22 miesiące

Jeszcze tylko dwa miesiące i Arturowi stukną dwa latka. Artur robi się coraz bardziej samodzielny, a ja rozglądam się za malutkimi dziećmi w wózkach. Poważnie! Sama nie wierzę w to co czuję, ale znów chciałabym mieć dzidziusia. Niestety chwilowo nie możemy sobie na to pozwolić i jak tylko zaczynam rozpływać się nad różowym bobasem od razu przywołuję myśli związane z bólem po cesarce, nieprzespanymi nocami i kolką. Na razie działa jak wiadro zimnej wody wylanej na głowę.

To by było na tyle w temacie drugiego dziecka. A pierwsze? No cóż, zaskakuje mnie codziennie. Już nawet nie jestem w stanie zarejestrować jego mniejszych sukcesów. A te większe to i owszem... chwalę się.

Odpieluchowywanie - jesteśmy na mecie
Przede wszystkim mogę pochwalić Artura za to, że w tym miesiącu nie kupiłam już żadnej paczki pampersów. A to dlatego, że Arturo chodzi po domu bez pieluszki. Siku i kupę robi w nocnik. W ostatnim tygodniu nie zanotowaliśmy żadnej wpadki, więc mogę już głośno mówić o sukcesie. Pielucha towarzyszy Arturowi jeszcze podczas dłuższych wyjść i w nocy. Popołudniowe drzemki i krótkie spacery są "suche" i bez pieluchowego wsparcia.

Jestem dumna z syna. I postanowiłam, że za zaoszczędzone pieniądze z pieluch kupię mu jakiś gadżet.  Należy mu się. Nie żeby taka rozpusta miała miejsce co miesiąc... ale tym razem zaszaleję.

Spostrzegawczość
Czym mnie jeszcze mój syn zaskoczył? Tym, że świetnie sobie radzi z dopasowywaniem takich samych obrazków.
Uwielbia tą książeczkę, gdzie łączy zwierzątka pokazane na ilustracjach z tymi, które są umieszczone na pasku bocznym książki. (Mamiczka dziękuję :)



No i hitem jest gra Lotto, którą Artur dostał na Dzień Dziecka. Oczywiście nie gramy w nią według zasad... ani nie uczymy się języka angielskiego... Artur po prostu dopasowuje zwierzątka do poszczególnych plansz. Robi to bezbłędnie.






Król zjeżdżalni
Poza tym, Artur jest bardzo zwinny i sprawny ruchowo. Podbija place zabaw. Potrafi sam zjeżdżać ze zjeżdżalni (oczywiście tej odpowiedniej do wieku małych dzieci). Podoba mi się ta jego samodzielność. Będąc na placu zabaw stoję i obserwuję Artura. Nie muszę go już asekurować, wsadzać na zjeżdżalnie, trzymać. Patrzę tylko jak wchodzi na mostek, później przechodzi przez tunel, siada i zjeżdża na zjeżdżalni, po czym znów biegnie na mostek i tak dalej. Zresztą, sami popatrzcie:







Smakosz
Artur nadal zjada wszystko... no prawie wszystko, bo o dziwo nie lubi truskawek i czereśni. Moim zdaniem to zbrodnia... jak można nie lubić takich owoców? Trudno... mam nadzieję, że ta niechęć mu przejdzie. Uwielbia za to pomidory, zielone ogórki i paprykę. I wszystkie obiadki, które mu serwuję zjada bez mrugnięcia okiem :)


Rozwój mowy
Artur jeszcze się nie rozgadał. Był taki moment, że chętnie powtarzał słowa, ale trwało to dość krótko. Mówi nadal w swoim języku... owszem są to coraz dziwniejsze i bardziej fikuśne dźwięki, ale nijak nie przypomina to języka polskiego. I tylko kilka słów przypomina naszą mowę:

dałdo - auto
Datul - Artur
jade - jedzie, jadą, jadę
dyldyldyl - smoczek
eEeEeEeE (z odpowiednią intonacją) - wszystkie auta, które mają światła na dachu, czyli wszystkie pojazdy uprzywilejowane

Poza tym, Artur nadal ssie smoczka... ale pozostaje on w ogromnym cieniu sukcesu pieluchowego... dlatego chwilowo nie zaprzątam sobie nim głowy. Przyjdzie czas na wszystko.




25 komentarzy:

  1. Super, że tak fajnie się rozwija :))
    Mój też szaleje na placu zabaw, ale niestety nie mamy zjeżdżalni dla maluszków, więc na dużej samego go nie puszczam. Z jedzeniem u nas od miesiąca duży problem. Maluch nie chce nic na ciepło jeść.
    Cieszę się, że książka się u Was sprawdziła :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ze zjeżdżalni dla starszych dzieci też go nie puszczam samego... nawet staram się je omijać :) A książka sprawdziła się na tyle, że poszukuję kolejnych części z tej serii.

