Kujonem być!

Dzisiaj byłam na ostatnich zajęciach ESOL w tym roku. Tydzień temu nauczyciel już zapowiedział, że to nie będą zwykłe lekcje i żeby każdy przyniósł coś do jedzenia. Oczywiście, z racji wielokulturowości, nie mogło to być nic z mięsem i alkoholem. Najlepiej jakieś tradycyjne danie naszego kraju. Jak się później okazało, nie mogło to też być nic co wymagałoby podgrzania. No więc kapusta z grochem odpadła w przedbiegach. Chwilę wahałam się jeszcze nad śledziem... bo to ryba przecież, a nóż widelec, będzie ktoś weganem?

Postanowiłam, że zrobię blok czekoladowy. Może nie jest to tradycyjny, polski deser, ale jest to smak mojego dzieciństwa. Pamiętam jak często błagałam mamę, żeby zrobiła tą czekoladę. I zawsze wylizywałam garnek. Ekhm... teraz też sobie nie odpuściłam. Pycha!

Nieskromnie przyznam, że blok zniknął w mgnieniu oka. Potrawy innych osób były bardzo ciekawe. Miałam okazję spróbować Brigadeiro, Tabuleh i innych egzotycznych potraw, których nazw już nie powtórzę. Ale jedno wiem na pewno... dziewczyny z Maroka gotują bardzo ostre potrawy. Jedną chciałabym powtórzyć u siebie w domu, z mniejszą zawartością tej "palącej" przyprawy.

Po przedstawieniu swoich potraw i skosztowaniu ich, Alex, nasz nauczyciel, opowiedział nam trochę jak Anglicy obchodzą święta Bożego Narodzenia. Nie mają oni kolacji wigilijnej. Zaczynają świętować 25 grudnia rodzinnym obiadem z indykiem w roli głównej. Na deser podawany jest pudding. Jest on niemalże tak ważny, jak tort na przyjęciu urodzinowym. Chociaż sam Alex przyznał, że świąteczny pudding można albo bardzo pokochać, albo bardzo znienawidzić. Muszę się przyznać, że dziś pierwszy raz spróbowałam i puddingu i Mince Pies i niestety zaliczam się do tej drugiej grupy ludzi. Może słowo nienawidzić to zbyt dużo powiedziane... ale wyroby te nie zaspokoiły mojego podniebienia.

Oczywiście w święta u Anglików są także prezenty i choinka. A na stołach, obok talerzy coś, czego my nie znamy... Christmas Cracker, czyli duży, kolorowy cukierek. Z tego, co zrozumiałam, dwie osoby chwytają za końce tego zawiniątka i starają się go rozerwać. Osoba, której uda się wyrwać większą część lub całość, wygrywa jego zawartość. Przyglądałam się z bliska takiemu cukierkowi w sklepie, nie wiedziałam czemu to ma służyć, a zawartość mnie nie zachęciła do jego kupna. Jakiś pierścionek z odpustu, składana korona i tekst - dowcip lub zagadka. Ale dziś już wiem, że dla Anglików jest to tradycyjny element świątecznego stołu.

Podczas kiedy my obchodzimy Drugi Dzień Świąt, Anglicy mają Boxing Day, czyli jedną, wielką wyprzedaż. Podobno w tym dniu do Londynu przyjeżdżają ludzie z całego świata coby się obkupić za grosze... znaczy się za funty. Hmmm, ja nie skorzystam z tej okazji... zostanę w tym dniu w domu z moją rodziną.

Na koniec całej tej imprezy każdy uczestnik dostał Certyfikat ukończenia kursu. Oczywiście w styczniu będzie można kontynuować naukę języka angielskiego.

A teraz wiadomość, która mnie bardzo zmotywowała do dalszej nauki. Podczas kiedy wszyscy już wychodzili, Alex podszedł do mnie i zapytał, czy chciałabym chodzić na kurs na wyższym poziomie, który on prowadzi, ale w innym Centre. Powiedział, że dobrze sobie radzę na tym poziomie i czas przeskoczyć trochę wyżej.

Czuję się wyróżniona... dosłownie tak, jak kiedyś, gdy w liceum dostałam świadectwo z czerwonym paskiem. Fajnie być kujonem :)




23 komentarze:

  1. Gratuluję ukończenia kursu i takiego wyróżnienia :) A jeśli o święta zagranicą chodzi, to znam to z autopsji, w Holandii też nie obchodzą za bardzo Świąt i nie "wczuwają się " tak jak my ;) A szkoda, nie wiedzą co tracą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni obchodzą Święta inaczej, co nie znaczy gorzej:) W wielu polskich domach obchodzenie jakichkolwiek świąt łączy się z wódką na stole i obżarstwem do pękania szwów...dla kogoś taka tradycja może być dziwna...

