Spy Day / 3

Ten spajdej miał być wczoraj, ale niestety bardzo zaniemogłam i przez większość dnia podziwiałam tylko deskę sedesową. Po południu udało mi się sprzedać Artura mojej siostrze i mniejszą część dnia przespałam.
Od razu muszę Was uprzedzić, że to nie była żadna czkawka po imprezie tylko jakiś ohydny wirus. Dziś czuję się już o niebo lepiej, więc nadrabiam zaległości. Zapraszam na marcowy Spy Day.


Poranna, obowiązkowa kawa... nie zawsze w towarzystwie ciasta... tym razem dzień był łaskawy



Po kawie szybko robię się głodna (cóż z tego, że było ciasto?) więc wrzucam na ruszt śniadanko



Tymczasem dziecko bawi się w domku




W drodze do żłobka i na ESOL




Uwielbiam ulicę, na które znajduje się miejsce mojej nauki i Arturowych zabaw... nosi nazwę Sunnyhill i jest ona bardzo trafiona (akurat tego dnia słońce nie chciało przyświecić, ale uwierzcie mi na słowo, że kiedy świeci tam słońce, wszystkie domki przepięknie iskrzą od jego promieni)




A w drodze powrotnej...



Na obiad - zupa dyniowa...  nie trzeba jej przecież jeść tylko jesienią



I chwila zabawy...



W tym miesiącu zaczęłam realizować jedno z postanowień na 2014 rok - biegam!



Po powrocie męża z pracy, jem z nim drugi obiad... tym razem cukinia nadziewana farszem z wczorajszego burrito



I jeszcze trochę zabawy z moim synkiem. Powinnam też wstawić fotkę z książeczkami, bo czytamy codziennie, ale o zrobieniu zdjęcia zawsze zapominam.



I przyszedł czas na kąpiel... 



... i chwila tylko dla rodziców... czyli odmóżdżanie się przy filmie lub serialu



No i coś, bez czego nie zasypiam. Po "Annie Kareninie" i "Niepełnych", przyszedł czas na "Chłopca z latawcem". 



Szczegóły akcji Spy Day TUTAJ



18 komentarzy:

  1. bardzo mi się podoba twój marcowy spajdej, szczególnie widoki brytyjskich uliczek (choć anglicy zapewne obraziliby się za ten przymiotnik). czy ty też już się przekonałaś do octowych chipsów lub frytek? nigdy nie zrozumiem tego uwielbienia dla dosmaczania fastfoodu octem, albo wpierdzielania haggis na drugie śniadanie, jak to bywa u szkotów
    nie zamroziłam w tym roku dyni, zwyczajnie mi się nie zmieściła, więc tylko mogę się obślinić na widok obiadu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, smak octu w chipsach czy frytkach chyba nigdy mnie nie przekona. Haggis też do mnie nie przemawia :)

      Usuń
    2. Mniam Haggis, ale zdecydowanie na obiad i smażony, a nie gotowany. Octowe chipsy feee. Od czwartku w Londynie. Daleko od centrum mieszkasz?

      Usuń
    3. Mieszkam w 3 strefie, na południu... a na długo zawitałaś? Może jakieś szybkie spotkanie blogerek w parku na kocu?

      Usuń
  2. Nie wiem jak mogłam żyć bez Kindle ;)

    Spy Day w wiosennym klimacie... to lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to jest najlepszy wynalazek na świecie :) ... chociaż zapach książek uwielbiam, a Kindle mi tego nie zapewnia.

      Usuń
  3. śliczne te uliczki :D
    ooo mamy taką sama lodziarnię z ciastoliny :D

    dużo zdróweczka :-))

    OdpowiedzUsuń
  4. naprawdę przyjemny dzień :) tiramisu uwielbiam, a wieczorne przekąski to czasem moja zmora, choć walczę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też walczę... jak widać bez skutku :)

      Usuń
  5. Chyba późno chodzisz spać co? ;) A te cukinie wyglądają bosko- aż ślinka mi leci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie około 23... to chyba jeszcze przyzwoita godzina ;)

      Usuń
  6. Oj już z miesiąc temu tez miałam robić podobny post:))) strasznie fajna akcja:) muszę się w końcu wziąć w garść i zrobić ten post:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie obejrzę Twojego spajdeja :)

      Usuń
  7. fajny dzien za Wami ;-) tiramisu... ale mi ochoty narobilas ;p o akcji nie slyszalam, musze luknac

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie też lodziarnia ( jeszcze po Jagodzie, więc stary model) na topie ;) Chipsy jadam tylko musztardowe, bo reszta jest ...słodzona! Feeee....
    nie wiem, czy kiedykolwiek przekonam sie do czytania książek w innej niż papierowej formie ;)
    "Annę Kareninę" UWIELBIAM!

    OdpowiedzUsuń
  9. fajna akcja ten Spy Day!
    przypomniałaś mi, że czas cukinię kupić ;)
    zazdroszczę tego, że pobiegać możesz. ja przez kontuzję uziemiona jestem :/
    zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń