Gry i zabawy dla dzieci

Wczoraj (i dwie następne niedziele) pełniłam (i będę pełnić) funkcję animatora zabaw podczas imprezy jaką była Komunia. Co prawda, do animatora mi daleko, ale z pierwszej łapanki też nie jestem. Mam doświadczenie w pracy z dziećmi. Zresztą pan, który mnie zatrudnił nie potrzebował typowego animatora, tylko kogoś, kto "ogarnąłby" grupę dzieciaków z czterech komunii, które odbywają się w jego restauracji. 

Warunki były mało sprzyjające... było to po prostu przejściowe pomieszczenie z dworu do głównych sal. Tak więc, przewijały się przez ten "korytarz" tabuny ludzi, kelnerek i gości. Poza tym, w pomieszczeniu była też gra PlayStation i trambambula, które robiły mi sporą konkurencję. Restaurator nie życzył sobie zabaw na świeżym powietrzu, malowania twarzy i zabaw z nagrodami. Jakoś podołałam wyzwaniu i ogarnęłam małoletnie towarzystwo... chociaż moje wyobrażenia były nieco inne.

Nie będę "żyłą" i podzielę się z Wami sprawdzonymi zabawami, w które dzieci naprawdę chętnie się bawiły. Na przyjęcie urodzinowe lub inną imprezę będzie jak znalazł. No dobra, nie będę ściemniać, wpis jest dedykowany dla mojej siostry, która przygotowuje się do wyprawienia szóstych urodzin mojej chrześnicy. Wy możecie przy okazji skorzystać :) 

W zabawy, które wczoraj przeprowadziłam były zaangażowane dzieci w wieku 4-9 lat.

  • Jeśli dzieci się nie znają (w moim przypadku się nie znały bo była to zbieranina dzieci z czterech komunii), na początku warto zaproponować zabawę integracyjną. Poznajmy się - Uczestnicy stoją w kręgu i rzucają do siebie piłkę. Osoba, która złapie piłkę mówi swoje imię. I podaje dalej - najlepiej do osoby, która jeszcze nie miała piłki lub której imienia nie zna. Modyfikacje:1. Osoba która złapie piłkę mówi, co lubi. 2. Osoba która rzuca piłkę mówi swoje imię, a następnie imię osoby, do której rzuci piłkę.
  • Totem grupy.  Dzieci dzielimy na dwie grupy (u mnie były to grupy po 4 osoby). Każda grupa dostaje duży karton z rozpoczętym rysunkiem (ja namalowałam na jednym drzewko, na drugim piłkę). Każda osoba z grupy, po kolei rzuca kostką i dorysowuje tyle elementów ile oczek wyrzuci. W tym celu wykonałam dwie kostki z oczkami 1, 2 i 3. Można wykorzystać tradycyjną kostkę, ale tylko, jeśli przeprowadzamy zabawę u starszych dzieci. Bo dorysowanie 5 lub 6 elementów u mniejszych dzieci zajmuje dużo czasu. W efekcie powstaje wspólne dzieło, któremu grupa nadaje tytuł. Ja miałam zamiar powiesić powstałe totemy na ścianie przy grupach i przejść do następnej zabawy, ale niestety nie było warunków :/ Moje kostki wyglądają tak:




  • Rodem z Japonii.  Dzieci nadal pozostają w swoich grupach, w miejscu przy swoim totemie :) Zabawa przypomina zabawę w papier, nożyce i kamień. Z tym że, tutaj pokazujemy postaci całym ciałem:
- Lew - wymachiwanie obiema rękami;
- Samuraj - noga do przodu i zamachnięcie się ręką tak jak mieczem;
- Japońska starowinka - pochylone plecy i drżące dłonie.
Lew pożera Starowinkę, Samuraj zabija Lwa, Starowinka pokonuje Samuraja ponieważ ten z szacunku do kobiet chowa miecz.
Każda grupa namawia się po cichu jaką postać pokaże. Na znak prowadzącego, obie grupy jednocześnie pokazują ustaloną przez siebie wcześniej postać. Prowadzący bacznie obserwuje i liczy punkty. Można wcześniej założyć, że gramy do zdobycia 5 lub 10 punktów – wtedy grupa zwycięża.
U mnie dzieci były takie przejęte tą zabawa, że wychodziły do drugiej sali, żeby się naradzić, jaką postać pokażą ;)

  • Zgadywanki. Każdej grupie zadawałam zagadkę, jeśli grupa odgadła zdobywała punkt. Zagadki można znaleźć w internecie. Jeśli ktoś jest zainteresowany mogę przesłać na maila swoje zagadki, które mam jeszcze z czasów kolonii.

  • Odbicie dłoni. Jako, że nie mogłam nagrodzić zwycięskiej grupy, a nawet wszystkich uczestników, bo przecież nagroda w postaci cukierka czy lizaka należała się każdemu, to wymyśliłam, że grupy wzajemnie między sobą wymienią się dłońmi. Na kartonie dzieci odrysowują swoją dłoń, ozdabiają ją jakimiś wzorkami lub kolorują według własnego upodobania, podpisują się i wymieniają się rysunkiem z osobą z przeciwnej drużyny.
U mnie niestety część dzieci już na tym etapie się wykruszyła, a bo tort, a bo zjeść, a bo siku. Ale kilka dłoni zostało wymienionych :)

A później przeprowadziłam jeszcze zabawy, które nie wymagały już grup. I nawet dzieciaki, które dochodziły "po torcie" bez problemu przyłączały się do zabawy. Opiszę je jutro, tak więc siostro, czekaj cierpliwie. I rób kostki do gry :)



12 komentarzy:

  1. Bardzo fajne pomysły!

    OdpowiedzUsuń
  2. heh prawdziwy animator dostaje listę gotowych zabaw i ma je tylko przeprowadzić z dziećmi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie żartuj. Nie wierzę. To za co oni kasę dostają? Przeprowadzić zabawy to przeca nie problem.

      Usuń
  3. Fajne zabawy na pewno dzieciaki szalały ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję animatorskiego sukcesu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, sukces to za dużo powiedziane, ale dziękuję bardzo :)

      Usuń
  5. fajne pomysły, podoba mi się ta zabawa samurajska :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Olala! Czyli sie udalo :) suuuper!

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo fajne propozycje :-))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Skopiuję i proszę o zgadywanki:

    ku-rodzinie-szczesliwej@wp.pl

    SuperAnimator!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, fajne pomysły. Ja organizowałam urodziny mojej Jagny w grudniu i też "bawiłam się" w animatorkę. Chętnie skorzystam z Twoich propozycji następnym razem. i czekam na kolejną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masę świetnych pomysłów ! Super

    OdpowiedzUsuń