      Usuń
    2. Ależ oczywiście. Nie spędzałam tutaj jeszcze drugiej połowy grudnia, ale wydaje mi się, że Anglicy też z przejęciem przygotowują się do tego święta i je bardzo lubią. Wszystko na to wskazuje... ozdoby, kolędowanie, kartki świąteczne i życzenia :) Pomimo, że oni świętują tylko jeden dzień to jest to na pewno dla nich ważny dzień.

      Usuń
    3. gratuluję certyfikatu!:) congratulations! :))

      a co do różnic kulturowych, to ja uwielbiam poznawać nowe zwyczaje, nowe kultury, inne tradycje, po prostu zachwycam się tym, że można inaczej, otwieram się na inność, poznaje, staram się zrozumieć.

      Usuń
  2. Brawo!!! :)

    Z czego się robi taki blok czekoladowy? Nigdy nie jadłam czegoś takiego, DLACZEGO? O_o

    A ten pudding to słyszałam, że nic specjalnego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis na blok czekoladowy wzięłam stąd: http://www.mojewypieki.com/przepis/blok-czekoladowy

      Polecam :) Pyyycha.

      Usuń
  3. Mince Pies kocham:) Puddingi są bardzo wytrawne, w tym roku spróbujemy znaleźć coś mniej wytrawnego to może mi podejdzie:)Z tym boxing day jest tak, że kiedyś dawało sie jakieś małe upominki ludziom, którzy dostarczali pocztę, mleko itd. My raczej też w domu będziemy, Choc pewnie spacer zaliczymy bo nie lubimy się kisić:) Kto wie, może zerkniemy do jakiegoś sklepu zerknąć na ten szał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacer to i my zaliczymy :) No chyba, że przyjdzie nad Londyn sroga zima, którą zapowiadają już od miesiąca :p

      Usuń
  4. No pięknie! Gratuluję ; ))

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy11/27/2013

    GRATULACJE!!! a podaj przepis na ten blok czekoladowy! Jak tak to opisałaś, to normalnie "mam smaka" ;)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ten przepis: http://www.mojewypieki.com/przepis/blok-czekoladowy

      Może kiedyś go jeszcze powtórzę na blogu, ale na tą chwilę nie mam zdjęcia bo wszystko zostało zjedzone :)

      Usuń
  6. Gratuluję. A wiesz skąd się wziol boxing day. W skrócie ludzie przygotowywali pudelka z darami dla biednych niewiem jak to się ma do szaleństwa zakupowego. Nic u nas w Szkocji w ostatnim największym mieście na północy nie mamy takich super przecen. Jeszcze raz Gratuluję i też lubię być tym kujonem :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo!! Gratuluję :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie podejrzewałabym Cię o bycie kujonem!

    Mam tutaj koleżankę, która ma męża Anglika i święta spędzają w połowie po polsku, w połowie po angielsku. Obchodzą np. wigilię i wtedy otwierają połowę prezentów, drugą połowę otwierają w pierwszy dzień świąt rano a potem mają ten słynny obiad z puddingiem:)
    My świętujemy w całości po polsku:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajne połączenie dwóch tradycji. Tak naprawdę my też w pierwszy dzień świąt jemy rodzinny, świąteczny obiad :) No tylko ten pudding już by u mnie nie przeszedł :)

      Usuń
  9. Gratulacje!!! aklimatyzacja w pełni, byłam raz w Londynie w czasie świątecznym, bajeczny czas:)

    OdpowiedzUsuń
  10. O Ty kujonie! Ja kocham mince pie i nienawidzę puddingu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No gratuluję Kochana !!! Co do wigilii, to z tego co wiem to w niewielu krajach obchodzi się wigilię Bożego Narodzenia, przeważnie świętuje się 25 grudnia

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję:)! A blok czekoladowy, sama chętnie bym pochłonęła.

    OdpowiedzUsuń
  13. gratuluję! a masz przepis na ten blok? to znaczy podzielisz się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ten przepis: http://www.mojewypieki.com/przepis/blok-czekoladowy

      Usuń
  14. Gratulacje ukończenia kursu.
    Co kraj to inne tradycje i forma spędzania Świąt, teraz będziesz miała okazję na "własnej skórze" przeżyć te angielskie a tak naprawdę tylko od Was zależy jak je spędzicie.
    Moja szwagierka od 5 lat spędza Święta w Anglii bo nie ma wolnego w pracy, żeby przylecieć do Polski. Zawsze mimo, że mieszkają tam to Święta obchodzą jakby byli w Polsce.

    OdpowiedzUsuń