Migawki Tygodnia

 
Tym razem Rossmann się postarał. Super prezent w super jakości.



Artur na lotnisku z biletem w jedną stronę

Od życia w Polsce do życia na emigracji

Środa - 18 września - powrót męża. Artur jest zachwycony. Nie odstępuje taty na krok. Mnie odpycha i robi papa. Nie pozwala nic przy sobie zrobić. Tylko tata może karmić, ubierać, kąpać, podcierać dupkę i milion innych rzeczy, które wykonuje się przy dziecku.

Czwartek - 19 września - godzina 11:00, beztrosko cieszymy się swoją obecnością, gdy nagle dowiadujemy się, że auto, które ma przewieźć nasze rzeczy, przyjedzie tego samego dnia o 18:00 zamiast całą dobę później! Zaczynamy pakować rzeczy w pośpiechu. Ufff, zdążyliśmy. Pół Vana naszego dobytku pojechało w świat.

Sobota, niedziela, poniedziałek - pożegnanie z rodziną.

Wtorek - pakowanie bagaży podręcznych... i dopiero w tej właśnie chwili uświadomiliśmy sobie jak wiele rzeczy nie spakowaliśmy w pośpieszny czwartek. Nic to, niezbędne rzeczy doślemy kurierem. O 15:00 startujemy... mam miejscówkę przy oknie... patrzę jak polska ziemia robi się coraz mniejsza i ginie za chmurami. Czuję ukłucie w sercu, żal miesza się ze strachem... nie wiedziałam, że nawiedzą mnie takie emocje. A jednak. 
Ok 20:00 docieramy do domu mojej siostry. Po przywitaniu, rozmowach i piwku zapadamy w błogi sen.

Zmysłowy piątek - Węch

 
Dzisiaj w zmysłowych piątkach "na tapecie" zmysł węchu. Oprócz tego, że codziennie można poznawać z maluchem różne zapachy - podczas spacerów i gotowania, to można także pobawić się w grę "Ciągi zapachów". Ćwiczy ona nie tylko zmysł węchu, ale także pamięć. Jest przeznaczona dla starszych dzieci - myślę, że czterolatki już sobie z nią poradzą.

Do zabawy potrzebne nam będą pojemniczki z różnymi pachnącymi produktami i chustka do zakrycia oczu uczestnika. Im starsze dziecko, tym więcej możemy przygotować takich pojemniczków. To nie muszą być tylko produkty "sypane". Mogą być także owoce, wędlina... dwudniowe skarpety (taki żarcik:D)

Skok na główkę do zimnej wody

Piotra Czerwińskiego** znacie? Ja lubię go na tyle, że na mojej półce znalazły się wszystkie jego dzieła. W jednym z nich można przeczytać taki fragment*:

„ I tell you, emigracja jest jak skok na główkę do zimnej wody. Drzesz się jak noworodek, marzniesz jak mrożonka, i rodzisz się- umierasz- rodzisz się- umierasz dwadzieścia razy. Jaja kurczą się do rozmiarów orzeszka, a twój bladder zamienia się w chłodnię, nic dziwnego że latasz tyle na loo. I zaciskasz oczy, i pięści, tak mocno, że boli cię głowa, like jakby miała eksplodować. I desperacko próbujesz utrzymać się na powierzchni, więc machasz rękami jak najęty, kinda spalając pięćset milionów kalorii na sekundę. Jest szansa, że nie pójdziesz na dno i że w końcu zrobi się cieplej; ale nigdy nie wiadomo. To wydaje się być taki far future, że nawet nie jesteś pewien czy w ogóle jest możliwe. A ludzie naokoło kinda mają cię w dupie, bo albo czują się już dobrze w tej zimnej wodzie, albo krzyczą i zmagają się tak samo jak ty, a ty wiesz co to znaczy zbliżyć się do kogoś, kto tonie.
I tell you, kinda po stokroć pierdolisty fun, emigracja.

No to teraz ja się przekonam, jak to jest z tą emigracją?

Jeśli nie utonę, to się odezwę.