      Usuń
  2. Jaki to już duży i mądry chłopak :)
    Gratuluję odpieluchowania :) ja teraz będę przez 3 miesiące z Piotrusiem w domu i też zamierzam go oduczyć.
    Słodki jest ten Twój Artur :)))
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulaacje odpieluchowania ;) Dzielny Arturek;) U mnie Michaś troszkę młodszy i jest na odwrót smoka odstawił i pieluszki w ruchu dalej ;) ale tak jak napisałaś na wszystko przyjdzie czas;)

    Spodobało mi się to lotto;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jedno dziecko szybciej odstawia smoczek, drugie pieluchy, wszystko w swoim rytmie... nie ma sensu naciskać ani się stresować, kiedyś przyjdzie TEN czas :)

      Usuń
  4. prawie dwulatek :) gratuluję postępów

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielkie gratki za porzucenie pieluch:)
    Kto by pomyślał, że zaraz 2 lata... ale ten czas biegnie!
    Masz ślicznego i bardzo mądrego synka!
    Pozdrawiam Was oboje serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. no pieknie sie rozwija miedzy nim z moja baby S jest chyba rowno rok roznicy. (ona mlodsza)
    pozdrawiam i zapraszam do nas

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo dla Artura za wołanie na nocnik! U nas jeszcze pieluchy są konieczne niestety.. Ale za to ze smoczkiem nie mamy problemu od początku ;) I truskawki oraz czereśnie mój Syn uwielbia wręcz- ale też te nasze chłopaki się różnią ;) Tylko miłość do zjeżdżalni mają wspólną, bo Junior też szaleje i już od dawna daję radę sam i nie trzeba go trzymać i pomagać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że zachowujesz rozsądek i nie biegniesz w wyścigu pt. 'a moje dziecko potrafi już...' toż to jest szaleństwo:))
    Każdy maluch jest inny. Każdy rozwija się inaczej. Z tego co piszesz Artur daje sobie znakomicie radę. Oby tak dalej:)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie ma sensu brać udziału w jakimś wyścigu. Takie matki to ja omijam szerokim łukiem... dosyć mam pytań typu - smoczka jeszcze ssie? sam zasypia? nic jeszcze nie mówi?
      Wszystko w swoim czasie i rytmie :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Świetny maluch. Przede wszystkim szczęśliwy. To widać na każdym zdjęciu. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny maluch! Przede wszystkim szczęśliwy, a to widać na każdym zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. słodziak :D gratuluję postępów :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje:)) zakochałąm się w ostatnim zdjęciu- przystojniaczek rośnie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. W Arturku jestem zakochana i śledzę, podziwiam jego postępy od malutkiego! :)
    Brawa za odpieluchowanie! My jesteśmy w czarnej... dziurze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowa do góry... na wszystko przyjdzie czas :)

      Usuń
  14. Ależ On jest kapitalny. Z tymi pieluchami to gratki ogromne. Uwielbiam dużą ruchliwość i sprawność u dzieciaków, takie szalone dzioki :)

    Gratulacje dla Rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  15. Sliczny i madry - brawo! Jakbs napisala kiedys jak to zrobilas z tymi pieluchami - krok po kroki - to ja bede spikac slowa z teoich ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Oczywiście napiszę wpis o odpieluchowaniu, z dedykacją dla Ciebie :)

      Usuń
  16. hehehe wspomnienie cesarki jak kubeł zimnej wody? u mnie cesarka byłą poczatkiem do tgodniowej traumy w szpitalu...tego co tam rpzezyłam, i Karol...nie da sie opisać. Dla mnie to najgorsze wspomnienia z możlwiych. brrr i t skutecznie utwierdza mnie w rpzekonaniu ze KAorl bedzie ejdnak jedynakiem!
    no plus póxniejsze problemy (i obecne) hematologiczne Kaorka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ogromne, ogromne gratulacje dla Artura i dla Ciebie za sukces z pieluchami a raczej z ich brakiem!!!!!!
    Mamy taką samą książeczkę z tygryskiem i u nas należy ona do grona ulubionych. Niektóre książki maja w sobie to "coś" co przyciąga wszystkie dzieci:)
    Co do mowy to się nie przejmuj, dzisiaj się dowiedziałam, że straszy o 29 dni kolega M. mówi całymi zdaniami. Więc na wszystko przyjdzie pora na jedno wcześniej na drugie trzeba trochę poczekać
    Całusy dla Króla zjeżdżalni!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Samych wspaniałości Arturku - jeszcze mamę zagadasz :)))
    My też mamy magnes na zjeżdżalnie :)))

    OdpowiedzUsuń