Pożegnanie z pieluchą

Kiedy pochwaliłam się, że Artur został odpieluchowany, dostałam od Was kilka wiadomości z prośbą o zdradzenie swojego sposobu. Długo zabierałam się do tego wpisu, bo tak naprawdę nie mam żadnej recepty ani złotego środka na skuteczne odpieluchowanie dziecka. Nie wiem nawet, czy sposób w jaki postępowałam z Arturem zadziała na moją drugą latorośl. Jeśli tak się stanie, to wtedy napiszę tutaj cały wykład, który będzie aż mdlił od mądrości i wiedzy. Wtedy napiszę też, kiedy według najnowszych badań dziecko powinno siadać na nocnik, kiedy jest emocjonalnie gotowe rozstać się ze swoją kupą i w którym dokładnie miesiącu potrafi kontrolować swoje zwieracze.

Ale dziś napiszę tylko zwykłą historię zwykłych czynności, które doprowadziły do niezwykłego sukcesu.

Artur dostał swój pierwszy nocnik kiedy miał 9 miesięcy. Nie myślałam wtedy absolutnie o odpieluchowaniu dziecka. Chciałam tylko, żeby synek zapoznał się z tym sprzętem. Na początku wysadzałam go tylko od czasu do czasu. Nigdy nie zmuszałam Artura, ani namolnie go nie namawiałam żeby usiadł na nocniku.

Pilnowałam też, żeby nocnik nie służył do zabawy. Zależało mi, aby ten niebywały przedmiot zaistniał w życiu Artura w miarę naturalnie, ale nie jako zabawka, czy rzecz o której jest "bardzo głośno". Oczywiście lubię podniecać się wszystkim co jest związane z dzieckiem, ale tą sferę sobie odpuściłam. Wyobraziłam sobie, że ktoś do mnie mówi "zobacz, jaki fajny kibel, choć usiądź, zrób siku" lub "ale piękna kupę zrobiłaś, super" lub "o fuj, jaka brzydka kupa, o fuj" i odechciało mi się takich komentarzy w stronę syna. Owszem chwaliłam go, za to że sobie świetnie radzi, że kontroluje swoje potrzeby, że jest dużym fajnym chłopcem. Ale nie biłam mu brawa. I odpuściłam sobie też nocnik z fanfarami czy innymi melodyjkami. Powód jest podobny do tego z komentarzami.

O wyborze nocnika pisałam TUTAJ

Tuż przed 18-stym miesiącem życia Artur zaczął pokazywać, że robi siku, właśnie teraz i w tym momencie. Nie żeby kilka chwil przed, że zaraz zrobi. On po prostu pokazywał, że ta czynność u niego trwa. Być może to był dobry znak na rozpoczęcie pełną parą nauki korzystania z nocnika, ale to był początek marca, było zbyt zimno, żeby puścić Artura w samych majteczkach. Poza tym, Artur był przed zabiegiem na niezstąpione jadro i postanowiłam odroczyć tą ambitną czynność.

W kwietniu Artur o sikaniu kompletnie zapomniał. Cewnikowanie podczas zabiegu skutecznie stłumiło u niego chęć sygnalizowania potrzeb fizjologicznych. Pod koniec kwietnia zaczęłam puszczać Artura bez pieluchy, ale nie byłam taka cierpliwa jak mama Bola z książki "Nocnik nad nocnikami" i niestety po dwóch tygodniach prania zasikanych majtek, rajstop, dywanów i butów poddałam się. Artur kompletnie nie wiedział o co chodzi. Nie czuł nic... dopiero jak zaczynał sikać to zdziwiony wpatrywał się w powiększającą się kałużę. Odpuściłam temat nocnika na cały maj. Byliśmy wtedy w trakcie przeprowadzki, intuicyjnie wyczuwałam, że taka napięta sytuacja nie przyniesie żadnych sukcesów nocnikowych. Zresztą nie miałam do tego głowy, a przecież matka też musi mieć odpowiednie nastawienie psychiczne.

W czerwcu właśnie takie nastawienie mnie dopadło. Postanowiłam nauczyć Artura załatwiać swoje potrzeby do nocnika. Powiedziałam mu, że jest dużym, mądrym chłopcem i da sobie świetnie radę. A ja mu w tym pomogę. I tym razem nie poddam się tak łatwo. I tak właśnie zrobiłam. Byłam zacięta i konsekwentna w swoim postępowaniu. 