* fragment pochodzi z książki pod tytułem "Przebiegum życiae".
** Piotr Czerwiński mieszka w Dublinie od 2009 roku... chyba czuje się już dobrze w zimnej wodzie.

Migawki Tygodnia

Placuszki na śniadanie - podpatrzone u Matrioszki

Cukrowa rocznica ślubu

Moje zmarznięte
z braku miłości dłonie
znalazły miejsce w Twoich
ciepłych i samotnych.



Taki wiersz kiedyś dla Niego napisałam.
Dziś mogę dopisać jeszcze jeden wers


Moje zmarznięte
z braku miłości dłonie
znalazły miejsce w Twoich
ciepłych i samotnych.
Na zawsze.






Kolorowo nam!


Artur rozpoznaje od jakiegoś czasu cztery, podstawowe kolory. To nie jest tak, że biorąc do rączki niebieskie autko mówi jego kolor, bo on nadal bardzo mało mówi. Ale kiedy zagubiło mu się czerwone autko, przyszedł do mnie z czerwoną drewniana kulą i pokazał na nią wyraźnie paluchem i powiedział "ma brrrum, ma brrrum". Każda matka zrozumiałaby taki przekaz swojego dziecka ;) 

Oczywiście poszliśmy razem na poszukiwania autka, które jak się okazało, wpadło za łóżko. Artur był przeszczęśliwy, kiedy dostał swoją zgubę.

Nie cierpię przeprowadzek!

Jutro mój mąż wraca na ojczyzny łono. Nie mogę się doczekać. Oczywiście, jak zawsze w takich oczekiwaniach minuty przedłużają się w nieskończoność. Na szczęście mam czym zająć niecierpliwe ręce. A mianowicie pakowanie. Chciałabym powiedzieć, że to już ostatni raz. Te kartony, pudła, logistyczne rozmieszczanie, taśmy, podpisywanie. I w tym całym ferworze, kręcący się pod nogami Dwulatek, który co rusz coś wyciąga z kartonów bądź wkłada tam na przykład swoje chrupki. O zgrozo! Niestety to nie koniec przeprowadzek. Ale w tym roku to już na pewno ostatnia!

Generalnie plany nam się trochę pozmieniały. Czy na lepsze? Nie wiem. Pierwotnie miało być tak, że mąż wynajmuje w UK auto, przyjeżdża po nas, ładujemy auto po brzegi i jedziemy wszyscy razem. Zmiany są takie, że mąż przylatuje jutro samolotem. W piątek przyjeżdża wynajęte auto i zabiera nasze rzeczy. A my wszyscy razem lecimy we wtorek.

Ale to nie zmienia faktu, że na piątek musimy spakować nasze rzeczy. Na szczęście nie jest tego dużo, bo część już czeka spakowana. Głównie są to nasze ubrania i zabawki Artura. Mimo wszystko - tak mi się nie chce! Kiedyś nie mogłam doczekać się tego momentu. Tego wyjazdu. Tego nowego życia. A teraz najchętniej zjadłabym ciastko, po którym Alicja się zmniejszyła i schowałbym się w kieszonce spodni mojego synka. 

A w sobotę robimy imprezę. I się upiję. O!

Wyzwanie foto - Zdjęcie z przeszłości

To zdjęcie pochodzi z bardzo odległej przeszłości... jest pamiątką z mojego Chrztu.



Inne zdjęcia z przeszłości możecie obejrzeć TUTAJ

To już ostatni dzień wyzwania foto w tym miesiącu. Wszystkim dziękuję za odwiedziny i komentarze. Do następnego!



Wyzwanie foto - Niebo

Dzisiaj niebo nade mną nie zachęca do dobrego samopoczucia. Ale mimo wszystko mam dobry humor. Nic nie jest w stanie już go zepsuć. Myśl, że w tym tygodniu zobaczę mojego męża powoduje, że uśmiecham się nawet do pełnego zlewu brudnych garów. I na widok tego nieba też suszę moje uzębienie. Jupi!



