Zaaklimatyzowaliśmy się



Emocje powoli opadają, dochodzę do siebie, rozpakowałam się w miarę możliwości... na tyle, na ile można rozpakować się na dwa miesiące. Bo z naszych obliczeń prawdopodobnie jeszcze tyle czasu pozostaniemy w Polsce. Mąż jest w trakcie robienia prawka na kat C. Jeśli wszystko odbędzie się zgodnie z planem wyjedzie za miesiąc. Ja z Arturem dojedziemy do niego za dwa miesiące.

Nie rozpaczam już za naszym mieszkankiem. Miałam dwa dni słabości...  zaczęło się w piątek, kiedy pojechałam oddać klucze i wróciłam z pustym breloczkiem… ależ mnie wzięło na smutek i łzy. Pół nocy przepłakałam smarkając w rękaw męża. Później jeszcze w sobotę co chwila oczy łzą zachodziły, bo wspomnienia nie chciały mnie opuścić. Czułam, że muszę się porządnie zagilać, bo inaczej pękłabym od środka. I ryczałam po kątach. Pozwoliłam sobie na ten luksus... dałam upust swoim emocjom i bardzo mi to pomogło. Od niedzieli czuję się już dobrze. Zadomowiłam się… w końcu tutaj się wychowałam, wystarczyło tylko odkurzyć wspomnienia. Poza tym lokalizacja tego mieszkania jest o niebo lepsza niż naszego. Blisko centrum, sklepy, parki… szał ciał.  Wiem, że jeszcze nie raz wspomnę, że jeszcze nie raz zapłaczę za naszym mieszkaniem, ale realizacja marzeń wymaga też poświęceń. 


Nie ma sensu już rozpaczać. Trzeba zakasać rękawy i realizować plan działania. Mamy do załatwienia jeszcze kilka spraw w Urzędzie. Musimy też wymienić dowody osobiste. Niestety ten Artura, który wyrabialiśmy rok temu też... wszystko przez ten adres, który widnieje w dowodzie osobistym. Swoją drogą mogliby już sobie darować te dane związane z miejscem zamieszkania. W innych krajach już dawno znieśli obowiązek meldunkowy.

Jeśli chodzi o Artura to bardzo ładnie się zaaklimatyzował. Co prawda, po każdym powrocie ze spaceru rozgląda się po całym mieszkaniu, chodzi po pokojach i od nowa poznaje wszystkie kąty. Ale później dobiera się do zabawek lub innego sprzętu i zaczyna najnormalniej w świecie się bawić. Myślę, że najważniejsze dla niego jest to, że jesteśmy wszyscy razem. Jest mama, jest tata, jest git :)

Przez tą przeprowadzkę nie wspomniałam jeszcze, że Artur  trochę się rozgadał. Moja jedna z pierwszych rozmów z synem wyglądała następująco:
Ja: Powiedz "Artur"
On: Daatul
Ja: A powiedz "auto"
On: Brrrmm.

24 komentarze:

  1. Nie wiem czym zajmuje się Twój mąż ale prawko na C na pewno się tutaj przyda. Kierowców cały czas brakuje a stawki mają naprawdę dobre:)

    2 miesiące i nowy etap:) Głowa do góry. Bedzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi mów! Właśnie dlatego mąż robi to prawko... dla jeszcze lepszych perspektyw :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Trzymam kciuki! U nas tez w toku...Mieszkanie juz wynajete, za ok. 2,5 miesiaca sie widzimy z mezem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze słyszeć takie pozytywne wieści od Was :) Ściskam.

      Usuń
  3. Ależ dialog... Musisz być dumna z syna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś ktoś bardzo mądry powiedział mi, że do wszystkiego trzeba dojrzeć, że wszystko potrzebuje czasu. Jak sama widzisz, wystarczyło kilka dni i już jest lepiej. Teraz niech tylko tak jest! A dialog rewelacyjny :) Szczególnie auto :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pogadał :) Dobrze, że już lepiej, tak mi przykro, że się spłakalaś ale skoro pomogło - było potrzebne. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  6. :) łądnie mówi, my jesteśmy na etapie powtarzania słów z TV :) przeprowadzek nie zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz? Tylko dorośli przywiazują sie do miejsc i rzeczy. Małe dzieci są wstanie przyzwyczaic sie do wszystkiego, byle tylko obok byli rodzice:).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mocno zapuszczam korzenie i na samą myśl przeprowadzki robi mi się niedobrze. Rozumiem Cię dobrze. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Realizujcie marzenia i nie oglądajcie się za siebie:) Gdziekolwiek się wybieracie, pewnie czekają Was o niebo lepsze perspektywy. Ważne, że razem, głowa do góry - będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  10. dobrze, że już lepiej :) teraz tylko trzymać kciuki za dalsze plany

    OdpowiedzUsuń
  11. Nasze rozmowy wyglądają podobnie ;) A jeśli chodzi o przeprowadzkę to cóż.. życie.. Jeszcze pewnie nie jedna przeprowadzka przed Wami ;) Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  12. No to teraz ku lepszemu i do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No i git :-) powolutku małymi kroczkami do przodu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. trzymam kciuki za was!

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy6/06/2013

    Znalazłam swój kawałek wirtualnego świata... jestem tutaj.. http://bobas-on-board.blogspot.com Pozdrawiam, Anula

    OdpowiedzUsuń
  16. Teraz będzie już tylko lepiej! Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteście bardzo dzielni - i z pewnoscią na końcu będzie nagroda :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy6/07/2013

    Pozdrawiam! Artura całuję po babcinemu!!!!!!!!!!!!!!Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie ma co plakac za rzeczami materialnymi. Pewnie znajdziecie nowy dom, ktore stanie sie waszym gniazdkiem na dlugie lata. Masz slodkiego syneczka i meza u boku - i to sie liczy. Trzymam kciuki za realizacje Waszych planow i egzamin meza. ozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, rodzinka jest najważniejsza :) Pozdrawiam.

      Usuń
  20. Trzymam kciuki! Szybko się przyzwyczaicie do nowego:)

    OdpowiedzUsuń