Uwielbiam!

Kiedy nad ranem kładzie swoje rozgrzane łapki na mojej twarzy, niczym łagodzący kompres na bolące miejsce. Pyta "Mamusiu juś?" I ładuje się pod kołderkę, podkurcza nóżki, składa rączki i mówi "Ja dzidzuś". Uwielbiam!

Kiedy idziemy na spacer, jego mała, pulchna rączka w mojej ręce. Rozgląda się badawczo po całym świecie. Tu robaczek, tam wielkie auto, kwiatuszek, biedronka i chmurka. Patrzę jego oczami i poznaję rzeczywistość na nowo. Uwielbiam!

Kiedy zasiadamy do czytania książeczek. Przynosi swój ulubiony kocyk, w autka oczywista oczywistość. I przykrywa nas. Z wielką uwagą wpatruje się w każdy szczegół ilustracji. Słucha, wtóruje, czasem się zaśmieje. Uwielbiam!

Kiedy się śmieje zaraża radością wszystkich w promieniu 20 metrów, a nawet i kilometrów. W życiu się tyle nie śmiałam co teraz, odkąd jest On. Biorę tą roześmianą buzię w ręce, całuję rumiane poliki, spłaszczony nosek i czółko. Uwielbiam!

Kiedy maluje farbami wymachując pędzelkiem, rozkazuje mi wycisnąć z tubki określony kolor. Skupia się nieziemsko, ściągając górną wargę w dziubek. Czasem też, przed zrobieniem kolejnej czarnej plamy, zamyśli się głęboko na chwilę. Uwielbiam!

Kiedy płacze przybiega do mnie, wtula się mocno w moją pierś, prosi o pocałowanie bolących miejsc. Pocieszam, zagaduję, całuję i chowam w ramionach. Uwielbiam!

Kiedy kładzie się spać, aż podskakuje na myśl, że zaraz go szczelnie opatulę kołderką i podam rękę do miętoszenia. I zaciska mocno oczy, głośno wydobywając z siebie "haaa-psi, haaa-psi". I zasypia dwie chwile po tych wygłupach. Jego buzia robi się spokojna, żaden grymas już nie zdradza minionego dnia. Całuję go delikatnie w czółko, głęboko wdychając słodki zapach jego włosków. Uwielbiam!

Kiedy mówi, mówi, mówi. Głosik ma nadal jak Setsuko z filmu "Grobowiec świetlików". I tak nieumiejętnie składa zdania, myli "jeszcze" z "już", "teraz" z "potem". Każdy jego nowy wyraz chcę zapamiętać na zawsze. Mimikę twarzy, ruch warg i te małe, białe ząbki, jak perełki, które pojawiają się podczas wypowiadania niektórych wyrazów. Uwielbiam!

Kiedy bawi się sam, leży na macie imitującej ulicę i rozmawia ze sobą. Mówi do swoich autek i ludzików. Pokrzykuje. O Bożym świecie zapomina. Potrafię rozróżnić kiedy jedzie autem, a kiedy jedzie motorem. Bo to przecież inny odgłos paszczowy jest. Uwielbiam!

Kiedy obejmuje mnie swoimi rączkami. Ściska z całych sił, wykrzykując "Ja tulam mame, mocio!". Odgarnia włosy z mojej twarzy, by uważnie mi się przyjrzeć. I mówi wtedy "Ja mamy i taty".

Tak synku, jesteś nasz na zawsze!

13 komentarzy:

  1. Ehhhh dzieci są cudowne! To ogromna radość i ogromne szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak pięknie napisane. Uśmiechnęłam się i nawet mnie dreszcze przeszly.

    Dzieci zmieniają nasz świat. Na zawsze. Na zdecydowanie piękniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki cudowny post :-D Alez sie rozczulilam :-D Uwielbiam te wszystkie momenty.. a czas tak szybko plynie.. Juz we wrzesniu moje malenstwo bedzie mialo 4 latka, a dopiero co sie urodzil. Czasem chcialoby sie zatrzymac czas. Pozdrawiam was cieplutko :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam to samo:))) Fajnie patrzeć jak rosną, ale czasem chciałoby się zatrzymać czas i na zawsze takie małe mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kocham kiedy Natalka mi mówi, ze jest Natią i małą dzidzią ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby zwykłe dni a ile w tym radości

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozpłynęłam się :D

    OdpowiedzUsuń
  8. dzieci są cudowne :)
    pięknie napisane

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też uwielbiam te scenki i momenty :))))) I mój W. też mówi "ja mamy i taty" dokładnie tak samo :)))) Rozczula mnie to zawsze..

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzieci to prawdziwe cuda :-)))

    OdpowiedzUsuń