Zobaczcie jakie niEbo jest u innych uczestników wyzwania TUTAJ

Wyzwanie foto - Na biurku

Obecnie nie posiadam biurka. Chwilowo mieszkam u mamy i jej kuchenny stół świetnie zastępuje biurko. Zazwyczaj po godzinie 21:00, kiedy Artur już śpi, owy stół wygląda tak:


Jak już wiecie, odnalazłam relaks w scrapowaniu. Niedługo powstanie mój pierwszy przepiśnik.

A co można znaleźć na biurku innych uczestniczek wyzwania? Zajrzyjcie TUTAJ.


Zmysłowy piątek - Czucie ciała, propriocepcja

 
Tradycyjnie już, odsyłam Was TUTAJ jeśli chcecie poczytać o propriocepcji, o tym jak ważne są zabawy  skupiające się na orientacji dziecka w schemacie własnego ciała.


Ja natomiast zaproponuję Wam dwie zabawy, które przeprowadzałam z dziećmi w maju, pracując jako animator. Zabawy najlepiej przeprowadzać w grupie, ale gwarantuję Wam, że mając dwójkę-trójkę dzieci już można się świetnie bawić.

Wyzwanie foto - Lista

W każdy poniedziałek powstaje u mnie lista rzeczy do zrobienia "w tym tygodniu".
Muszę mieć taką ściągę, ona daje mi poczucie bezpieczeństwa.  Akurat tym razem lista nie jest długa.

A no i nie zapisałam Artura na bilans dwulatka bo miła pani wyznaczyła mi termin na 2 października! Ja rozumiem, żeby czekać miesiąc na wizytę do specjalisty. Ale żeby tak do zwykłego, normalnego pediatry? Na zwykły przegląd? Miesiąc? Dziękuje, postoję. 2 października to już będę w UK.



Foto innych możecie podejrzeć TUTAJ


Wyzwanie foto - 13.00

O 13:00 mój syn zazwyczaj śpi.




...reszta jest milczeniem... :)



Wyzwanie foto - Ulubione do picia

Nie mogę się zdecydować, które zdjęcie pokazać.

Pierwsze wygląda tak - miało pokazać, że w 50% lubię kawę, w 25% lubię zieloną herbatę i w 25 % lubię czerwoną herbatę.



Później stwierdziłam, że jednak kocham kawę.

Kiedy dziecko tęskni za tatą

Artur nadal bardzo przeżywa rozłąkę ze swoim tatą. Owszem, jest lepiej, ale nadal jest rozdrażniony, przekorny i zbuntowany. Nie chce nawet rozmawiać z tatą na Skype. Kiedy tylko mąż pojawia się na monitorze Artur zaczyna udawać, że go nie widzi. Zajmuje się swoimi zabawkami. Udaje, że nie słyszy, kiedy mąż się do niego odzywa... w ogóle nie reaguje. A kiedy chcę go wziąć na ręce lub na kolana, żeby chociaż mąż go zobaczył to ucieka i strasznie się denerwuje.

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej, kiedy dzwoni moja siostra i Zuzia. Reakcja Artura jest zupełnie inna... z uśmiechem podchodzi do monitora i bacznie obserwuje bliskich.

Podczas warsztatów "Zdrowe Niemowlę" Pani Dorota Kalinowska poradziła mi, żebym zastosowała bajkoterapię. Znalazłam w internecie kilka bajek terapeutycznych o tęsknocie i tacie i opowiadałam je Arturowi - słowami jakie tylko mogą trafić do dwulatka.

Migawki Tygodnia i Wyzwanie Foto

Dzisiejszy dzień jest bardzo fotograficzny. Zaczyna się tydzień wyzwania foto organizowanego przez Ulę. Szczegóły na jej blogu.

Tematem dzisiejszego dnia jest: Twoja mina. 
Oto ona - tak się właśnie dziś czuję. Od tygodnia mam kryzys - bardzo tęsknię już za mężem i coraz gorzej sobie z tym radzę :/


Album na drugi roczek

Rok temu, na pierwsze urodziny podarowałam Arturowi fotoksiążkę, która jest piękną pamiątką dla wszystkich. W tym roku też postanowiłam zrobić album ku pamięci... bo przecież dziecko w każdym roku swojego życia odnosi sukcesy, dokonuje czegoś po raz pierwszy. Są to chwile warte zapamiętania. 

