Dziecko na smyczy

Ostatnio Artur ma okres nienawidzenia wózka. Jak tylko widzi, że go rozkładam, krzyczy na pół Londynu - juziek nie! juziek nie!
Tym sposobem, wózek stracił swoją pracę na pełnym etacie. Służy nam już tylko podczas dłuższych spacerów lub wycieczek. A poza tym, czy to zakupy w sklepie, czy pójście do żłobka czy wizyta w parku, Artur idzie sam. U mojego boku... ekhem, znaczy się, chciałabym, żeby tak było, ale prawda jest trochę inna. Artur potrafi iść ładnie trzymany za rękę, ale woli jednak korzystać z przywilejów dziecka i podskakiwać, schylać się po kamienie, tudzież inne skarby, chodzić tylko po liniach wyznaczonych przez płytki chodnikowe czy też dreptać tylko po krawężniku. Można dostać wstrząsu ręki, bólu pleców, nadwyrężenia nadgarstka, a nawet zawału serca... a już najgorzej jest, kiedy w obydwu rękach trzymam ciężkie zakupy.
Dlatego postanowiłam rozejrzeć się za plecaczkiem ze smyczką. I jakiś czas temu nabyłam plecak firmy Skip Hop, który obojgu nam ułatwił życie.


Mały, wygodny plecak, który gabarytowo pasuje na malucha. Według producenta, plecak stworzony jest z myślą o dzieciach od 12 miesiąca do 3 roku życia. Moim zdaniem, Artur ponosi go nawet do 4 lat. Posiada fajne zabezpieczenie z przodu, powodujące, że szelki nie spadają z ramion, co zdarzało się często w przypadku innego naszego plecaczka. No i oczywiście wszystkie paski są regulowane.


Plecak ma 23 cm wysokości, 19 cm szerokości i jest głęboki na 8,5 cm. Wystarczy, żeby schować bidon, całkiem spory pojemnik na przekąski i jakieś zabawki. Potrafię do niego też zmieścić spodnie i bluzeczkę na zmianę do żłobka. Z boku plecak posiada kieszonkę z siateczki, gdzie można "wetknąć" jakiś soczek. Ja trzymam tam smyczkę.




No i jeśli o samą smycz chodzi, to nie jestem z niej do końca zadowolona. Na pewno nie sprawdza się w zatłoczonych miejscach (wtedy trzymam Artura albo za rękę, albo za górną rączkę plecaka) i na zatłoczonych chodnikach, gdzie Artur wchodzi na ludzi i potrzebuje nawigacji w postaci mojej ręki. Być może, gdyby smycz była zamontowana na górze plecaka, nie na dole, patent funkcjonowałby lepiej.

Smycz za to świetnie sprawdza się, gdy wracamy z zakupów i mam ciężkie siaty. Lub podczas spaceru niezatłoczonym chodnikiem, blisko ulicy. No i zdała egzamin podczas całej podróży samolotem i "tułania" się po lotniskach. Jednak, jak już pisałam wcześniej, myślałam, że będę z niej częściej korzystać. Ogólnie smycz można w każdej chwili odpiąć i schować do plecaczka. Sam plecak w postaci zwierzątka jest bardzo sympatyczny i dobrze wykonany. Artur go uwielbia i często pakuje do niego "siam" niezbędne rzeczy na spacer czy do żłobka.

Zdaję sobie sprawę z kontrowersyjności smyczy. Właściwie, muszę przyznać, że gdyby nie polskie fora i wydarzenia, to nie wiedziałabym o tym zjawisku. Nie zaobserwowałam tutaj, żeby plecak czy szelki ze smyczką wzbudzały jakieś oburzenie. Widok bardzo częsty i popularny. A dla mnie i tak najważniejsze jest bezpieczeństwo dziecka.




