószyć delikatnie papryką.
Piec w temperaturze 190ºC przez około 25 minut lub do tzw. suchego patyczka (uwaga: muffinki mogą się wydawać mokre na patyczku, to przez stopiony żółty ser; nie powinno być jednak na patyczku śladów surowego ciasta). 
Muffinki można mrozić i odgrzewać w mikrofali. Babeczki robiłam także z wędliną lub podsmażoną, chudą kiełbaską. Palce lizać.






Zwierzęta w ZOO - Przyroda pod lupą

Jak już wcześniej wspomniałam, byłam z Arturem i całą grupą z Family Learning w ZOO. Postanowiłam tą wycieczkę połączyć z projektem "Przyroda pod lupą" i zapodać trochę mojemu synowi wiedzy o zwierzętach.

Kilka dni przed wycieczką zaczęłam z Arturem studiować książkę Eric'a Carle "1 2 3 to the ZOO", która swoją pomysłowością absolutnie skradła moje serce.


Książka zawiera ilustracje lokomotywy i wagonów, w których znajdują się zwierzęta.







Na każdej stronie, na samym dole znajduje się miniaturka owej ciuchci i zwierzęta, jakie już są w wagonie. Dzięki temu można bez końca liczyć i przypominać sobie nazwy zwierząt.


A na samym końcu "petarda!" jakby powiedział Wojciech Modest Amaro. Jest sobie ZOO, a na dole jest ciuchcia z pustymi wagonami, które tylko czekają, żeby "umieścić" odpowiednio, według ilości zwierzęta.


Dzięki tej książce Artur nauczył się nazw zwierząt, których jeszcze nie znał. Przybliżyłam mu też, w wielkim skrócie, w jakim klimacie żyją poszczególne zwierzątka.
Tak przygotowany młody umysł był gotowy na zderzenie z prawdziwym życiem. Wyruszyliśmy do ZOO.

Na pierwszy rzut poszły żyrafy. Artur się zakochał. Nie miał zielonego pojęcia, że te zwierzęta są takie ogromne. Co prawda widział już żyrafy w zeszłym roku, ale zapomniał.


Hipopotam naprawdę był... nie trzeba było podziwiać go tylko na fotce. 


 Do pingwinów Artur poszedł już jako mały tygrys. A ja największe wrażenia z wycieczki przeżyłam właśnie w tym miejscu.




Czas na małpki



Krótki odpoczynek i czas na odwiedzenie kolejnych zwierząt. Były też zebry, wielbłądy, lwy, tygrysy, falmingi i dużo innych zwierząt.




Kozy, które można było pogłaskać też zrobiły furorę.




Oto mój proszący o coś kotek. No i jak mu odmówić?


Takie karty dostało każde dziecko od naszej organizatorki przed wejściem do ZOO. Znajduje się tam 8 ilustracji ze zwierzętami i obok puste okienko do "odhaczenia". W zestawie dostaliśmy też mapę ZOO. Zadaniem dzieci było odnaleźć w ZOO wszystkie te zwierzęta. Jest to fajne ćwiczenie porównywania i orientacji w terenie. Artur chętnie odhaczał każde znalezione zwierzę. Jednak z mapą sobie jeszcze nie poradził. Ale starszy o rok chłopiec z grupy był podekscytowany podczas zabawy z mapą.


Po powrocie do domu (oczywiście nie żeby tego samego dnia) postanowiłam przestudiować mapę z Arturem jeszcze raz i zrobić własnoręcznie prostszą jej wersję.


Do tej zabawy wykorzystałam "wypychanki" i naklejki z Teczki przedszkolaka. Oczywiście można też wydrukować zwierzęta i je wyciąć lub samemu narysować. Starsze dziecko nie powinno mieć z tym problemu, chociaż z doświadczenia wiem, że nie ma to jak naklejanie.


Na dużym kartonie narysowaliśmy bramę do ZOO. Artur zrobił ogrodzenie.


Następnie niczym Napoleon obmyślał strategię rozmieszczenia zwierząt.


Następnie zarysowaliśmy każdemu zwierzątku "boksy", drogi i przystąpiliśmy do kolorowania. Polecam pomalować mapę farbami. My złapaliśmy za kredki, ale dla Prawietrzylatka to była stanowczo za duża przestrzeń do pomalowania.



Na końcu przyklejamy zwierzęta tam, gdzie ich miejsce. Drzewa, kwiaty i oczywiście balony też są mile widziane.













Niedawno pytaliście jak spisują się wysuwane kredki Crayola? Moim zdaniem są bardzo fajne i dobrze nam służą. Nie łamią się, właśnie dzięki temu, że wysuwa się tylko pożądaną część kredki. Są miękkie i mają intensywne kolory. Myślę, że z powodzeniem nadają się dla trzylatków i dzieci starszych.