Przez pierwsze 2-3 dni Artur szczał gdzie popadło... ale ja tym razem byłam cierpliwa jak mama Bola i przebierałam, wycierałam, prałam i tłumaczyłam "to jest mokre, a to jest suche". No i wysadzałam go średnio co 30 minut. Po 3 dniach Artur zrobił ogromny krok do przodu - zaczął zwyczajnie, albo nadzwyczajnie, sygnalizować swoją potrzebę. Owszem zdarzały się wpadki, ale to było tylko popuszczenie moczu, a nie oddanie go w całości na podłogę. Wtedy zaczęłam wysadzać go już tylko co godzinę. Poza tym wołał na nocnik według swoich potrzeb.

Z kupą było łatwiej. Mogłabym nawet rzec, że kupa była pierwsza. Artur nie miał problemu ze zrobieniem jej do nocnika. Pokazując na pupę sygnalizuje swoją "grubszą" potrzebę. Tylko raz, na początku zdarzyła mu się wpadka. Nawet teraz, podczas dłuższych wypraw Artur zabezpieczony pieluszką nie potrafi się w nią załatwić... woła i wstrzymuje do momentu, aż znajdziemy odpowiednie miejsce. Dlatego przeraził mnie fakt, kiedy Artur robił kupę w pieluchę przez dwa dni, zaraz po wyjeździe taty. Uświadomiłam sobie wtedy, jak bardzo przeżywa tą rozłąkę.

Jak jest teraz? Pielucha towarzyszy Arturowi jeszcze w nocy. Czasem jest ona sucha, ale myślę, że Artur potrzebuje jeszcze dwóch-trzech miesięcy. Poza tym, kiedy wybieramy się na dłuższe wycieczki komunikacją miejską lub do marketu zakładam synkowi pieluszkę. Artur nie potrafi wstrzymać moczu na dłużej - a jeśli zawołałby siku w autobusie to nie wiem, co bym zrobiła? Drzemki poobiednie są suche. Spacery do piaskownicy i po parku też (ewentualnie Artur niczym piesek oznacza drzewka lub krzaczki :)

Generalnie jestem bardzo dumna z synka. Cieszę się, że etap odpieluchowania mamy za sobą. Niestety czeka mnie jeszcze przeprawa odsmoczkowania. Intuicja podpowiada mi, żeby nie robić tego przed naszą przeprowadzką. Muszę poczekać też na pozytywne nastawienie... na razie mi tego brakuje.

Pozostaje mi życzyć Wam dużo cierpliwości i konsekwencji. Trzymam kciuki!
Muszę też wygłosić uznanie dla książki "Nocnik nad nocnikami". Moim zdaniem książka przybliżyła Arturowi temat nocnika lepiej niż ja. Jednym słowem czytajcie ją swoim Pampersiakom.

O książce pisałam TUTAJ



18 komentarzy:

  1. gratulujemy. U nas zadziałała rada mojej koleżanki psycholog, czyli brak pieluchy w dzień brak pieluchy w nocy, zapas majtusi i piżam do przebrania, podziałało. Dzieciaki nie miały błędnych sygnałów że raz wolno w pieluchę a innym razem nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że tak Wam sie udało! Ja pamietam jak to z Li przechodzilam :) Ona tez miala prawie 2latka i pamietam ze tez najpierw sikala gdzie popadnie, a potem nagle z dnia na dzien chciala SIAMA :) I sie udalo.
    Teraz - wg opowiadan mamy - wszystko robi sama, ale ma problem z siusiu w nocy. Wysadzali, momentami co 30min i mloda od razu sikala, budzili na siku, nic to nie pomagalo. W koncu u lekarza po badaniach powiedziano im ze mala ma jeszcze czas, maja spokojnie probowac a jesli nic za rok sie nie zmieni,maja przyjsc ponownie. Mała ma teraz 3,5roku. W dzien moze spac i 3g i pielucha sucha...hmmm :) A u nas jeszcze pomogła lektura "żegnaj pieluszko, jak miś polubił nocniczek :) " Młoda do dziś lubi misie :)

    A smoczek to na spokojnie po przeprowadzce..jak piszesz - nic na sile :)
    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas odpieluchowanie dopiero przed nami.. Wymyśliłam sobie że pożegnamy pieluszki tego lata, ale Martynka nijak nie współpracuje, pomimo że czasem mówi że właśnie robi siusiu, to za nic na nocnik nie usiądzie. Czekamy więc aż dojrzeje do siadania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nic na siłę, na wszystko przyjdzie czas :)

      Usuń
    2. Niestety mamy identycznie jak Agusiek...

