Wszechobecny język polski

Stoimy z siostrą w kolejce do kasy, rozmawiamy po polsku, się wie. Przychodzi nasza kolej. Zostajemy obsłużone, siostra wskazując na jednorazówkę pyta:
- Can I take?
Ekspedientka odpowiada:
- Tak, proszę.

Podobna sytuacja, tym razem stoimy w kolejce z mężem, gadamy. Pan kasjer "pika" nasze produkty. Bierze do ręki awokado i mówi:
- Przepraszam, to jest mango czy awokado?

Wracamy sobie ze spaceru. Z naprzeciwka idzie pani z pieskiem. Artur wyrywa się, żeby go pogłaskać. Już układam w głowie zdanie. Już chcę zapytać moją łamaną angielszczyzną, czy piesek jest przyjacielski. Aż nagle słyszę:
- Możesz pogłaskać pieska. On bardzo lubi dzieci.

Pierwsza zapoznawcza wizyta z pielęgniarką w przychodni. Jak się okazuje po przybyciu, jest to młody, bardzo sympatyczny pielęgniarz. Wchodzimy do gabinetu. Pan pokazuje nam monitor komputera na którym widnieje strona Google tłumacz, a w okienku po polsku przetłumaczone zdanie
- Witaj. Jestem pielęgniarką. Sprawdzę dziś twoją wagę, wzrost i ciśnienie.
 
Po krótkich oględzinach pielęgniarz robi wywiad dotyczący chorób w mojej rodzinie. W trakcie rozmowy z jego ust pada zdanie:
- Your father has high ciśnienie (wypowiedział to słowo bezbłędnie - jak rodowity Polak!)

We wszystkich tych sytuacjach czułam się dziwnie, ale swojsko. Zaczynam się przyzwyczajać.


17 komentarzy:

  1. Super, nie da się zapomnieć Polski, skoro tak dużo tam słychać języka polskiego :)

    pozdrawiam z zimnego i pochmurnego Poznania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też tak mam. Polakom dają wszędzie tłumaczy . co też jest chore bo się nie uczą ang. Ale lubię tą swojskość ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że tak Wam swojsko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :) ale tak jakoś na sercu miło jak widzi się tych naszych rodaków

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze, ze sie aklimatyzujecie... Polacy są wszędzie;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę Polacy są wszędzie :) Niby nic, a budzi uśmiech :) Ja się bardziej zdziwiłam w wielkim USA, że tylu tam Polaków. Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajnie! Nie czujesz się wyobcowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. I co się dziwisz? Że tak cytatem polecę... Oni są wszędzie... Uuuu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha, tłumaczenie w google najlepsze! ale cóż trzeba sobie radzić ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. To jak wy sie angielskiego nauczycie? ;) Taka jest wlasnie specyfika Londynu. My mieszkamy w takim specyficznym miejscu, ze "naszych" jest tak malo, ze wszyscy sie znamy chociaz z widzenia, za to na co dzien mamy stycznosc z angielska spolecznoscia i jezykiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego chodzę na kurs ESOL :) W Londynie jest bardzo dużo Polaków, przynajmniej tutaj, gdzie mieszkam. Są plusy i minusy tego zjawiska.

      Usuń
  11. Fajnie, zazdroszczę Ci trochę tej swojskości:) Ja mieszkam w takiej dzielnicy że Polaków jak na lekarstwo.:)

    OdpowiedzUsuń
  12. hihi nasi są wszędzie:)))

    OdpowiedzUsuń