Matka się uczy, a dziecko w żłobku

Zapisałam się na ESOL, czyli kurs nauki języka angielskiego dla obcokrajowców, który odbywa się raz w tygodniu i trwa dwie godziny. Bezpłatnie. W przykościelnym Children's Centre. W pakiecie jest też możliwość oddania dziecka do żłobka na czas trwania lekcji. No więc, postanowiłam, że skorzystam ze wszystkich dobroci i oddam Artura pod opiekę obcym.

Dziś byliśmy pierwszy raz. Szłam na te zajęcia z duszą na ramieniu. Myślałam, że albo Artur w ogóle nie będzie chciał sam zostać, albo po paru minutach zabawy zacznie rozpaczać i będę musiała z nim po prostu wyjść. Taki właśnie widziałam koniec mojej edukacji. Ale było inaczej. Znów okazało się, że mam cudowne dziecko. Owszem, jedna z opiekunek była Polką, na dodatek znajomą mojej siostry, ale to nie wyklucza tego, że Artur jest cudowny i świetnie poradził sobie w nowej sytuacji. Bawił się pięknie przez całe dwie godziny.

A na koniec, kiedy opiekunka przyprowadziła go do sali, gdzie odbywały się moje zajęcia i zapytała go:
- Where is your mom?
To Artur pokazując palcem w moją stronę z radością odpowiedział;
- Tu!

Najwidoczniej Artur nie potrzebuje żadnych kursów angielskiego :)


Poza tym, Children's Centre oferuje codziennie mnóstwo fajnych zajęć dla dzieci i rodziców, muzycznych, tanecznych, z elementami nauki języka angielskiego i zdrowym drugim śniadaniem. Na pewno będę chodzić we wtorki i w piątki.
W Polsce też chciałam chodzić na takie zajęcia z Arturem. Niestety nie znalazłam nic bezpłatnego. Pozostawię to bez komentarza.

Jeśli chodzi o naukę języka to jestem zadowolona. Zajęcia prowadzi niejaki Alex, który mówi wolno i wyraźnie, tak, żeby wszyscy zrozumieli. Poza tym, potrafi mówić też po hiszpańsku, więc czasem tłumaczy też w tym języku. Niestety polskiego nie zna. No i jestem jedyną Polką w grupie. Dziś siedziałam obok dziewczyny pochodzącej z Maroka, która bardzo słabo zna angielski... mimo to, pogadałyśmy sobie... trochę na migi, trochę po angielsko-polsko-hiszpańsku... no cóż, jeśli chodzi o rozmowę i ploteczki to dla kobiet nie ma barier językowych :)



A tak wygląda Artur wymęczony zabawami w żłobku



37 komentarzy:

  1. Hehe no widzisz.. Mały sobie w każdej sytuacji zawsze poradzi:) Ale pewnie tam im cięzko Jego imię wymówić co?:) aż dwa razy "R":D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh nie jest tak źle:) w końcu był też King Arthur:D dadzą radę wymówić:D

      Usuń
  2. Super:)))) My w tym tygodniu niestety ominęłysmy wtorowe zajęcia w bibliotece i children center ze względu na moje plecy...jakiś postrzał czy co? nie wiem, ale przez prawie cały dzień byłam wyłączona z użycia...Błędem było wyjście na spacer bo ledwo doszłam do parku, a łzy normalnie miałam w oczach z bólu...Na szczęście w parku trochę odpoczęłam, bo niewiele musiałam chodzić...Może w piątek wybiore się na angielski też, bo w naszym C.C. można przychodzic z dziećmi na popołudniowe sesje:)

    Dziękuję za przesyłkę:) wyczekuj swojej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O super, że doszła :)
      A te zajęcia to super sprawa.