Dlatego poczyniłam ten album. Mój pierwszy album scrapkowy zresztą... kosztował mnie dużo nieprzespanych nocy, ale warto było.



Zmysłowy piątek - Dotyk

 
Dzisiaj w zmysłowym piątku w roli głównej występuje dotyk. O funkcjonowaniu i rozwoju tego zmysłu przeczytacie TUTAJ.

Jak poprzez zabawę rozwijać zmysł dotyku u dzieci?
  • Kulki hydrożelki


Korona z filcu - DIY


Potrzebne będą:
  • trzy arkusze filcu 20/30 cm w wybranych kolorach. Z tym, że jeden, który jest "bazą" powinien być o grubości 3-4 mm (u mnie biały), pozostałe dwa mogą mieć 1,5 - 2 mm grubości;
  • nożyczki
  • igła i nitka lub maszyna do szycia
  • biały karton
  • ewentualnie klej Wikol lub Magic
  • szeroka guma lub sznureczki

Pourodzinowo

Nie było proporczyków ani girland. Nie było tematu przewodniego imprezy. Nie było babeczek ozdobionych kolorowym lukrem. Nie było autka na torcie z masy cukrowej. Nie było papierowych słomek. Nie było ręcznie robionych zaproszeń. Nie było nadmuchanych balonów.

Ale był pyszny tort. Byli goście (ci zaproszeni i ci niezaproszeni ale zawsze mile widziani). Były prezenty. I była zabawa!

Zdjęć jest bardzo mało i są niewyraźne bo aparatem operowała babcia.


Faszerowana cukinia i coś do chlebka

Dawno już nie było u mnie wpisu kulinarnego, ale w odpowiedzi na duży odzew po poprzednim poście, podaję przepis na faszerowaną cukinię. I sposób jak zużyć niewykorzystaną połowę puszki kukurydzy, która zostanie po zrobieniu cukinii.

I od razu zapowiadam Wam, że wrócę ze swoimi kulinarnymi przepisami... będą to potrawy "dorosłe"... wszakże u mnie dwulatek już króluje!

Faszerowana cukinia

Składniki na 3 porcje:
  • 3 średnie cukinie
  • 500 g mielonego mięsa (ja zawsze używam drobiowego)
  • cebula raczej duża
  • pół czerwonej papryki
  • pól puszki kukurydzy
  • kartonik przecieru pomidorowego, 500 g
  • 3 łyżki oliwy
  • łyżeczka słodkiej papryki w proszku
  • 2 ząbki czosnku
  • pół łyżeczki suszonej bazylii
  • sól i pieprz do smaku
  • kulka mozzarelli, ewentualnie starty żółty ser

Migawki Tygodnia

 Wygrany golasek w konkursie zorganizowanym na stronie Sonny Angel



Załapał się już na przejażdżkę ciuchcią


Dwulatek!

Tak, tak. To już dwa lata minęły odkąd Artur pojawił się na świecie. Jakie one były? Piękne! Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona macierzyństwem. I chociaż bywały i nadal są chwile słabości to i tak nie wyobrażam sobie, że mogłabym teraz nie być mamą. Jestem zachłyśnięta tym stanem i mam nadzieję, że tak już pozostanie.

A co na to sam Dwulatek? Hmmm, chyba też mu się podoba. Co prawda obecne rozstanie z tatą bardzo źle na niego wpłynęło, ale poza tym jest wesołym i rezolutnym chłopcem. Powoli kształtuje się jego osobowość, gusta i upodobania.

Nie będę pisać, że Artur ma rewelacyjnie opanowany chwyt pęsetowy i wchodzenie po schodach nóżkami na przemian - raz lewa, raz prawa. Nie będę pisać, że w rysunku jest na etapie koła i rozpoznaje cztery podstawowe kolory. Nie będę pisać, że jest prawie odpieluchowany.

Napiszę po prostu... ku pamięci... co Artur lubi w wieku dwóch lat: