Dlaczego nie mogłabym mieszkać z moją mamą?

Ano dlatego. Cytuję jej słowa:

- zielony ogórek i papryka dla tak małego dziecka? co najwyżej pomidor bez skórki!
- on chodzi boso! zaraz będzie miał zapalenie płuc!
- taką całą kanapkę mu dajesz? pokrój mu na małe kwadraciki, będzie mu się łatwiej jadło.
- niedobra mamusia, zrób mamusi nu-nu!
- wodę mu dajesz? soczek mu daj do picia!
- posłódź mu tą miętę, kto by taką gorycz pił?
- znów go kąpiesz? przecież  takiego małego dziecka nie trzeba myć codziennie.
- pokrój mu to jabłuszko na malutkie kawałeczki, przecież się zachłyśnie!
- daj mu banana/rogalika/czekoladkę/ciastko/kanapeczkę/pączka (mówi to średnio co 20 minut, zaraz po obiedzie też)
- chodź do babci, babcia założy ci skarpeteczki/kamizeleczkę... i pod nosem dodaje... eh te nowoczesne matki.

Oprócz tego nosi go cały czas na rękach i "zatyka" go smoczkiem.
Ja wysiadam.

34 komentarze:

  1. O matulu.......wcale się nie dziwię, że nie mogłabyś tak żyć....ja tego nie znam, a juz na pewno nie ze strony mojej mamy....współczuję. Bo nie ma chyba nic gorszego niż takie nieporozumienia z własną mamą...rób swoje jak dotąd:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to przykre. I to właśnie po porodzie nasze stosunku bardzo się wyziębiły.

      Usuń
  2. jak ja to dobrze znam i szaleje. wysiadam poprostu. ja to nie mam nerwów do takich rzeczy. większość mówi jednym uchem słuchaj drugim wypuszczaj - nie da się ! zawsze mi ciśnenie podnosi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie że się nie da. Ja daję sobie jeszcze góra miesiąc... a później albo upragniona emigracja albo szpital psychiatryczny :)

      Usuń
    2. ha szpital psychiatryczny mnie też czeka niedługo:)

      Usuń
  3. haha:D Twoja mama jest the best!! ja też bym wysiadła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochane mamy....
    Moja ma przyjechać do mnie na poród i zostać po nim, mam nadzieję, że nie będzie tak jak u Ciebie hehe:)
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że pomoc mamy po porodzie, szczególnie w szpitalu była bardzo cenna i jestem jej za to bardzo wdzięczna... ale jeśli chodzi o wychowanie dziecka to raczej się już z nią nie zgodzę.

      Usuń
  5. O rany.. wspolczuje :p Pewnie juz nie mozesz sie doczekac az sie wyprowadzicie :p

    Moja tesciowa tez byla kobieta dobrych rad :p Ale zawsze odpieralam jej argumenty i dala sobie spokoj.. No bo dlaczego synkowi daje do picia tylko wode, albo nieslodzone ziolowe herbatki, a kaszke robie na mleku modyfikowanym a nie zwyklym od krowy.. i slodycze maly widzi sporadycznie a przeciez co to za dziecinstwo bez cukru :p jak moze biegac boso i chodzic wiosna/jesienia bez czapki :p itp itd.. Noi najgorszy poglad i rada to dziecka nie da sie dobrze wychowac bez klapsa wrrr.. Moja mama byla za to aniolem pod tym wzgledem, uwazala ze "mlodzi" powinni robic sobie wszystko po swojemu i nikt nie ma prawa sie wtracac do "mlodej rodziny" :-D

    Zastanawiam sie czasem jak to bedzie jak my zostaniemy babciami - swiat sie zmieni i metody wychowawcze pewnie tez i bedzie nam wrzec krew w zylach na widok tego co robia nasze synowe z naszymi wnukami :p hehe...

    Pozdrawiam cieplo



    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy6/26/2013

    Znam to...moja teściowa jest taka sama w stosunku do wnuczki Oli..we mnie się gotuje, a co dopiero w szwagierce ;)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe :)
    A ja ze swoją mieszkam (w prawdzie w dwóch oddzielnych domach, ale podwórko wspólne). I też to znam, zaczęło się od moich zakupów jak jeszcze byłam w ciąży: a po co te łyżeczki plastikowe, przecież Ty miałaś metalową i jakoś żyjesz itp. To ucinałam tekstem: moje dziecko i moje pieniądze, które wydaję.
    A teraz też są pewne niedociągnięcia, ale nauczyłam się wpuszczać jednym uchem i wypuszczać drugim... Ale raz na jakiś czas trzeba zrobić burę ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie od czasu do czasu trzeba ustawić babcię do pionu :)

      Usuń
  8. Silna w słowach babcia że tak powiem ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. hahahaha no się uśmiałam. Ale w zasadzie nie ma z czego, bo i u mnie niestety podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ha Ha słodko irytujące.