*Wpis nie jest sponsorowany. Powstał na prośbę mojej czytelniczki :*

18 komentarzy:

  1. jA TEZ Z DENISKIEM NA SMYCZY CHODZIŁAM :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas w Polsce temat smyczy dla dziecka to temat bardzo kontrowersyjny. Być może dlatego, że krążył po sieci pewien filmik, gdzie matka szarpała dzieckiem na smyczy i za smycz podnosiła gdy dziecko się przewracało. Wyglądało to okrutnie. My nie używamy smyczy i też mało co używamy wózka. Ale to wszystko zależy od potrzeb i zachowań rodziców. Bo takie zabezpieczenie ma służyć bezpieczeństwu dziecka a nie po to by za jego pomocą dziecko zostawało w pewien sposób poniżone.
    Więc moim zdaniem nie w samej smyczy problem a (jak zwykle) w zachowaniu rodzica.
    A Artur z plecakiem wygląda tak fajnie dorośle:)

    OdpowiedzUsuń
  3. My myślimy o zakupie plecaczka, ale nie ze względu na smycz. Hania po prostu uwielbi torebki i tego typu rzeczy. Na spacerach chodzi ładnie, bo nawet jeśli nie za rękę, to problemu z nią nei mamy. Problem pojawia się w sklepach:) Chyba mi młoda zakupoholiczka rośnie:P u nas wózek bierzemy prawie zawsze, nawet jak Hania idzie obok wózka, bo prędzej czy później się męczy i wówczas jak znalazł:) Za każdym razem jak wózek zostaje w domu, to albo mąż musi nieść usypiającą ze zmęczenia Młodą, albo ja muszę tłumaczyć, że jej nie poniosę i walczyć z jej zmęczeniem i tantrumami.
    Plecak to SKIP HOP? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas smyczka przeszła już na Lulę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja miałam straszne opory przed tymi "wynalazkami" - choć wiem, że w niektórych sytuacjach zaoszczędziłabym sobie dużo zdrowia....niestety Maurycy jest typem wolnego ptaka i się nie da poskromić :))

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas też był taki okres nieposłuszeństwa drogowego. Plecak się sprawdził doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o takich smyczach dla dzieci, ale nie korzystałam. Na razie mój W. lubi siedzieć i jeździć w wózku i nie mam tego problemu na zakupach czy dalszych wyjściach. Zobaczymy co będzie dalej..

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie chodziłam, ale w mieście widywałam dzieci na szelkach:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja tam uważam, że to bardzo dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  10. uważam, że to dobre rozwiązanie, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mamy taki plecakiem,że smyczy nie korzystam cały rok w naszym mieście jest mały ruch i jakoś panuje nad bezpieczeństwem syna,ale na wakacje zabieram i będę korzystaćplecaczek mój maluch uwielbia

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja dziś widziałam panią i chłopczyka właśnie z takim plecaczkiem na smyczy :) i myślę, że to super sprawa jest.

    OdpowiedzUsuń
  13. temat faktycznie kontrowersyjny ale z drugiej strony mysle ze mieszkajac w zatloczonym miescie taka smycz moze byc po prostu koniecznoscią. Plecaki ze skip hop sa cudowne, mamy ten wiekszy,dla 3 latkow, wiec poki co rodzice go nosza :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja właśnie intensywnie rozglądam się za smyczą, bo Maluch wszedł w etap uciekania.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja Natalka jak Twój syn podczas smacerów skacze, biega, kręci sie, wiec smycz to świetne rozwiązanie. Ale jestem przekonana, że ona na ten układ nie pójdzie. nie da sobie założyć plecaczka, a jak zobaczy smycz, będzie szarpać, płakać, wrzeszczeć. Znam ją ;(

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój Łukasz dostał niedawno plecak właśnie od skip hop. I przyznaję, ze bardzo sobie upodobał. Lubi go nosić, nie ma z tym zadnego problemu. Ze smyczką tez nie walczy, ale właściwie nie mamy zbyt wielu okazji do jej uzycia bo jest grzecznym dzieckiem :) Kupiliśmy mu tez do kompletu zestaw śniadaniowy i sztućce. Jest frajda. :)

    OdpowiedzUsuń