To dzieje się naprawdę!

Sprzedaliśmy mieszkanie. Prawie. Dziś podpisujemy umowę przedwstępną i bierzemy zaliczkę. Wszystko znów zaczyna się układać. Niestety zdarzenia nabrały trochę innych kształtów niż to sobie zaplanowaliśmy na samym początku, ale takie wyjście z sytuacji też jest dobre. I finisz jest najważniejszy - wyjazd. 

Niektórzy pukają się w czoło i mówią, że to głupi pomysł zamieniać nowe, dwupokojowe mieszkanko na mniejsze w kamienicy. Ale tak jak pisałam wcześniej, nie wyobrażam sobie wynająć świeżo wyremontowanego mieszkania. Serce by mi pękło, gdybym zobaczyła, że ktoś je dewastuje... a wiem jak to jest wynająć mieszkanie. Widziałam i słyszałam dużo złego na ten temat. Poza tym utrzymanie tego mieszkania to koszt 1000 zł. Teraz kupimy takie, gdzie opłaty wyniosą nas góra 500 zł. Co miesiąc zostaje w kieszeni kilkaset ładnych złotówek. Mieszkanie, które kupimy tylko odświeżymy. Nie będziemy w ogóle w nie inwestować. Tak, żebyśmy bez obaw mogli je wynająć. I zarobić dodatkowo jeszcze kilka złotówek. Czy to jest głupie rozwiązanie? My i tak nie zamierzamy długo tam mieszkać. Naszą niedaleką przyszłość wiążemy z życiem w Anglii, a i tam też na początku nie będzie luksusów jeśli chodzi o mieszkanie. Liczę się z tym... wiem o tym.

Poza tym, mieszkanie które teraz mamy nie jest naszą własnością... my mamy tylko wykupione udziały i te udziały właśnie sprzedajemy. I niektóre meble. Nie będzie z tego dużych pieniędzy. Nie będzie nas stać nawet na kawalerkę w blokach. Ale na małe mieszkanko w kamienicy, na własność jak najbardziej. Mamy jedno na oku. Byliśmy już nawet je oglądać. Narwańcy! Mnie się bardzo podoba. Kamienica jest położona w spokojnej dzielnicy. Jest odnowiona i wyremontowana. Instalacje wodna i elektryczna też jest wymieniona. Najbardziej jednak przekonuje mnie cena utrzymania tego mieszkania i akt notarialny własności.

Ogólnie, plan jest taki, że po sprzedaniu tego mieszkania kupujemy inne, na czas odświeżania i urządzania zatrzymamy się u mojej mamy. Później ja z Arturem zamieszkamy w nowym mieszkaniu, a mąż wyjedzie. A po około 2 góra! 3 miesiącach spotkamy się TAM wszyscy razem.

Tak wygląda to w skrócie. Nie myślę już o tym, że czegoś mi żal. Nie oglądam się za siebie. Najważniejsze jest to, co przede mną. Mam marzenia... mój mąż nauczył mnie, jak je spełniać. Powoli dochodzę do wniosku, że im mniej mam rzeczy materialnych, tym jestem bardziej wolna... niezależna.

Na blogu u Surrealistki przeczytałam piękny cytat. Znałam już te mądre słowa, tylko o nich zapomniałam. Przytoczę je tutaj... bo od dziś to moje motto życiowe numer jeden. Już nigdy o nim nie zapomnę!

“Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, 
cze­go nie zro­biłeś, 
niż te­go, co zro­biłeś. 
Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. 
Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. 
Podróżuj, śnij, odkrywaj.” 

Mark Twain


Kochani, życzę Wam wszystkim odwagi w spełnianiu swoich marzeń!




30 komentarzy:

  1. Moi znajomi sprzedali dom i wsadzili na procenty do banku i wyjechali do Anglii co zarobili, to dokładali do kupki teraz po latach wrócili i stawiają willę, emeryturę już mają i teraz zaczynają się bawić, Podziwiałam ich za odwagę, teraz za wytrwałość w dążeniu do celu ;-)
    Powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocno, mocno..mocno trzymam kciuki by ulozylo sie Wam wszystko tak jak to sobie planujecie :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteście odważni! gratuluję decyzji i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie dobrze:* Z mieszkaniem podjęliście słuszną decyzję. Zrobiłabym tak samo.
    Trzymam kciuki:)
    Może kiedyś spotkamy się tam?
    Ściskam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie! Nasze losy są takie zbliżone :*