    OdpowiedzUsuń
  11. trzymaj się mocno, w końcu to przejściowe.

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany... Też bym nie wytrzymała. Ja w sumie po porodzie też zauważyłam zmianę stosunków w rodzinie.. wiele osób daje sobie przyzwolenie na podobne uwagi jak wyżej wymieniłaś:) Może myślą że młoda mama(młoda stażem) nic nie warta? A ja teraz patrzę z innej perspektywy bo to ja jestem matką i ja wiem co dla mojego dziecka jest dobre a nie ktoś kto widzi go raz na tydzień/miesiąc/rok... Lub ma złote rady sprzed 30lat;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popieram, mam takie same odczucia

      Usuń
  13. znam to z autopsji.
    i mama,i teściowa - wrr...
    a najgorsze, że z mamą mieszkam, oj ciężko jest czasami, na szczęście Małżonek zawsze po mojej stronie staje, a jak słucham jakiś głupich rad to dostaję opierdaling z jego strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze słyszeć, że to nie tylko u mnie takie rzeczy :)

      Usuń
  14. hahaha no fakt - babcie są niereformowalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach te Babcie... Jeszcze chwile musicie wytrzymać a potem będziecie na swoim. Babcie jakby nie zauważały, że zmieniły się czasy ( jakby nie było gdy one wychowywały dzieci było inaczej)i że córki/synowe tez potrafią wychowywać własne!!! dzieci, wiedza co dla nich dobre i w żadnym wypadku krzywdy im nie zrobią :)
    Cierpliwości życzę i spokoju

    OdpowiedzUsuń
  16. Oho! nieźle. Moja mama całe szczęście daje mi odpocząć od takich rad ale teściowa za to sobie nie żałuje:)

    OdpowiedzUsuń
  17. współczuję... brak słów na takie zachowanie :/ ja miałam podobnie, prosiłam, mówiłam - nie pomagało, więc skróciłam to raz a porządnie - wydarłam się (nie powiedziałam spokojnie - tylko oznajmiłam to krzykiem), że teściowa miała swój czas, gdy miała swoje dzieci, a Marta jest moim i Piotra dzieckiem i to my decydujemy, co ona robi, a co nie i co je, a czego nie i ona ma się nie wtrącać. Zaczęła argumentem, że babcia się martwi i ma prawo rozpieszczać wnuki itd, na co ja odszczekałam się, że babcią się jest codziennie, a nie od święta jak ona oraz dla publiki (jak ktokolwiek był to do rany przyłóż, a jak nie było nikogo - olewka) i nie będzie negowała moich metod w oczach dziecka, a jeśli nie przestanie się wtrącać - ograniczę jej kontakt z Małą. Efekt? Nie przestała, bo myślała, że żartuję i no cóż - nie widuje Marty. Ja nie rzucam słów na wiatr.. Moja mama próbowała też tak robić, ale siadłam z nią zaledwie raz i wyjaśniłam, że my wychowujemy dziecko tak, a nie inaczej i bardzo proszę o dostosowanie się do naszych zasad, a jak czegoś nie jest pewna - niech pyta. Piotr się śmieje, że wytresowałam jego teściową, bo nigdy nie podważa naszego autorytetu w oczach Królewny, a nawet jak Młoda coś psoci, to jej mówi, że tak nie wolno.

    OdpowiedzUsuń
  18. OJ ILE JA BYM DAŁA ZA CHOĆBY TAKIE RADY

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj... Nie lubię czegoś takiego... Nasze mamy maja nas za dzieci niestety.. Na szczescie moja mało sie wtrąca... Choć o slodzeniu juz kilka razy słyszałam..

    OdpowiedzUsuń
  20. Serdecznie współczuję... Ja też bym nie mogła mieszkać z moją mamą, ale z innych powodów :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie lubię i nie cierpię jeśli ktoś próbuje przekonać wszystkich, że wie lepiej co jest dobre dla dziecka od jego rodziców grrrrr
    Moja mama choć mnie słucha to i tak czasem ma tysiąc porad i poglądów odmiennych ode mnie:)
    Kiedy wyjeżdżacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dobrych wiatrach pod koniec sierpnia... czyli jakby nie patrzeć jeszcze przez dwa miesiące muszę zacisnąć zęby :)

      Usuń
  22. Hehehe ;) Uśmiałam się. Mam tak samo, tylko ja z Mamą mieszkam :P I zazwyczaj się wrzaskami kończy ;) Chociaż już nauczona jest. W końcu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i moja mama by się w końcu nauczyła? Ale wolę tego nie sprawdzać... lepiej mieszkać oddzielnie :)

      Usuń