      Usuń
  4. Też czytamy tę lekturę :). Motywujący post. Przymierzamy się, ale i mi daleko do cierpliwości Bolkowej mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas odpieluchowywanie właśnie trwa, ale opornie coś to idzie. Krzys caly dzień chodzi bez pieluchy, jest wysadzany na nocnik co jakis czas, ale problem jest taki, ze w ogole nie mowi ze mu sie chce :( wiec jak przegapie nocnik to mokra plama gotowa :/ Jedyną pociechą jest to, ze Madzia jak widzi Krzysia na nocniku to tez chce, i gdy ja posadze to zawsze zalatwi swoje potrzeby :) odsmoczkowywanie jeszcze przedemną, ale bede to robic jednoczesnie u Krzysia i Madzi.
    Gratulacje dla Artura, ze tak dobrze sobie z tym poradzil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzyś na pewno niedługo "załapie" o co chodzi. Każde dziecko jest inne i potrzebuje mniej lub więcej czasu. Z drugim dzieckiem jest łatwiej bo naśladuje właśnie to pierwsze. Coś mi się wydaje, że razem się odsmoczkują i razem zaczną sygnalizować potrzeby :)

      Usuń
  6. Gratuluję sukcesów!! U naszego 14 miesięczniaka są pierwsze postępy, ale raczej nie naciskamy na niego. Sadzamy na nocnik, to siedzi, nie burzy się wcale, prosi o swoje książeczki i tak sobie siedzi. Czasem zrobi siku, raz zdarzyła się kupka. Dla odmiany akurat biliśmy mu brawo, i mówiliśmy że jest bardzo mądry - chcieliśmy, by wiedział, że zrobił coś bardzo ważnego. Na co dzień używamy eko-pieluch a pampersów tylko na noc, więc od pewnego czasu układam wkłady chłonne na wierzchu pieluchy, by maluch czuł, że ma mokro. Pielucha zaczyna mu więc naturalnie przeszkadzać. Gdy my byliśmy dziećmi odpieluchowanie następowało dużo wcześniej, głównie dlatego,że wcześniej łapaliśmy zależność sucho-mokro. Dzisiejsze 'pampersowe' dzieci tego zupełnie nie łapią, więc jest im trudniej. W każdym razie do odpieluchowania mamy jeszcze duuużo czasu. Tak jak napisałas, matka też musi być psychicznie gotowa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wielkie gratulacje :-))

    a ja wredna matka nie opisałam odpieluchowania Norba ...

    OdpowiedzUsuń
  8. gratulacje...u nas tez pomogło nawoływanie co 30 min na nocnik, nawet jak mu sie nie chciało siusiu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje - a książkę uwielbiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję. Też myślę, żeby zacząć go uczyć, ale jakoś nie ogarniam tego. Młody widzi zabawę w tym jak go przebieram ( gdzieś mu na to pozwoliłam). Pierwsze próby są, ale na stojąco przy nocniku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oh, BRAWO! Dopiero teraz zobaczylam ten wpis (nie bylo nas). Dzieki za opis. Mozesz jeszcze napisac, czy w ciagu tych pierwszych dni zakladlas mu pieluszke do spania na drzemki, czy tez pozwolilas zeby sie zmoczyl. Planuje sobie zrobic takie wlasnie pare dni, moze juz w ten weekend. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wpis powstał między innymi szczególnie dla Ciebie :)
      A pieluszkę przez pierwsze dni zakładałam na poobiednią drzemkę, nawet trwało to do dwóch tygodni. Ale zawsze wysadzałam Artura przed drzemką. Przestałam mu ją zakładać kiedy budził się z nadal suchą pieluszką. I myślę, że z nocnym odstawieniem też tak zrobię... dopóki Artur będzie rano wstawał z mokrą pieluszką to będę mu ją zakładać.

      Usuń