      Usuń
  5. Wasza decyzja = Wasze zadowolenie. I o tow tym wszystkim chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteście bardzo mądrzy i podejmujecie bardzo słuszne decyzje...
    Zazdroszczę Wam możliwości wyjazdu... Tobie, możliwości bycia z synkiem
    Najchętniej też spakowałabym się i wyjechała z tego chorego kraju...
    Trzymam mocno kciuki mimo, że jestem pewna w 100% że wszystko Wam się uda tak jak zaplanowaliście :))))))))))))
    Rodzina z Was na medal :)))))))))))))
    p.s. nie zapomnij zrobić zdjęć mieszkanka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapomnę :) Już kilka mam. Kiedy zatęsknię, wkleję tu te zdjęcia, na pamiątkę. Potęsknię wtedy z Wami :)

      Usuń
  7. Jestem pełen uznania i podziwu. Życzę Wam dużo sił potrzebnych do zmian. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mam marzenia odwrotne ale brak mi odwagi:(
    Was podziwiam i trzymam mocno kciuki, co do mieszkania w 100% jestem za, mądra decyzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może i moje marzenia za jakiś czas się odwrócą... ale wtedy tez nie będę się wahać. Odwagi życzę!

      Usuń
  9. Wierzę, że podjęliście słuszną decyzję :)) Oby szczęście Wam dopisywało zawsze! :)
    Powodzenia...w sumie już prawie na nowej drodze życia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Brawo, nie zawsze jest latwo i z gorki, ale wszystko jest mozliwe. Powodzenia. "If you can dream it, you can do it." Walt Disney

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja życzę Wam powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Brzmi sensownie. Najważniejsze to podjąć decyzję i się jej trzymać. Co do wynajmu - różnie bywa, bo różni bywają lokatorzy. I niestety jednak jest tak, że nowe mieszkania najbardziej "tracą na wartości". Przedostatnie mieszkanie jakie wynajmowaliśmy było zupełną świeżyzną - byliśmy chyba pierwszymi lokatorami w bloku. I mimo, że dbaliśmy o nie jak o swoje ze względu na zwykłą eksploatację gdy się wyprowadzaliśmy nie wyglądało już tak idealnie - a to plamka na ścianie w kuchni od pryskającego tłuszczu, a to ścieniała fuga w okolicach umywalki, odprysk na futrynie, zarysowany panel. Z jednej strony za mało "zniszczeń" by przeprowadzać remont. Z drugiej - pewnie ciężej je już teraz wynająć w takiej samej cenie. Teraz chwilowo mieszkamy w stary budownictwie - tutaj na pewno wartość mieszkania nie spadnie po naszej wyprowadzce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tego się bałam, że mieszkanie straci na wartości. Bo jest świeżo po remoncie. Dlatego zdecydowaliśmy się na sprzedaż.

      Usuń
  14. Życzę Wam spełnienia marzeń. Niech wszystko poukłada się tak jak sobie wymyśliliście!
    Życie w Anglii na pewno jest łatwiejsze i przyjemniejsze, jednak początki wszędzie bywają trudne.
    Przed Wami kierunek Londyn?
    Powodzenia! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kierunek Londyn... jak najbardziej :) Masz rację, początki wszędzie są trudne.

      Usuń
  15. Trzymam kciuki - ale jesteście pełni zapału - i czuć że wiecie czego chcecie na 100% - wiec niech reszta sprzyja!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Odnośnie do cytatu to faktycznie jest to sama prawda :), Z perspektywy czasu myślę, że żałuje się tego co się nie zrobiło..

    OdpowiedzUsuń
  17. Odwagi to mnie i mężowi będzie teraz bardzo potrzeba... Litrami, wiadrami i w ogóle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę duuuużo odwagi.

      Usuń
  18. Jak dla mnie to macie wszystko pieknie przemyślane i nie rozumiem czemu niektórzy pukają się w głowę. Tak zdecydowaliście i wydaje mi się, że robicie dobrze. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale z notki bije radość i entuzjazm!!! Ale czemu się dziwić spełniają się Wasze marzenia. Powodzenia w dążeniu do celu. Londyn czeka!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytam, płaczę, łzy wycieram. Podziwiam, trochę zazdroszczę odwagi, zamyślam się bardzo ... wzruszam się tym co cytujesz ...

    Mamy pewną możliwość wyjazdu do Norwegii. Brat mego Męża ciągle nas namawia, wczoraj też na skypie ... kilka godzin rozmowy ...
    A ja się boję, nic nas tu nie trzyma, mieszkania nie mamy, pracy dostatniej też nie, Tymek jeszcze taki mały ... ale ... trudne to wszystko ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę odwagi... "podróżuj, śnij, odkrywaj" :)

      Usuń
  21. Życzę dużego wiatru w żagle by wszystko było po waszej myśli!

    OdpowiedzUsuń