Nie cierpię przeprowadzek!

Jutro mój mąż wraca na ojczyzny łono. Nie mogę się doczekać. Oczywiście, jak zawsze w takich oczekiwaniach minuty przedłużają się w nieskończoność. Na szczęście mam czym zająć niecierpliwe ręce. A mianowicie pakowanie. Chciałabym powiedzieć, że to już ostatni raz. Te kartony, pudła, logistyczne rozmieszczanie, taśmy, podpisywanie. I w tym całym ferworze, kręcący się pod nogami Dwulatek, który co rusz coś wyciąga z kartonów bądź wkłada tam na przykład swoje chrupki. O zgrozo! Niestety to nie koniec przeprowadzek. Ale w tym roku to już na pewno ostatnia!

Generalnie plany nam się trochę pozmieniały. Czy na lepsze? Nie wiem. Pierwotnie miało być tak, że mąż wynajmuje w UK auto, przyjeżdża po nas, ładujemy auto po brzegi i jedziemy wszyscy razem. Zmiany są takie, że mąż przylatuje jutro samolotem. W piątek przyjeżdża wynajęte auto i zabiera nasze rzeczy. A my wszyscy razem lecimy we wtorek.

Ale to nie zmienia faktu, że na piątek musimy spakować nasze rzeczy. Na szczęście nie jest tego dużo, bo część już czeka spakowana. Głównie są to nasze ubrania i zabawki Artura. Mimo wszystko - tak mi się nie chce! Kiedyś nie mogłam doczekać się tego momentu. Tego wyjazdu. Tego nowego życia. A teraz najchętniej zjadłabym ciastko, po którym Alicja się zmniejszyła i schowałbym się w kieszonce spodni mojego synka. 

A w sobotę robimy imprezę. I się upiję. O!

19 komentarzy:

  1. Widzę, że wszystko nabiera tempa :) no, ale najważniejsze, że będziecie razem, a kolejna przeprowadzka? nieważne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem co czujesz, też nie cierpię przeprowadzek... Ale będzie już tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na sobotę masz plan genialny! ;)
    Pocieszę, że u nas minął ponad rok od przeprowadzki, a jeszcze nie wszystkie pudła rozpakowane, bo też tych pudeł nienawidzę :P

    OdpowiedzUsuń
  4. przeprowadzki są ciężkie pakowanie pakowanie
    ale trzymamy kciuki

    OdpowiedzUsuń
  5. ja pamiętam jak wracalismy z Irlandii, zapakowani jak cyganie, z kotem, który ma chorobę lokomocyjną, oj wesoło było;) trzymam kciuki za Was!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej. WYjazd na Ukrainę, czy tam jest lepiej? Mam nadzieję, że na blogu będziemy pisać dalej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyjeżdżam do UK, znaczy się do Anglii :) A pisać będę nadal, na pewno... być może będę miała małą przerwę ale obiecuję, że wrócę :)

      Usuń
  7. Oj jak ja Cię rozumiem! Pakowanie się to mordęga, jak do tej pory przeprowadzałam się z całym dobytkiem 7x więc wiem coś o tym. Ale kolejnej przeprowadzki, tym razem na swoje, nie mogę się doczekać :)
    Trzymaj się! Wszystko mija, pudła też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedem razy? Podziwiam Cię i kłaniam się w pas!

      Usuń
  8. Powodzenia! Nie znosze pakowania, wiec wiem co czujesz! Bedziecie mieszkac w samym Londynie czy na obrzezach? Mozesz podac wojewodztwo? Ja mieszkam w Essex :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a upij się i my też takie sobotnie plany mamy, powodzenia w pakowniu

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuję pakowania, ja tego nie cierpię... A jeszcze bardziej nie cierpię rozpakowywania :)
    Głowa do góry, jak już będziecie na miejscu to inaczej na to wszystko spojrzysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę Ci... Będzie dobrze, trzymam mocno kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
  12. o ja tez nie lubię pakowania:/ miłego picia i małego kaca:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie zazdroszczę pakowania. Mam nadzieję, że szybko się uporacie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki by Ci było w nowym miejscu bardzo dobrze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też trzymam! Powodzenia na nowym!

    OdpowiedzUsuń
  16. upij sie a co choc na chwile czlowiekowi weselej ;-) Buziaki na droge :**

    OdpowiedzUsuń