Dopiero teraz poznaję prawdziwą historię świata

Emigracja postawiła na mojej drodze wiele nowych znajomości z innymi kobietami.

Jedna jest z Afganistanu. Ludzie kopią tam tunele z domu do domu, żeby nie chodzić po ulicach... żeby uniknąć śmierci. Cała rodzina jej brata została wystrzelana podczas spożywania obiadu. Mówi, że wróci do swojego kraju na starość, kiedy będzie gotowa na śmierć.

Jedna jest z Angoli. Nie mieszka już tam 15 lat. Ostatni raz w swoim kraju była 8 lat temu. Kiedy przyjechała do Londynu nie potrafiła pisać i czytać. Chciałaby wrócić do swojej ojczyzny, ale "nie ma do czego".

Jedna jest z Algierii. Została "wydana" przez swoich rodziców za męża Algierczyka, który od 18 lat mieszka w Londynie. Jej małżeństwo zostało zaaranżowane, kiedy miała 14 lat. 3 lata temu dowiedziała się, że musi zamieszkać na obczyźnie. Mówi, że bardzo kocha swojego męża, ale serce zostawiła w Algierii.

Jedna jest z Kosowa. Często pokazuje mi filmiki nagrane telefonem ze swoją córeczką, ubraną w narodowy strój, tańczącą do ich tradycyjnej muzyki. Widać jej dumę... radość ukrytą w cichym przytupywaniu nogą w rytm ojczystej muzyki. Cały czas ma nadzieję, że Kosowo zacznie istnieć gospodarczo i będzie mogła wrócić do swojego kraju - "Inszallah" - dodaje.

Teraz dopiero poznaję prawdziwą historię tego świata. Historię wypisaną w oczach tych kobiet... w ich wspomnieniach i tęsknocie.




6 komentarzy:

  1. Szkoda, że historie tych kobiet są takie tragiczne. Takie rozmowy są bardzo terapeutyczne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety kobiety na świecie nie mają lekko, wiele tradycji pozwala rządzić kobietom, zupełnie jakby nie miała własnego rozumu :(

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak... Ile się dowiedzieć można w bezpośrednim kontakcie, a równocześnie ile przerażających historii i ile tęsknoty w tym wszystkim... Kobiety to jednak silne są :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo wzruszające to, co napisałaś. I Twoja historia wydaje się być dla nich taka prawdziwa. One myślą podobnie do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaintrygowałaś mnie tytułem posta. Zajrzałam i - rzeczywiście - historia świata dzieje się w historiach tych kobiet, pojedynczych osób. W ich tęsknotach, doświadczeniach, cierpieniach. Właśnie piszę skończyłam pisać artykuł dot. Polek zesłanych w czasie wojny do ZSRR. Dużo mogłabym i tu napisać w tym konktekście, który poruszyłaś, ale zacytuję tylko jeden fragment: "„w domach polskich były przeważnie kobiety. Nieraz matka umarła, a młodsza córka utrzymywała młodsze rodzeństwo. Często ojciec tak się załamał, że nie potrafił zając się rodziną. Wśród miejskiej ludności i osadników nie znalazłem ani razu niewiast, które by się załamały do tego stopnia”

    OdpowiedzUsuń
  6. Każda historia chwyta za serce, jest to bardzo wzruszające..

    OdpowiedzUsuń