Debiut na ścianie i skutki biegania

U nas bez zmian. Czekamy na sprzedaż mieszkania (właściwie to na pozytywną decyzję banku, który udzieli bądź nie kredytu naszemu potencjalnemu kupcowi), planujemy, zbieramy pudła kartonowe, w które spakujemy swój dobytek i cieszymy się ostatnimi wspólnymi tygodniami.  

Artur uwielbia spędzać czas z tatą. Szaleństw i buziaków nie ma końca. Już mi serce pęka, jak pomyślę o naszej rozłące... oby krótkiej.

Poza tym, korzystamy z pięknej pogody i wychodzimy na długie spacery. Chyba nie muszę nikomu mówić jak szybko dziecko zasypia po takim "przeciągnięciu" na świeżym powietrzu? Jedynym problemem jest to, że gdy tylko puszczę rękę Artura to on zaczyna biec... i nie pozwoli się już ponownie złapać, kiedy uprzednio dozna tej wolności. Wczoraj te jego biegi miały tragiczny finał... to znaczy bardzo tragicznie to wyglądało, ale ofiara na szczęście zbytnio nie ucierpiała. Ot jedynie nosek i jego okolice zostały naruszone.


 A tak Artur szaleje:










Artur tak okupuje drzwi po powrocie do domu, z nadzieją, że zaraz wrócimy na dwór.


I żeby nie było, że mam idealne dziecko... jego debiut na ścianie. Nie mam pojęcia kiedy to zrobił, bo jeśli ma kredki lub pisaki w ręku to nie spuszczam go z oka ;) A jednak udało mu się. Czyżby wyczuł, że sprzedajemy mieszkanie i trzeba zostawić po sobie ślad?





* Dziękujemy za inspirację czapeczkową Hanuszce i jej mamie ;)

23 komentarze:

  1. Arturek pięknie i grzecznie siedzi pod drzwiami ;) Moja ryczy... I od 6 rano ubiera spodnie, a potem stoi pod drzwiami gotowa na spacer. Jeny to bieganie maluchów... U Nas wczoraj jakiś maluch właśnie wpadł pod samochód. Chyba wiązać je trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Artur napisał na ścianie: Tu byłem. Artur ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój też za rękę nie chce; kupiłam mu szelki. A Picasso na ścianie - niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci jak tylko nauczą się chodzić to zaczynają biegać ;) Mój tak biega do dziś a chodzić za rękę nie chce bo ręka "parzy".
    A Artur jest przesłodki!!!
    No i jakie dzieła tworzy :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój póki co grzecznie w wózku siedzi :D Ciekawe jak długo jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dni są już policzone ;)

      Usuń
  6. porządnie wybiegane dziecko = błogi sen
    uwielbiamy! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas z bieganiem - identycznie - czasem pytam "A możemy chodzić zamiast biegać - na co krótkie ale jakże oczywiste - "Neee"....Ha, ja też się na tą czapę zasadzam od jakiegoś czasu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jest rewelacyjna. Naciągnę się jeszcze na inny kolor :)

      Usuń
  8. Ja już przestałam zwracać uwagę na te dzieła sztuki na ścianach. Jak trochę Maluch podrośnie, całe mieszkanie jest do odmalowania :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy4/26/2013

    Cóż...ślad dla potomności Artur po sobie zostawił ;) A te biegi skąś znam. Lilka jak się nauczyła chodzić, jak nabrała pewności w chodzeniu, zaczęła biegać. A ja za nią ;)
    Miejmy nadzieję, że Jadzia tego nie powtórzy ;)

    Anula

    OdpowiedzUsuń
  10. taaa bieganie też znamy :D Arturek nie raz jeszcze się wywróci i nabije kilka siniaków. To domena zdrowego żywego dziecka ;) Zreszta sama pamiętam jakie kolana miałam poździerane będąc dzieckiem :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy4/26/2013

    Witam! Artur to żywy Chłopiec,więc musi się wybiegać,ważne że zdrowy a nos się zagoi!Serdecznie Was pozdrawiam Artura całuję po babcinemu!PS.Michasia ma się też dobrze i biega jak szalona.Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń
  12. jakoś nie dodał się mój komentarz poprzedni :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety nic nie doszło :(

      Usuń
    2. Nawet w spamach nie znalazłam, bo czasem i tam komentarze potrafią się zagubić. Eh ja nie nadążam za tą techniką.

      Usuń
  13. u nas też zawsze taka okupacja hahaha a nosek no cóż.... do wesela się zagoi i nie raz jeszcze się poturbuje... Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezły "artysta" z niego ;) Mój (na szczęście) na taki pomysł jeszcze nie wpad../ A biegać i uciekać mi na spacerach też uwielbia.. najbardziej podoba mu sie zabawa w "gonię cię" -ucieka przed siebie z głośnym śmiechem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio Natalka malowała farbami, wydawało m się że wszystko widzę co robi;)
    Tylko mi się wydawało, ściana jak nic niebieska!

    OdpowiedzUsuń
  16. heheh nasz korytarz tez tak wyglada heheh
    bidulek ale do wesela sie zagoi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oby decyzja banku dla tych państwa była pozytywna :)
    Mój też tak ucieka i gna przed siebie - kupiłam plecak ze smyczą bo czasem nie wyrabiam i spodobałmu się bardzo :) I nawet działa na niego, lekko pociągnę to zwalnia i patrzy, co to :)

    OdpowiedzUsuń