      Usuń
  3. Jak ja uwielbiam dobrodziejstwa tego kraju. hihihih kocham królową. W Szkocji mogłam zapisać się na esol na full-time trzy razy w tygodniu i jeszcze mi za to płacą. Trochę wlał , wylał, bo za żłobek muszę zapłacić, ale czego się nauczę to moje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam zamiar iść na full-time, ale muszę ogarnąć sprawy urzędowe :)

      Usuń
  4. Widzę że w tych Children Centers odbywają się całkiem ciekawe zajęcia, ja nie moge się zmobilizować żeby się wybrać z córeczką na spotkania w naszym mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, naprawdę warto skorzystać z tych zajęć :)

      Usuń
  5. Super są takie zajęcia dla dzieciaków. Szkoda, że w PL albo płatne, albo daleko...albo..nie można z dzieciakiem pójść bo rodzice się nie zgadzają :P ale jak będę miała swoje, na pewno będziemy chodzić na jakieś zajęcia. Fajnie, że Artur w ogóle się nie bał zostać z obcymi dziećmi i opiekunami! A jaka pogoda u Was? tutaj, w Poznaniu, po poranku pochmurnym i zamglonym, wyszło słońce i całkiem ciepło jak na październik (w końcu babie lato :P ). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze do wtorku było bardzo ciepło, chodziłam w krótkim rękawku :) Ale od wczoraj jest już dużo chłodniej.

      Usuń
  6. Słyszałam o bezpłatnych zajęciach dla dzieci w Anglii, bardzo Wam tego zazdroszczę, bo u nas wszystko płatne :((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc w Polsce też nad tym ubolewałam :/

      Usuń
    2. nie do końca jest tak jak piszecie. Czasem trzeba trochę poszukać, ale się znajdzie w końcu. Ja ostatnio byłam na bezpłatnvch warsztatach fotograficznych dl arodziców, korzystałam też z bezpłatnej szkoły rodzenia, warsztatów chustowych, a teraz wybieram się na warsztaty masażu shantala - też bezpłatne. A dodam, to wszystko w Lublinie.

      Usuń
    3. Ja szukałam intensywnie i się poddałam, ale oczywiście, być może w końcu bym coś znalazła. Ale czy na tym to powinno polegać? Tutaj na każdym rogu, przy każdym kościele są takie punkty, gdzie odbywa się mnóstwo bezpłatnych zajęć. Nie trzeba wcale szukać.

      Usuń
  7. No to już się aklimatyzujecie z Arturem :) Jak już będziecie całkiem zaaklimatyzowani to daj znać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, powoli wracamy do ludzi. Na pewno się odezwę :)

      Usuń
  8. Dzieci są niesamowite i to jak łatwo im przychodzi taka nauka, ja np. ostatnio słyszę z pokoju : łan, tun, tri, for, fajf, siks, siedem, osiem, naj, dziesień... no w szoku byłam....

    OdpowiedzUsuń
  9. świetnie że są takie zajęcia - w Uk wszystko jest łatwiejsze i takie przyjazne człowiekowi - inny świat niż na tym naszym łez padole :) powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to świetnie, same korzyści i dla Ciebie i dla Artura :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że tak dobrze sobie radzicie :). Skoro zajęcia są darmowe to korzystajcie do woli.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo szybko idzie Ci aklimatyzacja :-) Dobrze, że są takie zajęcia i najfajniejsze jest to, że zajmą się w tym czasie potomkiem :-) Powodzenia na kursie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. jestem przekonana, że świetnie sobie poradzicie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. i to piękne Ty się uczysz, rozwijasz, malusi ma opiekę, co Tobie daje komfort tak wszędzie powinno być. powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się, że układa się jakoś, z z Artura to jestem dumna prawie jak Ty! Trzymajcie się zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
  16. :) Super, że jesteś zadowolona :) W Belgii ponoć też są takie zajęcia...

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem u Was po raz pierwszy i zostaję na dłużej. Zajrzałam na Twojego bloga dzięki nominacji u Karmelki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Słodziak!!!

    Super, że tak fajnie się aklimatyzujecie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna sprawa taki żłobek na czas zajęć.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetnie, że wszystko się układa! Trzymam za Was kciuki! A dzieciaki - bardzo szybko łapią drugi język, kiedy uczą się ojczystego - więc dla Artura Wasz wyjazd to pod tym względem ogrooooooomna zaleta :)

    OdpowiedzUsuń
  21. świetnie, że są takie zajęcia w dodatku z opcją żłobka i to bezpłatnie! Rewelacja!
    No i słodziak z niego:)
    a przy okazji chciałabym bardzo gorąco zaprosić Cię w moje nowe progi:
    mamasilesia.blogspot.com
    które próbuję powołać do życia:))
    teraz mama silesia wcześniej benkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Benkowo znam, pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  22. zazdroszczę, jak mój jest w p-lu to ja sprzątam , piorę i gotuję...;)

    OdpowiedzUsuń